Rozdział 83: Skąd mogłem wiedzieć?

Jednym z najlepszych sposobów na wyciszenie się po cudownym wieczorze spędzonym na kolacji ze swoim partnerem był relaks na kanapie. Greg ledwo mógł powstrzymać się od szczerzenia się, czując się bardzo dobrze. Jego tydzień był długi i okropny, a to była pierwsza noc w tym okresie, kiedy mógł spędzić czas z Mycroftem. Oba harmonogramy pracy były bardzo napięte, więc postanowili zrobić coś bardziej interesującego dzisiejszego wieczoru. Poszli na kolację, potem na tańce (czego Greg wciąż się wstydził, bo dobry Panie, nie umiał tańczyć), był spacer po parku, a teraz przytulanie się przed kominkiem.

Zaczęło się od przytulania. Mycroft leżał na sofie, z nogami opartymi na kolanach Grega. Obaj popijali wieloletnią szkocką, którą Mycroft oszczędzał od dłuższego czasu. Greg na początku stanowczo odmówił jej rozpoczęcia twierdząc, że z pewnością została zachowana na specjalną okazję, ale kiedy młodszy mężczyzna uśmiechnął się słodko i powiedział, że nie może wymyślić bardziej wyjątkowej okazji niż dzisiejszy dzień, Greg mógł niemal płakać. Mycroft był taki słodki, że nie mógł już walczyć.

Kiedy jednak Greg skończył swoją szkocką, przesunął się trochę na kanapie tak, że był bardziej zwrócony w stronę Mycrofta niż wcześniej. Wyciągnął ręce i zaczął delikatnie masować długie nogi swojego partnera. Mycroft zanucił cicho nad swoją szkocką, zamykając oczy, ciesząc się masażem. Greg uśmiechnął się szeroko, wpatrując się z całkowitym uwielbieniem w mężczyznę spoczywającego obok niego.

— To niesamowite uczucie, Gregory — skomentował po chwili Mycroft.

— Cieszę się — odpowiedział Greg, zsuwając ręce nieco niżej, skupiając się na jego kostkach.

Była to część ciała, nad którą wielu ludzi nie zwracało uwagi podczas masaży, ale Greg nauczył się tej sztuki od krewnego, który zajmował się masażem zawodowo, więc przez lata był w tym całkiem niezły. Jego ruchy nadal powodowały westchnienia i pomruki zadowolenia polityka, które były absolutnie genialne. Masowałby swojego partnera każdej piekielnej nocy, gdyby wydawał je za każdym razem.

Po dłuższej przerwie przesunął się jeszcze niżej, skupiając się na stopach Mycrofta. Spojrzał w dół, obserwując ruchy swoich kciuków, które masowały podeszwy młodszego mężczyzny od pięty w górę. Greg zamrugał z zaciekawieniem, kiedy poczuł, że Mycroft zesztywniał w jego uścisku, ale zanim zdążył otworzyć usta, żeby cokolwiek powiedzieć, polityk odsunął nogi, próbując uwolnić się od jego dotyku.

— Myc? — zapytał, marszcząc brwi, gdy na niego spojrzał.

Mycroft na niego nie patrzył. Jego spojrzenie utkwiło w szklance szkockiej trzymanej w dłoniach.

— Dziękuję Gregory, to było raczej cudowne — wymamrotał zdenerwowany.

Dobrze to ukrył, ale z biegiem lat Gregory nauczył się wychwytać najdrobniejsze wskazówki. Był zdenerwowany. Ale dlaczego?

— Czy zrobiłem coś złego? — zapytał, spoglądając na stopy Mycrofta.

— Nie, w ogóle, po prostu… — Słowa Mycrofta urwały się, a Greg uniósł brew.

Myślał o tym przez chwilę, ponownie przeglądając wydarzenia w głowie. Powoli zaczął tworzyć pewną teorię.

— Czy masz łaskotki? — zapytał, zaczynając się powoli uśmiechać.

Mycroft spojrzał na niego, nie mogąc ukryć chwilowego zdziwienia, które malowało się na jego twarzy. To go zdradziło.

— Nie, to absurd — mruknął, ale odsunął się trochę.

Uśmiechając się szerzej, Greg wyciągnął rękę i zaczął ponownie masować stopę partnera, chociaż jego ruchy były szybsze. Ciało Mycrofta drgnęło, a uścisk na jego pustej szklance zacieśnił się. Hałas, który wydał, był praktycznie piskiem.

— O mój Boże, masz łaskotki – powiedział Greg, a jego oczy błyszczały z zachwytu. — Jak to się stało, że mogłeś to przede mną ukryć przez te wszystkie lata?

Mycroft westchnął z irytacją, chowając stopy pod sobą poza zasięg starszego mężczyzny.

— Ponieważ jestem w tym bardzo dobry w ukrywaniu tego i to jest absurdalnie.

— Nie, nie jest. Chodź tutaj.

— Gregory, przysięgam, jeśli…

Ale i tak to zrobił. Greg praktycznie zanurkował przez kanapę i zaczął żartobliwie mocować się ze swoim partnerem, śmiejąc się z podekscytowaniem, gdy Mycroft krzyknął z zaskoczenia i protestu. W końcu odniósł sukces. Mógł zostać kopnięty w twarz, ale… nieopanowany śmiech, który wyciągnął z Mycrofta, sprawił, że było to tego warte.