Rozdział 99: Praca pod przykrywką
Mycroft siedział na swoim krześle w biurze, przełączając obraz z różnych kamer przemysłowych i śledząc poczynania zespołu. Pracował nad sprawą, której Greg stał się częścią, odrobinę z powodu tego, że Sherlock jak zwykle odmówił, a także dlatego, że część tej sprawy miała związek z jego wydziałem. Mycroft nie był z tego powodu zadowolony, ale jego partner był upartym człowiekiem i przy równie zaciekłym uporze Sherlocka, by się w to nie mieszać, zgodził się. Śledzili czterech terrorystów, którzy razem zinfiltrowali cztery rejony Londynu. Dwóch z nich wślizgnęło się do głównych serwisów informacyjnych, a pozostali przeskakiwali tam i z powrotem między bankami i okolicami w pobliżu pałacu Buckingham.
Mycroft nie był jeszcze w stanie określić ich celów. To było irytujące. Nie wszystko było wystarczająco jasne, aby mieć sens i stworzyć pełniejszy obraz sytuacji. Obecnie miał sześć teorii, a Greg pod przykrywką próbował wydobyć informację, która, jak mieli nadzieję, zmniejszyłaby tę liczbę o połowę.
Były ekrany przedstawiające każdego z terrorystów, ale uwaga Mycrofta skupiała się głównie na tym, gdzie Greg wchodził w interakcję z jednym z mężczyzn. Był to młodszy Rosjanin, w wieku 35 lat i, jak powiedział inspektor, mieli szczęście, że był prawdziwym gejem. Mycroft nie uważał tego za szczęście. Wiedział dokładnie, do czego zmierza jego partner, ale to nie sprawiało, że był radosny. Wręcz odwrotnie. Jeżył się i sapał, wpatrując się w obraz z kamery przemysłowej.
Był zazdrosny. Było więcej niż prawdopodobne, że Greg będzie musiał uwieść Rosjanina, aby zdobyć wszystkie potrzebne informacje. Dane zebrane przez Antheę doprowadziły ich do takiego wniosku, a Mycroft zgodził się, że będzie to najskuteczniejszy sposób osiągnięcia zamierzonego celu. To nie znaczyło, że musiało mu się to podobać. W rzeczywistości bardzo mu się to NIE podobało. Szczerze mówiąc, wolałby tego nie oglądać, ale jednocześnie nie ufał nikomu innemu w nadzorowaniu wydarzeń i upewnieniu się, że dostaną wszystko, czego potrzebują, więc siedział tutaj.
Obejrzał materiał filmowy z wnętrza baru, gdzie w kącie siedział Rosjanin. Wyśledzili go tutaj, po tym, jak terrorysta opuścił magazyn, stanowiący miejsce spotkania, które, jak Mycroft zauważył, założyli. Gdy Greg uzyska potrzebne informacje, będą mogli prawidłowo zinfiltrować magazyn, co ostatecznie doprowadziłoby do zguby całą czwórkę mężczyzn.
Patrzył, jak Greg podszedł do stołu i osunął się na miejsce obok mężczyzny. To nie był pierwszy raz, kiedy nawiązali kontakt, ale to spotkanie było kluczowe. Wszystko szło zgodnie z planem, a jego najdroższy partner miał terrorystę dokładnie tam, gdzie go potrzebował. Pochyliwszy się do przodu przy biurku, Mycroft splótł ręce i nasłuchiwał uważnie. Pracowali nad podłączeniem mikrofonów tam, gdzie mieli się znaleźć, aby Mycroft mógł podsłuchać rozmowę. Działały całkiem nieźle. Teraz go mieli.
— A teraz powiedz mi, że leżąc w łóżku nie wyobrażasz sobie mnie — powiedział Greg.
Ledwo można było rozpoznać jego głos w hałasie baru, ale przynajmniej było ciszej niż podczas normalnej ruchliwej nocy, więc Mycroft mógł wszystko zrozumieć. Zmarszczył brwi, nienawidząc, że musi tego słuchać, ale to była jego praca. Choć był racjonalny, bardzo irracjonalnie był zazdrosny. Ale to była tylko praca pod przykrywką. Musiał się na tym skupić. Rosjanin również pochylił się do przodu z zainteresowaniem. Jego spojrzenie było utkwione w ciemno brązowych oczach Grega.
— Naciskającego na ciebie. Nagiego. Nawet z zamkniętymi oczami, widzisz ten obraz? — Greg wyciągnął rękę i przesunął dłonią od czoła mężczyzny do jego nosa, powodując, że ten zamknął oczy. Zniżył uwodzicielsko głos. — Każdy szczegół, ciepło mojego oddechu na twoim policzku. Kształt moich ust. Gładkość mojej skóry.
Oczy Mycrofta zamknęły się, zanim zdał sobie z tego sprawę. Skupił się na głosie swojego chłopaka, pochylając się bliżej i nasłuchując.
— Wyobraź sobie moją skórę ocierającą się o ciebie przez bieliznę. Moje biodra przy twoich biodrach. Moje ręce na tobie. Wszędzie. Wyobraź sobie.
Mycroft wyobraził to sobie. Mógł to zobaczyć. Noce spędzone razem w łóżku, jeden na drugim, szorstkie pocałunki i ocierające się o siebie ciała. To spowodowało, że przeszedł go dreszcz.
— A teraz pozwolisz swoim dłoniom zbadać moje ciało — kontynuował Greg.
Mycroft oblizał usta, bo tak… teraz również to sobie wyobraził. Przesuwanie smukłymi dłońmi w górę i w dół tej opalonej skóry…
— Każdy centymetr mojego ciała. I chcesz, żebym popchnął cię na łóżko. Żebym zdjął całe twoje ubranie, chcesz żebym wszedł na ciebie. W ciebie. Głęboko.
Mycroft przygryzł dolną wargę, wciąż z zamkniętymi oczami, podczas gdy jego wyobraźnia współgrała ze słowami Grega. Powinien zwracać uwagę na Rosjanina, powinien obserwować, ale… Nie mógł przestać wyobrażać sobie, jak Greg wsuwa się i wysuwa z niego, co sprawia, że kwili i wygina się w łuk.
— I ten obraz nie znika, kiedy otwierasz oczy, czyż nie? — zakończył Greg, odchylając się do tyłu z dala od mężczyzny, który otworzył oczy, by znów na niego spojrzeć. Greg miał na ustach uśmieszek pełen pewności siebie. — Nadal mnie czujesz.
Rosjanin zaczął mówić. Oczy Mycrofta otworzyły się gwałtownie, gdy drugi głos przełamał trans, w który wpadł. Zamrugał szybko, chwytając długopis i uważnie słuchając. Zapisał wszystko, co było średnio ważne, starając się zignorować swoje obcisłe spodnie i zarumienione policzki, podczas gdy Greg dalej posługiwał się swoją magią.
