Rozdział 111: Szczęśliwej rocznicy

Rok temu Greg stanął przed Mycroftem Holmesem i biorąc jako świadków swoich przyjaciółmi i rodzinę, przysięgli sobie nawzajem miłość. Dzisiejszego dnia mijał równy rok od kiedy wymienili się obrączkami, a ich związek stał się oficjalny w świetle prawa. W każdym znaczeniu tego słowa byli małżeństwem.

Teraz minął rok. W pewnym sensie przeleciał nie wiadomo kiedy. Mieszkali już razem, więc nic się tak naprawdę nie zmieniło, poza tym, że Greg mógł spojrzeć na swoją dłoń i zobaczyć, jak obrączka lśni w świetle i uśmiechnąć się. Tego ranka przed pracą zjedli obfite śniadanie. Normalnie piliby kawę lub herbatę, może Greg zrobiły tosty i to byłoby na tyle. Dziś zjedli prawidłowe śniadanie. Spędzili razem czas, splatając ręce, kiedy tylko mogli i poświęcili więcej czasu na całowanie się, zanim każdy z nich musiał zająć się swoimi obowiązkami.

Greg nie musiał tego dnia wychodzić na lunch. Bardzo zachwycona Anthea przyniosła mu jedzenie. Rzadko zdarzało się, że miała taki uśmiech przyklejony do twarzy, ale przewróciła oczami i mrugnęła do niego, nawet gdy nadal wpatrywała się w swój Blackberry i wyszła z szybkim pożegnaniem:

— To od szefa. Buja dzisiaj w obłokach.

Przyprawiło go to o zawrót głowy. Naprawdę, to był po prostu kolejny dzień. Ale jednocześnie bardzo ważny. Miło było usłyszeć, że Mycroft był bardzo rozproszony w swojej pracy. O ile nie spowoduje to żadnych problemów w przyszłości… Chociaż Greg wątpił, że tak by się stało.

Mieli plany na dzisiejszą kolację. Dzień nie mógł skończyć się wystarczająco szybko, ale na szczęście ostatecznie dobiegł końcai Greg pośpieszył do domu, aby się przebrać. Spotkał swojego męża w restauracji, gdzie ten stał i przyciągnął go do szybkiego uścisku połączonego z pocałunkiem w policzek. Było to tak czułe, jak tylko Mycroft pozwalał sobie na publiczne okazywanie uczuć. Greg nie mógł zaradzić temu, że zaczął uśmiechać się jak idiota.

Kolacja była cudowna. Wszystko było smaczne, jak zawsze. Obaj wypili całą butelkę wina, a ich rozmowa była tak spokojna i normalna jak zazwyczaj. Po daniu głównym podzielili się kawałkiem sernika, który również był pyszny. Greg zakładał, że po tym wrócą do domu.

Jednak samochód nie odwiózł ich do mieszkania. Greg spojrzał z zaciekawieniem na Mycrofta, ale uzyskał jedynie porozumiewawczy uśmiech i żadnego wyjaśnienia. Odwrócił się, by wyjrzeć przez okno i spróbować ustalić na podstawie otoczenia, dokąd zmierzają. Wkrótce opuścili Londyn i Greg odwrócił się, by wbić wzrok w Mycrofta w całkowitym zmieszaniu.

— Dlaczego opuszczamy Londyn? — zapytał, marszcząc brwi. Uśmiech Mycrofta stał się szerszy.

— Jedziemy do East Sussex. Tylko na chwilę, bo chcę, żebyśmy byli dziś w naszym łóżku. Ale najpierw…

To były wszystkie informacje, jakie otrzymał Greg. Po tym Mycroft zamilkł i złapał go za rękę, splatając ich palce. East Sussex… Greg zastanawiał się, jakie ma znaczenie. Oczywiście byli już wcześniej na wakacjach w Sussex i był tam mały dom, którego właścicielem był Mycroft, ale… Nie mieszkali tam. Więc co tutaj robili?

Myślał o tym, kiedy jechali. Podróż trwała mniej niż dwie godziny, a mniej więcej w połowie przyszedł mu do głowy pewien pomysł.

— Jedziemy na plażę Camber? — zapytał, całkowicie odwracając się do Mycrofta.

Uśmiech, który otrzymał na to pytanie, był sam w sobie odpowiedzią na nie. Greg wyszczerzył się. Spędzili dużo czasu na tej plaży, kiedy byli na wakacjach i było to wspaniałe, cudowne miejsce. Greg ją uwielbiał.

Resztę jazdy spędził całując swojego męża. Zaczęli powoli, aż Greg ostatecznie przestał się przejmować i wczołgał się na kolana Mycrofta. Chwycili się nawzajem, całując się namiętnie i lekko skubiąc wargi partnera, aż obaj skończyli z zarumienionymi policzkami, dysząc cicho. Jednak nie posunęli się dalej. Przynajmniej nie teraz. Wkrótce potem samochód zatrzymał się, a oni wysiedli i poszli na plażę.

Greg ściągnął buty i skarpetki, zostawiając je na skraju plaży. Mycroft poszedł w jego ślady. Trzymając się za ręce, szli po piasku, wpatrując się w ciemną wodę i księżyc w górze. To była niesamowicie bezchmurna noc i mogli zobaczyć gwiazdy…

Szli razem, podziwiając widok. Kiedy zatrzymali się, objęli się, całując. To było idealne.