Rozdział 113: Przestraszyłeś mnie
Mycroft był bardziej niż chętny do powrotu do domu tego wieczoru. To był długi tydzień i prawie nie widywał Grega, a tego wieczoru rozpoczął się cudowny weekend wolny od pracy. Będą cudowne kolacje, spanie, oglądanie filmów i dużo seksu. Obaj nie mieli zamiaru wychodzić z domu. Potrzebowali czegoś takiego, ponieważ oboje byli zapracowani. Wreszcie mogli spędzić razem trochę czasu.
Polityk westchnął odprężony, gdy wszedł do ich domu i zamknął za sobą drzwi. Podchodząc do wieszaka, tak jak robił to codziennie, zdjął kurtkę odwieszając ją, a następnie odłożył teczkę i parasol.
— Gregory? — zawołał, nasłuchując znaków obecności swojego partnera w domu.
Nie było odpowiedzi, więc Mycroft nucąc w myślach przeszedł przez dom. Zerknął do kuchni, zanim wszedł do salonu. Otworzył usta, by zawołać ponownie, gdy widok przed nim sprawił, że zatrzymał się jak wryty.
Jeden z ich stolików został przewrócony, książka i pusta szklanka, które na nim stały, leżały na podłodze. Podczas gdy kanapa w większości go zasłaniała, Mycroft mógł ujrzeć tył głowy Grega i jedno z jego ramion, gdy leżał nieruchomo na podłodze. Mycroft poczuł, jak serce mu zamarło.
— Gregory! — zawołał, zmuszając się do akcji, pędząc przez pokój.
Jasnoniebieskie oczy były szeroko otwarte, gdy padł na kolana przed Gregiem i przez chwilę mógł tylko patrzeć i analizować. Uderzenie w głowę, widział krew. Najprawdopodobniej o stół , który został przewrócony. Oddychał. Mycroft dostrzegł lekkie unoszenie się i opadanie klatki piersiowej Grega oraz sposób, w jaki uderzał puls na jego szyi. W końcu wyciągnął drżące ręce i przeczesał jego srebrzyste włosy, lekko dysząc.
— Och, Gregory — jęknął Mycroft, kładąc dłoń na czole partnera, czując nieco podwyższoną temperaturę.
Zmarszczył brwi w głębokiej trosce, ale każda próba obudzenia starszego mężczyzny nie przyniosła rezultatu, dlatego chwycił swoją komórkę.
OoO
Greg obudził się z sapnięciem, po którym nastąpił jęk. Drgnął, próbując się poruszyć, ale został zatrzymany, gdy ręka na jego ramieniu przycisnęła go z powrotem do łóżka. Zamrugał. Jego wzrok był rozmazany i rozchylił usta w cichym jęku.
— Cii, najdroższy. W porządku — rozległ się głos Mycrofta, podświadomie go nieco rozluźniając.
Greg zmarszczył brwi i usłyszał nieco znajomy dźwięk. Monitor pracy serca?
— Myc? — zapytał ochryple, zanim złapał go kaszel. Zamrugał, próbując wyostrzyć wzrok, aż w końcu zaczął rozróżniać otoczenie.
Był w sali szpitalnej, leżał w łóżku i miał na sobie szpitalną koszulę. To był mały pokój, z jednym krzesłem po jego prawej stronie, na którym obecnie siedział jego partner. Za Mycroftem i za nim (jak przypuszczał) znajdował się szereg urządzeń szpitalnych i kroplówek, do których był podłączony. Zmarszczył brwi.
— Co się stało? — zapytał, zmuszony do ponownego zamknięcia oczu, gdy jego głowa zaczęła pulsować z bólu.
— Przepracowałeś się i upadłeś — odpowiedział cicho Mycroft, chwytając go za rękę. Dłonie Mycrofta były tak miękkie i ciepłe. — Uderzyłeś się w głowę i doznałeś wstrząsu.
Greg westchnął, jego palce drgnęły, gdy próbował ścisnąć dłoń Mycrofta. Nie jadł ani nie spał dobrze z powodu sprawy, nad którą właśnie pracował, ale nie mógł się doczekać ich weekendu. Wyglądało jednak na to, że jego ciało w końcu miało dość. Ponownie otworzył oczy i odwrócił głowę, aby spojrzeć prosto na młodszego mężczyznę i zmarszczył brwi.
— Przepraszam — westchnął, znowu kaszląc.
Mycroft puścić jego dłoń, aby chwycić przygotowany kubek z wodą. Trzymał go wystarczająco blisko, aby Greg mógł włożyć słomkę do ust i napić się. Była miła i chłodna. Czuł się dobrze. Kiedy skończył pić, odwrócił się, aby móc kontynuować:
— Zrujnowałem nasz weekend.
— Nie zrobiłeś tego — powiedział Mycroft, kręcąc głową. — Wypuszczą cię rano. Nadal możemy mieć nasz weekend.
Polityk umilkł i ponownie ujął rękę Grega. Zamiast patrzeć na twarz partnera, jego wzrok był skupiony na ich dłoniach. Greg ponownie zmarszczył brwi i tym razem był w stanie uścisnąć tą smukłą dłoń, którą tak bardzo kochał.
— Przestraszyłeś mnie — szepnął cicho Mycroft. Brzmiał na bezbronnego. — Wróciłem do domu i zobaczyłem… Gregory, byłem przerażony.
— Tak bardzo cię przepraszam — odpowiedział Greg. Ich spojrzenia spotkały się. Na twarzy Mycrofta jawiły się emocje i nawet teraz wciąż wyglądał na przestraszonego. Greg ponownie uścisnął jego dłoń. — Proszę, wybacz mi, Myc. Nie wiedziałem, że tak padnę z nóg.
Był obolały. Czuł się, jakby uderzyła go ciężarówka. Greg westchnął przez nos i otworzył usta, by znów coś powiedzieć, ale ich rozmowa została przerwana, gdy Mycroft pochylił się nad łóżkiem i pocałował go delikatnie.
— Oczywiście, że ci wybaczam — szepnął Mycroft w jego usta, delikatnie ocierając ich nosy o siebie. — I będziemy kontynuować nasze weekendowe plany. Po prostu… z nieco większa ostrożnością. Zaopiekuję się tobą, najdroższy.
Greg uśmiechnął się, przechylając głowę, aby zainicjować kolejny powolny pocałunek.
— Zawsze to robisz — szepnął w odpowiedzi.
