Rozdział 155: Niezwykle zaniedbany

Piękno wyjazdu na wakacje było zawsze wtedy, gdy zdecydowałeś się zostać na nich dłużej. Dla Grega i Mycrofta, kiedy ich harmonogram pracy pozwalały im zostać dłużej. Greg wiedział, że Mycroft był gotowy i chciał zakończyć wakacje w planowanym terminie, ale Greg naprawdę chciał je przedłużyć. Tak też zrobili.

Oczywiście stanowiło to problem w przypadku niektórych rzeczy, które spakowali. Obecnie Anthea pracowała nad przygotowaniem zestawów ubrań i artykułów spożywczych, aby pomóc im przetrwać dłuższy czas, ale młodszy z dwóch mężczyzn wciąż miał problem ze swoim ubiorem. Greg nie tak bardzo.

— Dlaczego po prostu nie założysz moich, kochanie? — zapytał, wyciągając się na łóżku, patrząc na Mycrofta stojącego po drugiej stronie sypialni.

Młodszy mężczyzna wpatrywał się w ubranie, które przyniósł, prawie wszystkie brudne i nie nadające się do ponownego założenia (chociaż Greg i tak by to zrobił, ale to była jedna z wielu różnic między nimi).

— Twoich ubrań? — Mycroft zamrugał. Jego brwi uniosły się nieco w zaciekawieniu.

Greg nie mógł nie poświęcić chwili na podziwianie wyglądu swojego partnera. Żaden z nich nie pilnował, by golić się regularnie tak jak to robili, gdy byli w domu, więc obaj mieli lekki zarost. Zarost Mycrofta miał zaskakujący kolor jasnego imbiru, co stanowiło kontrast z jego ciemniejszymi włosami i to sprawiło, że Greg zdał sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie widział go z zarostem.

— Taaa. — Greg skinął głową, wstając z łóżka i podchodząc do niego. — Mam więcej opcji, które są całkowicie czyste. Pomoże ci to wytrzymać do rana, kiedy Anthea przyniesie więcej rzeczy.

Z uśmiechem potarł lekko kłujący podbródek Mycrofta. To było urocze. Nucąc, uniósł się na palcach i przycisnął ich policzki do siebie. Owijając ramię wokół tułowia Mycrofta, by się podeprzeć, musnął nosem wyższego mężczyzny najczulej jak mógł, czując jak ich niewielki zarost ociera się o siebie.

— Co robisz? — zapytał Mycroft z miękkim uśmiechem.

— Cieszę się tym, że się nie ogoliłeś — wymamrotał w odpowiedzi Greg.

— Ach — mruknął Mycroft. — Tak… planowałem się dzisiaj ogolić.

Greg cofnął się z grymasem i cichym odgłosem skargi. Spojrzał na Mycrofta swoimi wielkimi, brązowymi oczami, wiedząc że młodszy mężczyzna nie mógł się im oprzeć.

— Proszę, nie rób tego — powiedział, wzdychając cicho przez nos. — Jesteśmy na wakacjach, nie musisz golić się dla nikogo. Możesz cieszyć się tym trochę dłużej? Pozwolisz mi się tym cieszyć?

Uśmiechnął się bardzo czule, dostrzegając zmianę w postawie Mycrofta.

— Dobrze — zgodził się, a Greg mógł klaskać z radości.

Żałował, że nie mieli szansy, aby Mycroft mógł naprawdę zapuścić brodę, ponieważ miał przeczucie, że wyglądałaby bardzo cudownie i żywo. Ale no cóż. Wziął tyle ile mógł.

— Tutaj — powiedział, odsuwając się i wyciągnąć parę ciemno szarych dresów i zwykły biały T-shirt. Przekazał je Mycroftowi. — Załóż je dzisiaj. I tak nigdzie nie planowaliśmy wyjść.

Mycroft zamrugał i spojrzał na ubranie, które teraz trzymał w rękach, po czym skinął głową i skierował się do łazienki. Greg uśmiechnął się zwycięsko. Lubił, gdy jego ukochany polityk był zaniedbany i zrelaksowany. Jasne, kochał garnitury Mycrofta, jego perfekcyjne linie i tak dalej, ale to sprawiało, że jeszcze bardziej lubił takie rzeczy. Uwielbiał to, ponieważ był jedynym mężczyzną, który widział Mycrofta Holmesa w takim stanie. Tylko on.

Pogrążony w myślach Greg dopiero po chwili zorientował się, że Mycroft wrócił już przebrany. Ciche chrząknięcie młodszego mężczyzny przywróciło go z powrotem. Spojrzał na niego i zamrugał. Ani przez sekundę nie mógł przestać się uśmiechać. Mycroft wyglądał na cudownie skrępowanego.

— Nie patrz tak — zaśmiał się Greg, podchodząc. Spodnie, kiedy je nosił, były dla niego nieco przydługie, więc idealnie pasowały do Mycrofta (chociaż jego kostki wystawały trochę bardziej niż powinny). Koszulka pasowała idealnie. — Wyglądasz uroczo.

— Niemożliwe — zaprzeczył Mycroft, kręcąc głową. — Ale dziękuję, że pozwoliłeś mi ich używać, niezależnie od wszystkiego.

— Och, proszę cię. Jesteś uroczy. Uwielbiam widzieć cię w moich ubraniach. — Greg uśmiechnął się, przyciągając Mycrofta do mocniejszego uścisku. — Sprawia to, że chcę od razu zdjąć je z ciebie.

Ponownie uniósł się na palcach, by zainicjować namiętny pocałunek z wyższym mężczyzną, owijając ramiona wokół szyi Mycrofta. Polityk zamruczał, całując go z równą namiętnością.

— W takim razie wszystko jest w porządku — wyszeptał w usta Grega, uśmiechając się, zanim znów go pocałował.