Rozdział 158: Niechętny kibic

— Dlaczego dokładnie mnie tu przyprowadziłeś? — zapytał sceptycznie Mycroft, podnosząc głos, by był słyszalny przez otaczający ich tłum.

Nieszczególnie lubił przebywać w pobliżu tak wielu ludzi, nawet jeśli mieli przyzwoite miejsca i podświadomie czuł, że rozumiał lepiej Grega.

— Bo to zabawne! — odpowiedziała Greg z bulgoczącym śmiechem, ubrany w pełny strój Arsenalu z szalikiem ładnie owiniętym wokół szyi. — Poza tym kupiłeś mi te bilety na moje urodziny, a ja w zamian chciałem podzielić się z tobą tym doświadczeniem!

Mycroft wiedział, co miał na myśli. Nie do końca jednak rozumiał logikę z punktu widzenia Grega. Osobiście mało dbał o piłkę nożną, a jego jedynym kontaktem z nią był starszy mężczyzna obok niego. Greg był pasjonatem tego sportu i Mycroft nie mógł nie kochać tej strony partnera, nawet jeśli nienawidził sportu jako całości.

Być może dlatego w pierwszej kolejności zgodził się na to. Jednak w pewnym sensie tego żałował. Było bardzo głośno, a gra jeszcze się nie zaczęła. Oczywiście był świadomy zasad piłki nożnej, więc wiedział trochę na temat tego, czego będzie świadkiem. Nie rozumiał jednak tej całej mentalności wokół tej gry. Tej pasji.

Mycroft westchnął przez swój długi nos i wyprostował się, usadawiając się jak najlepiej, jak potrafił. Nie było już odwrotu, więc równie dobrze mógł to zrobić jak najlepiej. Mógłby przecierpieć to dla Grega. Ponieważ kochał tego człowieka. Jeśli to nie był największy dowód miłości, jaki kiedykolwiek okazał, to nie wiedział, co to było.

Na boisko wchodzili ludzie, wyglądali na graczy i sędziów. Widzowie zaczęli klaskać i wiwatować. Wszyscy wokół nich, łącznie z Gregiem, zaczęli wstawać. Mrugając, Mycroft poszedł w ich ślady, rozglądając się dookoła, by dowiedzieć się, dlaczego wszyscy stoją. Wiedział, że na imprezach sportowych panuje zwyczaj grania hymnu narodowego przed rozpoczęciem meczu, więc jeśli już tego nie przegapili, to może dlatego wszyscy stali?

Stojąc, Mycroft czekał na rozpoczęcie pieśni. Tak się nie stało. Ludzie wiwatowali, zaczęli teraz śpiewać i intonować, a ciała poruszały się w podskokach, w kołysaniu, gdy ludzie siedzieli i wstawali i znowu siadali. Zdziwił się, gdy Greg usiadł z powrotem, a potem zrobiło to również kilka innych osób wokół nich. Pozostał w pozycji stojącej. Czy powinien usiąść?

— Myc, kochanie, co robisz? — zapytał po chwili Greg z delikatnym uśmiechem.

Jego brązowe oczy błyszczały z czułości, gdy patrzył na niego. To sprawiło, że serce Mycrofta zabiło szybciej. Uwielbiał to spojrzenie i było zarezerwowane tylko dla niego. To było niesamowite.

— Czekam na hymn. Nie powinien rozbrzmieć? — zapytał, unosząc brew.

Nastąpiła chwila ciszy, po czym Greg zaśmiał się i potrząsnął głową.

— Nie. Usiądź obok mnie.

Wyciągnął rękę i przesunął krótszymi palcami po wierzchu dłoni Mycrofta. Młodszy mężczyzna wciąż był trochę zdezorientowany, ale skinął głową i zrobił to, opadając ostrożnie na swoje miejsce.

— Dlaczego więc wszyscy wstali?

Nie mógł powstrzymać się od pytania, wpatrując się w Grega w poszukiwaniu odpowiedzi. Nieczęsto był tak zdezorientowany tym, co się wokół niego działo, nawet jeśli sam nie ćwiczył tego rodzaju rzeczy, był o wiele lepszy w czytaniu ludzi niż jego młodszy brat. Jednak… to mu umknęło. Sport był dziwacznym rytuałem.

— Z podekscytowania! — Greg uśmiechnął się, splatając razem palce i mocno ściskając jego dłoń. — Drużyny wyszły i chodziło o rozpoczęcie meczu. Piosenki i inne rzeczy są swego rodzaju wymogiem dla fanów, czymś, co zawsze robimy przed i w trakcie gry. Duch zespołu, jeśli chcesz to tak nazwać.

Ach. Tak. Mycroft przypuszczał, że to miało sens. Czuł się trochę zawstydzony, że dał się tak zaskoczyć, zwłaszcza w tak oczywisty, fizyczny sposób. nie był pewien, czy ktokolwiek to zauważył, ale mimo to jego policzki zarumieniły się lekko.

— Nie martw się, kochanie, jeszcze zrobię z ciebie kibica. — Greg uśmiechnął się, unosząc ich dłonie, by ucałować kostki Mycrofta. Wokół nich rozbrzmiały wiwaty. Gra się rozpoczęła.

— Przypuszczam, że zobaczymy, Gregory — wymamrotał Mycroft, przenosząc wzrok, by oglądać rozgrywkę.

Wysoce wątpił w oświadczenie swojego partnera, ale i tak najlepiej się z tym uporać. Wszystko dla miłości.