Rozdział 182: Przybycie z wizytą
Uwagi: Alternatywa - Nastolatki. Jest to odpowiedź na rozdział 68.
Greg nigdy nie mógł przyzwyczaić się do Eton. Czuł, że nie był nawet wystarczająco inteligentny, aby wędrować po jego terenie, nie mówiąc już o spędzaniu czasu z jednym z ich najlepszych uczniów. Jednak ten najlepszy uczeń był również jego chłopakiem i był z tego cholernie dumny. Poza tym nigdy nie zajęło mu dużo czasu, zanim poczuł się bardziej komfortowo. W chwili, gdy jego spojrzenie odnalazło pośrodku błoni Mycrofta, uśmiechnął się promiennie, a jego serce zaczęło walić z podekscytowania.
Ostatnio rzadko się widywali. Mycroft był bardzo zajęty swoimi zajęciami, biorąc wszystkie kursy. Przez to, że młodszy nastolatek uczestniczył we wszystkich zajęciach, ucząc się, tworząc projekty i opracowywania, miał bardzo mało wolnego czasu. Greg zaczął dotrzymywać towarzystwa młodszemu bratu Mycrofta, Sherlockowi, ponieważ obaj zostali bez niego, i chociaż mały nicpoń prawie nie uznawał go, to Greg wiedział, że doceniał jego obecność.
Jednak w takie weekendy Greg czuł się błogo. Czasy, w których w końcu mógł tutaj przyjechać i zostać na weekend z Mycroftem były wspaniałe. Mycroft oprowadzał go po Eton, zabierając go do wszystkich małych, cichych miejsc, w których lubił się uczyć. Zwykle kończyli na tym, że całowali się więcej, niż uczyli się w takich miejscach. Żaden z chłopców nie narzekał.
Każdego z tych dni odwiedzali jedną z bardziej popularnych kawiarni w czasie lunchu. Był wielkim fanem ich kawy. Kochał to miejsce.
— Żałuję, że muszę wyjechać jutro — westchnął, zwinięty w kłębek z Mycroftem w jego łóżku, podczas ich ostatniego wspólnego wieczoru.
Współlokator Mycrofta wyjechał na weekend, dając im pełną prywatność, co było jedną z rzeczy, które zdecydowało o przyjeździe Grega. Przytulił się nieco bardziej do boku Mycrofta, wzdychając i zamykając oczy.
— Również chciałbym spędzić z tobą więcej czasu — wymamrotał Mycroft, powoli gładząc ciemne włosy kochanka. Greg splótł ich nogi, lekko marszcząc brwi w zasadzie ściskając drugiego nastolatka. — Ale nie mogę ci wystarczająco podziękować za podjęcie decyzji o wybraniu się w podróż i spędzenie ze mną weekendu.
— Mógłbym przyjeżdżać w każdy weekend, Myc — westchnął Greg. — Tak bardzo za tobą tęsknię.
— Wrócę do domu na ferie zimowe — powiedział młodszy nastolatek.
Greg zamrugał i podniósł głowę.
— Naprawdę? — zapytał z bijącym sercem.
Kiedy ostatnio rozmawiali o przerwie zimowej, brzmiało to tak, jakby Mycroft postanowił zostać tutaj, w Eton, żeby zrobić kilka rzeczy przed następnym semestrem. Greg został nagrodzony promiennym uśmiechem, który sprawił, że jego serce zabiło jeszcze szybciej.
— Tak — potwierdził Mycroft, przytakując z delikatnym uśmiechem. — Chciałbym zobaczyć Sherlocka. Chciałbym również być z tobą podczas świąt bardziej niż być tutaj. Określając ilość pracy, którą planowałem wykonać, zdecydowanie nie byłby to warte dalszej separacji.
Mały guzek w gardle uniemożliwił Gregorowi właściwą reakcję, więc zamiast tego mógł tylko pochylić się i namiętnie pocałować drugiego nastolatka. Smukłe ramiona owinęły się wokół jego szyi i przyciągnęły do siebie. Dłonie zaczęły wędrować i odkrywać, a ich pocałunki i dotyk wkrótce stały się o wiele bardziej potrzebujące, ponieważ tak bardzo za sobą tęsknili i potrzebowali tego połączenie, potrzebowali tej bliskości między nimi. Żaden z chłopców nie wiedział, jak inaczej sprawić, by dystans był znośny, jeśli nie wykorzystali tych okazji, które mieli.
Greg uznałby to za zwycięstwo, gdyby jęki Mycrofta dotarły do któregokolwiek z okolicznych pokoi.
Następny poranek był dla nich druzgocący. Greg musiał wyjść, musiał wrócić do domu i być z dala od Mycrofta. Żaden z nich nie mógł zmusić się do wstania i szykowania się do wyjścia, chociaż w końcu to zrobili. Mycroft drgnął nerwowo, gdy Greg podniósł bluzę z kapturem, którą zostawił ostatnim razem, kiedy tu był.
— Zastanawiałem się, gdzie się ona podziała — mruknął, składając ją. Odwrócił się i zauważył tęsknotę na twarzy Mycrofta. — Co jest?
— Możesz… zostawić ją, jeśli chcesz… — mruknął Mycroft, zerkając na podłogę.
Ponieważ była to bluza z kapturem, w której często sypiał młodszy nastolatek, gdy bardzo tęsknił za Gregiem i teraz obawiał się, że zniknie. Greg uśmiechnął się czule.
— Zrobię coś jeszcze lepszego — powiedział, odkładając na bok swoje rzeczy. Mycroft zdziwił się, patrząc, jak Greg ściągał bluzę, którą miał na sobie. — Zatrzymają tą. Pachnie bardziej jak ja.
Mycroft uśmiechnął się radośnie, przyjmując bluzę z kiwnięciem głowy.
— Dziękuję, Gregory — powiedział z wdzięcznością.
Greg podszedł do niego, po czym chwycił go za policzek i pocałował go słodko.
— Do zobaczenia wkrótce — wyszeptał mu w usta. — I porozmawiamy dzisiaj wieczorem?
— Oczywiście.
Mycroft skinął głową i znów się pocałowali, aż praktycznie musieli się zmusić, aby się odsunąć od siebie.
Najtrudniejsze zawsze były pożegnania.
