Rozdział 192: Rozproszenie

Wieczór szedł całkiem dobrze. Jedzenie było dość przyzwoite i najwyraźniej smakowało obu stronom, chociaż Mycroft z pewnością miał pewne zastrzeżenie co to tego, jak to się rozegrało. Rzadko gotował, a większość jego randek Z Gregory'm polegała na tym, że jadali na mieście. Starszy mężczyzna wspomniał jednak, że zostanie na kolację i zdecydowanie nie brzmiało to jak zły pomysł.

Gregory'emu oczywiście podobał się ten posiłek. Mycroft był zadowolony. Jego zmartwienie zniknęło po kilku pierwszych kęsach, kiedy stało się jasne, że przyjemność, której był świadkiem po drugiej stronie stołu, nie była tylko na pokaz. Trochę go to rozśmieszyło. Starszy mężczyzna był tak wyrazistą osobą i Mycroft zawsze to w nim uwielbiał.

Ich dwójka spotykała się już od około miesiąca. Wszystko wciąż było takie nowe, ale było też zaskakująco wygodne. Mycroft nie spodziewał się, że wcieli się w rolę czyjegoś partnera tak szybko, jak to zrobił z Gregory'm. To wszystko nadal go zaskakiwało i był w tym wspaniały dreszczyk emocji. Podekscytowało go i tworzyło nowy element w jego życiu, na który nigdy nie poświęcaj energii ani skupienia.

Po obiedzie zjedli mały deser (ponieważ Mycroft oczywiście nie pozwalał sobie na zbyt dużą ilość słodyczy, a wspólne spożywanie było o wiele przyjemniejsze), a potem po umyciu wszystkich naczyń przenieśli się do salonu, gdzie się zrelaksowali. Wszystkie te zadania trwały znacznie dłużej niż zwykle, ponieważ obaj mężczyźni ciągle się rozpraszali. Cichy pomruk lub szybkie dotknięcie zmieniłoby się w opieranie się jednego o drugiego. Co nieuchronnie prowadziło do pocałunków.

Po krótkim odpoczynku na kanapie, Mycroft uciekł z uścisku Grega i wrócił do kuchni, żeby zrobić herbatę. Wsłuchiwanie się w dźwięk telewizora, wiedząc, że Gregory był tam i oglądał, co nadawano, powodowało że Mycroft nie mógł powstrzymać uśmiechu. To była naprawdę cudowna rzecz. Kręcił się przy kuchence przygotowując herbatę, wyjmując kilka swoich ulubionych liści herbaty i dwie filiżanki, gdy czajnik stał na palniku.

Kiedy tak stał, Mycroft usłyszał za sobą kroki. Uśmiechnął się lekko i wyprostował, jakby chciał się odwrócić i stanąć twarzą w twarz z mężczyzną, który ponownie dołączył do niego w kuchni, ale nie był w stanie zajść tak daleko, ponieważ ramion owinęła się wokół jego talii, a Gregory przycisnął się do jego pleców.

— Witaj — zamruczał Mycroft, zerkając przez ramię. Zaśmiał się z rozbawieniem. — Powiedziałem ci, że zaraz wrócę.

— Tak, ale bardziej podoba mi się przebywanie z tobą — powiedział miękko starszy mężczyzna.

Gregory był pod tym względem bardzo podobny do szczeniaka. Cieszyło go zainteresowanie i przebywanie w towarzystwie Mycrofta. Polityk musiał przyznać, że było to miłe. Mycroft rozluźnił się i zamknął oczy, rozkoszując się przez chwilę uściskiem partnera, ale otworzył je ponownie, gdy poczuł ciepłe, miękkie usta na szyi.

Mycroft zadrżał. Starszy mężczyzna uniósł się na palcach i składał pocałunki za jego uchem i powoli schodził w dół bladej szyi. Usta Mycrofta rozchyliły się w miękkim westchnieniu. Czuł się dobrze. To był dobry rodzaj uczucia. Pragnął tego częściej niż kiedykolwiek się spodziewał i szczerze mówiąc czułby się dobrze, gdyby te uczucia trwały wiecznie.

Gwizd czajnika przyciągnął jego uwagę z powrotem do rzeczywistości i zamrugał, kładąc dłonie na Gregory'ego, ściskając je delikatnie.

— Muszę się dostać do czajnika, najdroższy — powiedział ściszonym głosem, ponieważ Gregory nie przestawał całować go w szyję.

Z żalem odsunął się i skupił się na nalewaniu wody i zaparzaniu liści herbaty. Jego uwaga została ponownie rozproszona, gdy po zrobieniu tego odwrócił się i prawie natychmiast usta Gregory'ego znów były na nim. Owinęli się ramionami, przytulając się do siebie. Mycroft został przyciśnięty do blatu, gdy ich usta idealnie połączyły się w pocałunku.

W końcu, po znacznie dłuższym czasie, niż prawdopodobnie było to konieczne, rozstali się i wrócili do salonu. Na szczęście herbata wciąż była gorąca. Mycroft zabrał ze sobą oba kubki i ostrożnie postawił je na stoliku kawowym, zanim usiadł obok swojego partnera.

Zanim zdążył podnieść kubek herbaty, opalona dłoń chwyciła jego krawat i przyciągnęła go gwałtownie. Mycroft wydał z siebie zaskoczony dźwięk, który został stłumiony przez kolejny, bardziej namiętny pocałunek. W zasadzie został wciągnięty na kolana Gregory'ego. Chwycił koszulę mężczyzny, gdy pocałunek się pogłębił.

— Herbata wystygnie — zdołał wysapać w usta Gregory'ego.

— Sprawię, że będzie tego warte — nadeszła odpowiedź.

Mycroft poczuł, że Gregory uśmiechnął się, zanim ponownie zaatakował go. Młodszy mężczyzna trząsł się z pożądania, do którego wciąż się przyzwyczajał. To był naprawdę cud, że kiedykolwiek robili coś innego, kiedy byli razem.