Rozdział 193: Dopasowanie

Greg stał w garderobie, czując się trochę zdenerwowany, gdy spojrzał na siebie w lustrze. Nie bez powodu nigdy nie kupował dla siebie ubrań. Unikał tego za wszelką cenę, zwłaszcza gdy ubrania, które miał w domu były idealnie w porządku i jeszcze się nie rozpadały. Christina zawsze kupowała mu ubrania, gdy byli jeszcze małżeństwem. Poza elegancką koszulą lub parą spodni, które wymagały wymiany, Greg unikał robienia własnych odzieżowych zakupów.

Chociaż… technicznie rzecz biorąc, nie robił dla siebie zakupów. To niestety nie usprawiedliwiało jego stania tutaj w pełnym garniturze, próbując zdecydować, czy powinien wyjść i ujawnić się, czy nie. Obracał się z boku na bok, wpatrując się w swój profil i z roztargnieniem szarpiąc dół marynarki, wygładzając zmarszczki, które nie istniały. Tak, był niespokojny. Nie sądził, aby naprawdę był w stanie odpowiedzieć, dlaczego pozwolił Mycroftowi wpakować się w to.

— Czy zgubiłeś się w myślach, najdroższy? — rozległ się elegancki głos młodszego mężczyzny, który był wyraźnie rozbawiony.

Greg zmarszczył brwi i prychnął.

— Nie… — powiedział w odpowiedzi, przeczesując palcami włosy i dalej wpatrując się w swoje odbicie.

Tak naprawdę nie potrzebował nowego garnituru. Na wpół szykowne rzeczy, które miał w domu, były wciąż dobre. Poza tym jego praca nie była tak profesjonalna jak jego partnera, więc prawie nie było potrzeby kupowania takich trzyczęściowych garniturów. Kolory były ładne: czarny garnitur z ciemnoszarą kamizelką, pasujący krawat i jasno niebieska, zapinana koszula pod spodem. Wyglądało to dobrze, naprawdę dobrze, właściwie… ale. Może powinien wszystko zdjąć. Ale nie… Nie, powinien mieć to za sobą i po prostu wyjść. Mycroft chciałby go w tym zobaczyć.

Dlatego prostując się, Greg wziął głęboki oddech i odwrócił się. Zamknął na chwilę oczy, po czym odsunął zasłonę i wyszedł z małej przebieralni do pomieszczenia, gdzie Mycroft siedział na niewielkiej kanapie. Spojrzał na swojego partnera. Jego zdenerwowanie trzepotało głęboko w jego wnętrznościach, obserwując, jak wzrok Mycrofta wylądował na jego wystrojonej postaci.

Patrzył, jak usta Mycrofta rozchyliły się, ale nie wydobyły się z nich żadne słowa. Mycroft zamknął je, zamrugał i oblizał wargi, po czym ponownie je otworzył. Wziął głęboki oddech, wciąż się nie odzywając. Greg nie mógł zdecydować, czy jego milczenie było dobre czy złe. Młodszy mężczyzna zamrugał szybko kilka razy, po czym wstał.

— Gregory… — wymamrotał, podchodząc i stając przed inspektorem. Starszy mężczyzna przeniósł niezręcznie ciężar ciała z nogi na nogę.

— Tak, jestem… — zaczął, pocierając tył głowy.

— Zapierający dech w piersiach — powiedział Mycroft, zanim zdążył dokończyć. Greg zamrugał i spojrzał na niego.

— Naprawdę? — zapytał zaskoczony. Patrzył, jak na ustach Mycrofta pojawiał się uśmiech.

— Oczywiście — powiedział, unosząc rękę i ściskając biceps Grega. — Wygląda perfekcyjnie na tobie. Powinienem był cię zabrać na przymiarkę znacznie wcześniej. Teraz daję sobie dokładnie sprawę z tego, co przegapiłem.

— To ledwie dopasowanie — zaśmiał się Greg, zerkając na garnitur, który miał na sobie. — To dziwne, ale już jest idealny dla mnie.

Wzruszył ramionami, ponownie wygładzając boki marynarki. Naprawdę pasował, jakby został stworzony specjalnie dla niego. Rzadko się zdarzało, żeby coś takiego od razu na niego pasowało. Nie żeby nigdy nie mógł znaleźć odpowiednich ubrań, ponieważ jego rozmiar ciała nie był taki niestandardowy, ale w tym garniturze było coś, co idealnie do niego pasowało. To było dziwne. Ponownie zerknął na Mycrofta, który zacisnął usta w cienką linię i wyglądał na nieco skrępowanego.

— Mogłem… być może już dostarczyłem im twoje wymiary — przyznał cicho.

Greg zdumiał się, a potem lekko roześmiał.

— Serio? — zapytał. Mycroft skinął głową, a Greg uśmiechnął się szeroko. Chwycił policzek partnera w dłoń i pogładził go czule kciukiem. — Skąd dokładnie znałeś moje wymiary?

Mycroft uniósł brew i posłał mu spojrzenie typu "musisz sobie ze mnie żartować", z którym Greg był już zapoznany. Mimo to pochylił się w stronę dotyku. Znów zaczął się uśmiechać porozumiewawczo, a Greg zdał sobie sprawę, że znał już odpowiedź na swoje pytanie.

— Nie tylko widzę, ale też wszystko odnotowuję — skomentował cicho Mycroft, brzmiąc bardzo podobnie do swojego młodszego brata. — Jestem wystarczająco zaznajomiony z twoim ciałem, aby znać twoje dokładne wymiary bez konieczności ich wykonywania.

— Tak jest. — Greg uśmiechnął się. Rozejrzał się wokół, żeby upewnić się, że wciąż są sami, po czym podniósł się na palcach, żeby przesunąć się bliżej i musnąć wargami usta Mycrofta. — Dlaczego nie skończymy zakupów, abyś mógł mi przypomnieć, jak dobrze znasz moje ciało?

Poczuł się Mycroft napiął się i zadrżał. Wydobyło się z niego delikatne prychnięcie, które sprawiło, że Greg uśmiechnął się jeszcze bardziej. Następnie Mycroft skinął głową, kładąc smukłe dłonie na talii Grega.

— Tak, uważam, że to świetny pomysł — wymamrotał, pochylając się, by musnąć czubkiem długiego nosa szczękę Grega. To była jego kolej, żeby trochę zadrżeć. Tak, czas już iść.