Rozdział 195: Zagmatwany poranek po

Greg obudził się sam następnego ranka. Nie mógł powiedzieć, że był zaskoczony. Co go jednak zdziwiło, to kartka papieru na poduszce obok niego. Uniósł brwi i sięgnął po nią, czytając słowa, które zostały na niej tak elegancko zapisane.

Dzień dobry, Gregory. Poszedłem do biura na godzinę, a potem planuję przynieść śniadanie do domu. Do zobaczenia wkrótce. - MH

Greg uśmiechnął się delikatnie. Mycroft nigdy wcześniej nie zostawił mu notatki. Przesunął opuszkami palców po słowach. Oczywiście charakter pisma Mycrofta był równie elegancki jak on sam. Westchnąwszy wstał z łóżka i poszedł do łazienki, aby wziąć prysznic. Spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Przeczesał palcami włosy i sapnął myśląc o poprzedniej nocy.

Był zły, wariował, a potem… całowali się. W tym momencie odkrył, że to wszystko, czego pragnął. Kiedy przenieśli się do sypialni w zasadzie zdarli z siebie nawzajem ubrania i wskoczyli do łóżka. Zanim się zorientował, obecność Mycrofta otaczała go, pochłaniała i poddał się jej bez namysłu.

Teraz nadszedł poranek. Pojawiły się sprawy, które zeszłej nocy odsunął na bok. Musieliby o tym porozmawiać i wymyślić różne rzeczy. Było jasne, że obaj pożądali się nawzajem, a także wydawało się oczywiste, że Mycroft troszczył się o niego bardziej, niż gdyby tylko chodziło o seks. Jeśli tak nie było, to nie można byłoby wyjaśnić sposobu w jaki patrzył na Grega, gdy ten próbował wyjść. Na jego twarzy i w głosie była widoczna wielka desperacja, a po seksie Greg zasnął w jego ramionach.

Odwrócił twarz w stronę lecącej wody i lekko zmarszczył brwi. Wiele myśli przebiegało mu przez głowę i szczerze mówiąc, trochę go to przerażało. Stwierdził jednak, że chce spróbować. Pragnął czegoś więcej zeszłej nocy. Troszczył się o młodszego mężczyznę i miał nadzieję, że osiągną porozumienie, kiedy ten wróci na śniadanie.

Kiedy skończył się myć i zakręcił wodę, przyszło mu do głowy, że… Jak miał się zachowywać, kiedy Mycroft wróci do domu? Jakby byli przyjaciółmi? A może… bardziej intymne gesty byłyby w porządku? Naprawdę nie miał pojęcia. Nie wiedział, czego oczekiwać od młodszego mężczyzny, kiedy wróci.

Nie miał jednak zbyt wiele czasu, by się tym martwić, ponieważ kiedy z ręcznikiem owiniętym wokół pasa z roztargnieniem wyszedł z sypialni, znalazł się twarzą w twarz z Mycroftem. Zamarł, a jego usta rozchyliły się chcąc powiedzieć słowa, których nie do końca potrafił sformować. Bardziej niż jego przybycie drugiego mężczyzny, Grega zszokował sposób w jaki Mycroft na niego patrzył. Jego blade oczy były szeroko otwarte i wyraźnie podziwiał jego nagą i wciąż nieco mokrą postać. Szybkim gestem oblizał wargi i zamrugał. To było…

— Hej — zdołał powiedzieć, cofając się ze skrępowaniem o krok. — Przepraszam, nie wiedziałem, że wróciłeś. Ech… pójdę się ubrać.

Odwrócił się i schował się z powrotem do sypialni, zanim Mycroft zdążył cokolwiek powiedzieć, czując ciepło na policzkach. Nie bardzo wiedział, dlaczego był zakłopotany. W końcu Mycroft przeleciał go zeszłej nocy (choć może to było zbyt prymitywne określenie na seks, który uprawiali, ponieważ było w tym zdecydowanie coś więcej). Mimo to czuł się dziwnie pod spojrzeniem, które właśnie otrzymał. Opuścił ręcznik, chwycił spodnie, a później nałożył podkoszulek.

Wziął głęboki oddech, przeczesał dłonią wciąż lekko wilgotne włosy i wyszedł z sypialni. Mycroft przeniósł się do kuchni, gdzie sortował różne artykuły spożywcze, które rzeczywiście przyniósł ze sobą. Greg podszedł do jednego z krzeseł i usiadł.

— Wygląda dobrze — powiedział z uśmiechem.

Mycroft spojrzał na niego, po czym skinął głową i kontynuował swoje działania.

— W rzeczy stanie. Mam nadzieję, że posiłek ci zasmakuje — skomentował po sekundzie.

Przesunął się, żeby postawić coś przed Gregiem. Starszy mężczyzna instynktownie sięgnął i delikatnie pogładził jego biceps. Patrzył, jak Mycroft zamarł, jakby nie spodziewał się dotyku. Ich spojrzenia spotkały się. Serce Grega biło szaleńczo.

— Powinniśmy… hm… porozmawiać — zasugerował Greg, wzruszając ramionami.

Mycroft zamrugał, wpatrując się w niego.

— Tak, chyba powinniśmy — zgodził się, siadając obok niego. — Przepraszam, jeśli wczoraj w nocy za szybko eskalowałem sprawy lub jeśli źle odczytałem sygnały. Miałem wrażenie, że…

— Przestań, zanim zawędrujesz za daleko — przerwał mu Greg, podnosząc rękę. Mycroft patrzył na niego uważnie. — Powiedzmy sobie jasno. Chciałem tego, co wydarzyło się zeszłej nocy. Pomijając to, musimy pomyśleć o tym, co teraz zrobimy.

Mycroft skinął głową. Sięgnął po jedną z bułeczek, które postawił na stole i położył ją na malutkim talerzyku, po czym zasadniczo rozerwał ją na części i bezwiednie zjadał po małym kęsie.

— Moje uczucia do siebie są skomplikowane, zagmatwane i przytłaczające. To wszystko jest naprawdę absurdalne — przyznał Mycroft. Jego wyraz twarzy jasno wskazywał, że rozmawianie o takich rzeczach było dla niego niezręczne. — Jedynym powodem, dla którego cię tutaj przywiozłem było to, że nie mogłem znieść kolejnego zamachu na twoje życie. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby komuś się udało. Potem nastała ta ostatnia noc. Bardzo… mi się ona podobała i uważam, że chcę tego więcej.

— Więcej seksu? — zapytał Greg, nie mogąc powstrzymać cichego śmiechu.

— Tak, ale… — zaczął Mycroft, po czym westchnął. — Przypuszczam, że nie wyraziłem się jasno.

— Nie, myślę, że rozumiem — powiedział Greg, kręcąc głową. — Też chcę tego więcej. Tak więcej seksu, ale… Mycroft, wczorajszej nocy nie był to tylko seksem. Wcześniej uprawiałem tylko seks i to co zrobiliśmy wczoraj w niczym go nie przypominało.

— Tak, byłbym skłonny się z tym zgodzić — przytaknął polityk.

— Czyli zobaczymy, do czego to doprowadzi? — zasugerował Greg. — Może… pójdziemy na kilka randek? Rozumiesz, zobaczyć dokąd to nas zaprowadzi? Zależy mi na tobie, Mycroft. Chyba zawsze tak było. Mam słabość do was, Holmesów, ale zawsze w tobie było coś więcej, czego nie było w Sherlocku. To było to coś. I chciałbym… Naprawdę chciałbym mieć szansę, abyśmy stali się kimś więcej niż tylko współpracownikami. Więcej niż przyjaciółmi.

— Ja też był tego chciał. — Mycroft uśmiechnął się łagodnie. Greg również.

— Zacznijmy więc od śniadania. A potem… może trochę odpoczynku? A może musisz wrócić do pracy? — Ciężko było mu ukryć ewentualne rozczarowanie na myśl o tym, że zostanie sam w domu przez cały dzień.

— Nie muszę — powiedział Mycroft, a Greg poczuł ulgę.

— W takim razie może po śniadaniu wrócimy do łóżka? Zobaczyć, dokąd to nas zaprowadzi? — zasugerował, uśmiechając się kokieteryjnie.

Mycroft uśmiechnął się złośliwie.

— Dobry pomysł, Gregory.