Rozdział 236: Zabawne rozmowy
W pokoju panowała cisza, nie licząc wycieńczonych oddechów dwóch mężczyzn zwiniętych wokół siebie w skręconym prześcieradle. Greg obrócił się, zwijając swoje nogi z tymi należącymi do Mycrofta i lekko naciągnął kołdrę na ich nagie talie. Przytulając się do kochanka, pocałował jedno z piegowatych ramion, przymykając oczy i skupiając się na uspokojeniu bicia serca.
Seks z Mycroftem nie przypominał niczego, na co kiedykolwiek był przygotowany. Mężczyzna był absolutnie utalentowany i genialny w łóżku oraz bardzo łatwo zmieniał Grega w drżącą masę, dzięki swoim smukłym palcom. Zahaczając nogę o uda Mycrofta, przycisnął się wygodnie do jego boki, kreśląc małe kółka wzdłuż jego ramienia.
— Czemu się tak uśmiechasz? — zapytał Mycroft, unosząc z ciekawością brwi, patrząc na starszego mężczyznę.
— Z twojego powodu — stwierdził Greg w odpowiedzi, a jego uśmiech stał się jeszcze bardziej promienny. — Jesteś niesamowity.
— Nie prawda. Nie jestem kimś takim.
Greg przewrócił oczami, przytulając się do niego mocniej i kładąc dłoń na brzuchu Mycrofta. Podziwiał jego piegi rozsiane na całym jego bladym torsie, nie mogąc powstrzymać się od myślenia o tym, że piętnaście minut wcześniej jego misją było polizanie każdego z nich. Uważał, że mu się to udało.
— Zdajesz sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie bawiłem się tak dobrze? — wyszeptał po chwili Greg, głaszcząc bok Mycrofta i obserwując unoszenie się i opadanie jego klatki piersiowej, kiedy oddychał.
Mycroft z początku nic nie powiedział. Położył dłoń na ramieniu starszego mężczyzny. Greg spojrzał na niego. Wyraz twarzy Mycrofta nie zdradzał wiele, ale było jasne, że był bardzo skupiony na rozmowie.
— Nigdy… — kontynuował po chwili, z roztargnieniem oblizując wargi. Nie przegapił sposobu, w jaki spojrzenie Mycrofta ześlizgnęło się w dół, by obserwować akcję, co dało mu zbyt znajome ciepło w żołądku. — Nigdy nie miałem nikogo, kto by się troszczył o mnie tak bardzo jak ty. We wszystkich tego aspektach. Nigdy nie byłem z nikim, kto po prostu znał mnie tak dobrze jak ty. Kto znałby moje ciało tak dobrze jak ty.
— Obserwacja jest kluczowa, a ty jesteś bardzo ekspresywny, gdy jesteśmy blisko — skomentował Mycroft, dotykając jego włosów. — Gdybyś mi pozwolił, spędziłbym godziny na zapamiętaniu każdego centymetra twojego ciała.
Greg zamrugał, drżąc lekko. Było w tym nie tylko coś naprawdę intymnego i słodkiego, ale także coś bardzo podnoszącego ocenę i zaborczego w sposobie, w jaki oczy Mycrofta rozbłysły, gdy mówił. Odsunął się na tyle, by ułożyć się trochę bardziej na plecach, wpatrując się uważnie w swojego partnera.
— Chętnie cię zadowolę. Zawsze.
Mycroft obrócił się i przesunął tak, że w połowie leżał na Gregu, wsuwając kolano między je nogi. Pochylił się i zaczął przesuwać nosem i ustami wzdłuż zgięcia szyi Grega. Oddychając głębiej, zbliżył się bardziej. Greg nucił z rozkoszy. Uczucie drażnienia go tak szybko po tym, jak już doprowadzili się nawzajem do orgazmu było cudowne.
— Sprawiasz, że czuję się jak cholerny nastolatek — powiedział szorstko.
Mycroft zaśmiał się lekko tuż przy punkcie jego pulsu. Pocałował to miejsce i ugryzł delikatnie, wywołując miękkie skomlenie od Grega, ale po chwili polityk uspokoił się i przestając go drażnić.
— Ja również nigdy nie miałem takiego doświadczenia — skomentował, patrząc na Grega i nawet teraz analizując jego wygląd i podniecenie, które nie domagało się natychmiastowego uwolnienia. — Mam na myśli, że seks był zawsze środkiem do celu. Jednorazowa rzecz, która była korzystna zarówno dla mnie, jak i drugiej osoby. Bóg wie, że nigdy nie pragnąłem powtórki, ani też nie było to coś, czego wymagałem bardzo często.
— Po prostu nie miałeś odpowiedniego partnera. — Greg uśmiechnął się, a Mycroft odpowiedział tym samym i skinął głową.
— To jest dokładnie to — zgodził się. — Ponieważ tobie, mój najdroższy, nie można się oprzeć.
Naciskając na siebie, pocałowali się. Pocałunki zmieniły się z leniwych, do namiętnych i pospiesznych, by znów się uspokoiły, aby ponownie stały się pośpieszne. Każdy z mężczyzn głaskał drażniąco ciepłą skórę drugiego. Greg przytknął ich nosy do siebie, czule je ocierając i owijając ramiona wokół Mycrofta, by mocno go przytulić.
Znowu się przytulali, nadal z roztargnieniem dotykając się i całując z czułością.
— W takim razie opowiedz mi o tych złych — ponaglił Greg po chwili. Mycroft uniósł jedną brew.
— Złych? — zapytał, szukając potwierdzenia.
— Tak. Ktoś, kto był zły i nie bawiłeś się z nim.
Mycroft zamrugał, po czym potrząsnął głową i zaśmiał się delikatnie.
— Jesteś absurdalny — skomentował, ale wydawało się, że przez chwilę się nad tym zastanawiał. — Cóż, był ten chłopak, kilka miesięcy młodszy ode mnie, który wykazywał mną duże zainteresowanie w szkole. Był koniec roku i skupiałem się na ostatnich z moich egzaminów i potrzebowałem rozluźnienia. Był prawie trochę zbyt chętny do podporządkowania się i chociaż twierdził, że ma duże umiejętności w tej dziedzinie, szczerze mówiąc, czułbym się lepiej, gdybym po prostu sam sobie trzepnął.
Greg słuchał z zaciekawieniem, zanim nie był w stanie powstrzymać się od wybuchu śmiechu, gdy słuchał, jak Mycroft mówił o trzepaniu sobie. To było zdanie, którego nigdy nie słyszał od tego szykownego mężczyzny i zapłaciłby każdą sumę, żeby usłyszeć to ponownie.
— Czyli był okropny? — zapytał z rozbawieniem.
Prawdopodobnie powinien przestać się śmiać, ale nie wydawało się to zniechęcać Mycrofta, więc nie był tym zbytnio zaniepokojony.
— Tak, to wystarczyło, aby powstrzymać mnie na kilka lat przed współżyciem z inną osobą. — Uśmiechając się, Mycroft w pełni skupił się na Gregu, głaszcząc go po policzku.
— Twoja kolej — poprosił z błyszczącymi oczami.
— Cóż, mógłbym opowiedzieć o lodzikach po pijaku, które stały się dość niebezpieczne, ale to nie jest zabawne. Była jedna laska na uniwersytecie, która musiała ćwiczyć obciąganie na prawdziwych lodach, ponieważ mając mojego penisa w ustach zachowywała się tak, jakby jadła lody. — Oczy Mycrofta rozszerzyły się w szoku, ale Greg tylko roześmiał się — Jak widać wyszedłem z tego bez szwanku, a ona miała dobre zamiary i w ogóle, ale… taaaa.
Pogrążyli się w przyjemnej, dość zabawnej dyskusji na temat swoich różnych podbojów - zarówno tych dobrych, jak i złych. Greg przypomniał sobie, że kiedyś słyszał od kogoś, żeby nigdy nie rozmawiać o dawnych kontaktach seksualnych ze swoim obecnym partnerem, ale nie wiedział czemu. Wydawało się, że nie wpływało to negatywnie na żadnego z nich, a właściwie nie było to jedynie zabawne, ale wydawało się, że dzięki temu obaj jeszcze bardziej doceniali, jaki mają związek.
Zanim się zorientowali, minęła północ. W rzeczywistości było to bardziej trzecia nad ranem. Rozmowa zaczęła znów podupadać na rzecz całowania się i dotykania, co z łatwością przerodziło się w Mycrofta leżącego na Gregu i powoli kręcącego biodrami, aż obaj dyszeli i jęczeli, doprowadzając się do orgazmu po raz drugi tej nocy.
