Rozdział 239: Rozgrzanie się

Uwagi: Jest to kontynuacja poprzedniego rozdziału

Opadli na kanapę, śmiejąc się bez tchu, dysząc w plątaninie spoconych kończyn, nadzy jak w dniu narodzin. Mycroft poruszył się, by zmienić ich pozycję, a Greg owinął ramiona wokół jego talii, przytulając się do niego mocniej, zanim mógł to zrobić. Nie chciał, żeby młodszy mężczyzna, gdziekolwiek szedł.

— Gregory, ubrania — stwierdził Mycroft, spoglądając na inspektora z jasnym rumieńcem wciąż widocznym na policzkach i klatce piersiowej, z rozczochranymi włosami i oczami zamglonymi od pozostałego podniecenia.

Greg potrząsnął głową i przytulił go mocniej.

— Nie — wydyszał, uśmiechając się promiennie, gdy splótł ich nogi. — Myc, jesteśmy sami w domu, po prostu bądźmy tak przez chwilę.

Mycroft zaśmiał się lekko, ale przestał walczyć i po prostu zwinął się przy swoim partnerze. W końcu wrócili do domu z Yardu po kilku godzinach, kiedy brak ogrzewania stał się zbyt wielką przeszkodą dla Grega, a Sherlock był zbyt zirytowany tym, jak bardzo zaczęli się przytulać. To, co zaczęło się jako sugestia wypicia filiżanki herbaty przed kominkiem, szybko przekształciło się w namiętne pocałunki, które stawały się znacznie bardziej podniecające i intymne, niż początkowo planowali. Najwyraźniej istniał więcej niż jeden sposób na wzajemne rozgrzanie się.

— Wiem, że wspomniałeś o herbacie — powiedział leniwie Greg, rysując lekko palcami kręgi na piersi Mycrofta, gdy patrzył, jak unosiła się i opadała wraz z oddechem. Przesunął palcami po cienkich, rudych włosach, z małym uśmiechem, który wydawał się trwały na jego twarzy, czując lekkie szarpnięcie i zacinanie się w oddechu młodszego mężczyzny, gdy muskał wrażliwe sutki lub docierał do bardziej podatnego na łaskotanie obszaru. — Ale co powiesz na gorącą czekoladę?

— Gorąca czekolada? — zapytał Mycroft, unosząc z ciekawością brwi.

— Mmmm. — Greg skinął głową, rysując linię wzdłuż bladego brzucha, aż dotarł do pępka. Oddech Mycrofta znów lekko się zaciął.

— Przypuszczam, że byłoby to równie dobre — zgodził się w końcu Mycroft, bawiąc się włosami na karku Grega. — Przyznaję jednak, że jest to rzadka propozycja. Mamy w ogóle jakąś?

— Oczywiście — zaśmiał się Greg. — Zostało mi trochę z ostatniej wizyty dziewczynek. Jest idealna na te zimne, zimowe wieczory. Mogę ją przygotować, kiedy ty przyniesiesz koce.

— Tak, to brzmi cudownie. Chociaż założę szlafrok — powiedział znacząco Mycroft. Greg roześmiał się.

— Dobrze, ale tylko szlafrok.

Greg nie musiał patrzeć na Mycrofta, żeby wiedzieć, że przewrócił oczami, ale uśmiechnął się, gdy w końcu usiadł i odsunął się od swojego partnera. Przeciągnął się, wstając, unosząc ręce nad głową i wzdychając radośnie. Potem zerknął przez ramię, zauważając, że Mycroft wpatrywał się w niego dość intensywnie.

— Doceniasz widok? — zapytał z uśmieszkiem, nie mogąc powstrzymać się od kołysania biodrami. Mycroft natychmiast rzucił w niego ozdobną poduszką.

— Chodzenie nago po kuchni — zakpił żartobliwie Mycroft, idąc do sypialni. — Jesteś naprawdę niedorzecznym człowiekiem.

— I kochasz to! — Greg zawołał za nim, kiedy wszedł do kuchni. I tak, będąc nago.

Był ostrożny, kiedy przygotowywał gorącą czekoladę, ponieważ zdecydowanie nie chciał ochlapać nagiej skóry wrzątkiem. Mówiąc o niewygodzie. Wsłuchiwał się w odgłosy Mycrofta chodzącego po domu, uśmiechając się radośnie, gdy wyciągał dwa kubki, ustawiając je na ladzie, nie mogąc powstrzymać się od dodania do każdego po kilka pianek. Mógł sobie tylko wyobrazić, jakie spojrzenie otrzyma od Mycrofta za to, ale chrzanić to, gorąca czekolada nie byłaby idealna bez pianek. Były takie urocze i malutkie.

Wnosząc kubki z powrotem do salonu, odnalazł swojego partnera z powrotem na kanapie, z obiecanym kopcem koców. Miał też na sobie ciemno niebieski, jedwabny szlafrok, ale spełnił prośbę Grega i nie założył pod nim piżamy. Greg miał tego potwierdzenie, patrząc z zachwytem na górną część uda, która wystawała przez rozchylony materiał.

— Dziękuję, że nie ubrałeś się w pełni — powiedział miękkim głosem, przygryzając lekko wargę na ten drażniący widok.

To było takie seksowne. Niezwykle rzadko Mycroft robił coś takiego, więc było to jeszcze bardziej ekscytujące. Jeśli nie będzie ostrożny, to znów szybko się podnieci.

Ich napoje stały na stoliku kawowym, gdy Greg usiadł na kanapie i zaczął naciągać na nich koce. Zajęło to trochę czasy, kiedy zmieniali pozycje, przesuwali i składali koce tam i tutaj, ale w końcu ułożyli się całkiem wygodnie. Greg pochylił się do przodu i chwycił ich kubki i rzeczywiście, Mycroft ponownie uniósł brew, patrząc na pianki unoszące się w jego napoju.

— Och, nie komentuj, są obowiązkowe — sapnął żartobliwie Grag, popijając swoją gorącą czekoladę.

Zanucił radośnie, tuląc się do boku Mycrofta. Mógłby poradzić sobie z brakiem ogrzewania w Yardzie przez kolejne cholerne dwa miesiące, gdyby mógł spędzać wieczory na rozgrzewaniu się w ten najlepszy możliwy sposób.