Rozdział 240: Chory i uparty

Greg był naprawdę wkurzony przez całą drogę do domu. Jedyną rzeczą, która powstrzymywała go od krzyku i zaatakowania słownie kogoś, był fakt, że jego partner siedział zgarbiony na siedzeniu pasażera drżący i blady niczym duch. Mężczyzna był chory od ponad tygodnia, ale obecnie miał gorączkę i miał zostać w łóżku z wyraźnymi instrukcjami, by nigdzie się nie ruszać, dopóki Greg nie wróci wieczorem z pracy.

Żałował tylko, że nie był zaskoczony, gdy trzy godziny później nadeszła wiadomość od Anthei, w której poinformowała go, że Mycroft był w swoim biurze.

— Jesteś upartym draniem i jestem na ciebie cholernie wściekły — stwierdził miękkim, ale jednocześnie twardym głosem.

Odpowiedzią na jego słowa był słaby, stłumiony kaszel, gdy Mycroft pochylił się, przykładając pięść do ust. Wzdychając młodszy mężczyzna przesunął się na bok, przyciskając skroń do szyby samochodu.

Greg zmarszczył brwi. Musieli zmniejszyć jego gorączkę. Miał z nią do czynienia co najmniej od doby i bez względu na wszystko, nie chciała opaść. Była wyraźnie wysoka i źle na niego wpływała. Greg miał nadzieję, że mężczyzna będzie zbyt wyczerpany, by naprawdę wstać i zrobić cokolwiek, ale kiedy chodziło o pracę, najwyraźniej nic go nie mogło powstrzymać.

— Przepraszam, Gregory — zaskrzeczał ochryple Mycroft, krzywiąc się i marszcząc brwi na oczywisty ból, który odczuwał w gardle, gdy mówił.

— Przestań mówić — westchnął Greg.

Jego ramiona opadły, kiedy skupił się na odwiezieniu ich do mieszkania. Chciał tylko zabrać ich do domu. Chciał zabrać go z powrotem do łóżka, wcisnąć mu trochę leków i herbaty, i jeśli się uda, patrzeć jak zasypia. Wiedział jednak, że osiągnięcie tej ostatniej części nie będzie zbyt trudne, ponieważ mężczyzna praktycznie zasypiał w samochodzie.

W końcu dotarli do domu, a Greg ostrożnie pomógł Mycroftowi wysiąść z samochodu. Był zgarbiony i chwiał się na nogach, kurczowo trzymając się płaszcza Grega, gdy bardzo powoli wchodził do środka. Greg nie przestał go podtrzymywać, dopóki nie dotarli do sypialni. Pomógł Mycroftowi usiąść na łóżku.

Bez słowa rozebrał Mycrofta, zsuwając każdą warstwę ubrań z drżących ramion i odkładając je na bok. Zapewniał solidne wsparcie, gdy chory mężczyzna, zdejmował spodnie, a potem poszedł po piżamę i pomógł mu się w nią przebrać. Następnie kiedy składał ubrania i zanosił je do kosza do prania, Mycroft niezdarnie wsunął się pod kołdrę i zakopał się wśród poduszek.

— Zrobię herbatę — powiedział Greg łagodnie, wciąż wściekły, ale płomień gniewu prawie się wypalił. Westchnął i przeczesał palcami włosy. — Zaraz wrócę.

Mycroft wydał z siebie przerywany pomruk zgody, obracając się do poduszki i zakrywając usta, gdy znowu zaczął kaszleć.

Greg wysłała wiadomość do Anthei o ich powrocie do domu, gdy szedł do kuchni, a następnie napisał do Sally, aby dać jej znać, że tego popołudnia nie wróci do biura. Skupił się na zrobieniu herbaty, przeszukaniu szafek w celu znalezienia lekarstw i czystej szmatki, którą mógł zamoczyć w zimnej wodzie, by położyć ją na głowie Mycrofta. Jeśli gorączka mężczyzny nie ustąpi do wieczora, Greg zabierze go do szpitala. Wiedział, że jego partner będzie narzekał i marudził oraz zaprzeczał konieczności pojechania do jednego z nich, ale Greg będzie nie ustępliwy. Podejmie tę decyzję i zamierzał być stanowczy, a Mycroft będzie musiał po prostu się z tym uporać.

Naprawdę liczył, że do tego nie dojdzie. Miał nadzieję, że jego gorączka spadnie, kiedy się prześpi. Greg zamierzał zrobić wszystko, co w jego mocy, aby pomóc Mycroftowi dotrzeć do tego punktu. Z westchnieniem zarzucił szmatkę na ramię i niosąc herbatę w jednej dłoni, a lekarstwo drugiej, słuchając pozornie niekończącego się kaszlu wrócił do ich sypialni.

— Już jestem — powiedział, odkładając lekarstwo na szafkę nocną. — Możesz usiąść?

Mycroft skinął głową, niezdolny do werbalnego odpowiedzenia, gdy nadal kasłał. Łzy pojawiły się w kącikach jego jasnych oczu. Greg oblizał usta, czekając cierpliwie, aż zdoła zebrać się na tyle, by usiąść. Kiedy to zrobił, Greg podał mu herbatę.

— Dziękuję — wychrypiał Mycroft, krzywiąc się popijając napój.

Jego ciało wykazywało fizycznie ulgę. Ramiona wydawały się opadać w rozluźnieniu, a powieki zatrzepotały w cichym westchnieniu. Greg zostawił go, żeby wypił herbatę, a sam udał się do łazienki. Puścił zimną wodę i całkowicie zmoczył szmatkę, zanim wykręcił ją z nadmiaru wody.

Ściągnął buty, gdy wrócił do sypialni i odłożył szmatkę na tyle długo, by zdjąć z siebie płaszcz i koszulę. Następnie pozbył się spodni i podszedł do łóżka w samej bieliźnie, zabierając ze sobą wilgotny materiał, zanim dołączył do młodszego mężczyzny pod kołdrą.

— Nie musisz… tutaj zostawać — powiedział Mycroft. Jego głos był ochrypły, ale dzięki herbacie brzmiał już nieco lepiej. — Pójdę spać i nie chcę cię zarazić.

— To nie ma znaczenia — powiedział Greg, kręcąc głową. — Dbam o ciebie, ponieważ wyraźnie nie możesz zrobić tego sam.

Mycroft próbował dopić herbatę, posyłając mu miażdżące spojrzenie. Greg przejął je bez żadnej reakcji.

— Nie patrz tak na mnie — prychnął. — Gdybyś nie zignorował poleceń swojego partnera i został w domu zamiast iść do biura, być może miałbyś prawo na tego typu spojrzenie, ale to zrobiłeś, więc nie masz. Teraz dokończ herbatę.

Mycroft próbował. Jego żołądek nie pozwalał mu wypić całego kubka, ale zdołał wypić trzy czwarte, zanim odłożył naczynie na szafkę nocną. Wziął lekarstwo, a potem położył się, zakopując się pod kołdrą i przesuwając się bliżej ciała Grega.

Greg wyciągnął się obok niego, ocierając wilgotnym materiałem jego bladą twarz. Powieki Mycrofta zatrzepotały z westchnieniem i po cichym kaszlnięciu, zasnął głęboko, zanim Greg zdążył coś więcej powiedzieć.