Rozdział 242: Dzielenie się deserem
— Zamówmy deser — zaproponował Greg, zerkając na Mycrofta, gdy kończyli kolację.
Jeśli tego nie zrobią, kelner uzna, że skończyli i chociaż normalnie było to w porządku, starszy mężczyzna miał dziś ochotę na odrobinę słodkości. Mycroft posłał mu niechętne spojrzenie, czego się spodziewał. Młodszy mężczyzna był bardzo surowy, co do swojej diety przez większość czasu, coś, czego Greg nigdy nie myślał, że powinien być, ale niezależnie od tego, tak było.
— Och, daj spokój — naciskał delikatnie, pochylając się i szturchając Mycrofta łokciem. — Tylko mały deser? Nie musimy zamawiać mega dużego, czekoladowego brownie z lodami czy coś, chociaż brzmi to dobrze.
— Gregory — westchnął Mycroft, choć potrząsnął głową z lekko rozbawionym wyrazem twarzy. Greg uznał to za małe zwycięstwo.
— Proszę? Możemy nawet podzielić się nim.
— W porządku — podał się Mycroft, kładąc serwetkę na stole, odchylając się na krześle. — Sprawiasz, że raczej trudno ci odmówić.
— Wiem. — Greg uśmiechnął się triumfalnie.
Rozejrzał się dookoła z miłym uśmiechem dając znać kelnerowi będącemu w pobliżu, by się zbliżył. Greg rzucił okiem na menu, po czym zamówił porcję musu z białej czekolady i dwa miniaturowe kawowe ciastka.
Kiedy czekali, zbliżył się do swojego partnera i rozpoczął rozmowę o ich dniach. Skupili się również na wolnym czasie, który mieli zorganizować, aby wspólnie spędzić wakacje. Obaj od kilku tygodni pracowali intensywnie i dopóki mogli uniknąć wielkich kryzysów, mieli zamiar wyjechać na około tydzień. Wciąż próbowali zdecydować w jakie miejsce, chociaż Greg zaczął skłaniać się ku jednej z początkowych sugestii Mycrofta jaką była Barcelona. W ciągu ostatnich dni, podczas przerwy na lunch, z roztargnieniem przeglądał zdjęcia Barcelony i musiał przyznać, że wyglądała cudownie. Szybko stała się jego faworytem.
Byli w traki omawiana tego konkretniej. Myroft opowiadał o niektórych rzeczach, które mogliby zobaczyć, gdyby zdecydowali się tak pojechać, gdy wreszcie dotarły ich desery. Greg odsunął się, choć nie za bardzo, zajmując swoją wcześniejszą pozycję, gdy jedli i wziął jedną z dwóch małych łyżeczek, które zostały im dostarczone z musem.
— Boże, to jest pyszne — westchnął radośnie, delektując się smakiem.
Mycroft zaśmiał się cicho, podnosząc swoją łyżeczkę.
— Tak, to był doskonały wybór — mruknął z uśmiechem. Pierś Grega pękała z dumy.
— Cieszę się, że zgadzasz się ze mną. — Greg uśmiechnął się promiennie, zanim wziął kolejny kęs. — Możesz sobie od czasu do czasu dogadzać. Wiesz, że wszystko, co mówi Sherlock, to bzdury?
Na twarzy Mycrofta pojawiło się wahanie, zanim młodszy mężczyzna spojrzał na deser i potrząsnął głową. Greg zmarszczył lekko brwi. Wciąż go zdumiewało, jak człowiek tak pewny siebie i w każdym innym aspekcie swojego życia może być tak niechętny i zamknięty, jeśli chodziło o jego dietę. Greg postanowił sobie za misję, by każdego dnia okazywać Mycroftowi, jaki był nieodparty i wspaniały. Chciał, aby zawsze czuł się kochany.
Z ponownym uśmiechem, Greg sięgnął i chwycił jedno z małych kawowych ciastek. Znowu przesunął się bliżej i zaoferował je partnerowi.
— Tutaj. — Uśmiechnął się do niego. — Spróbuj.
W czasach, gdy jedli desery, niezależnie od tego, czy byli poza domem, czy w nim, Mycroft przyjmował w ten sposób niektóre słodkości z ręki Grega. Pewnej nocy robili to żartobliwie, a potem cóż… stało się to czymś bardziej powszechnym. Mycroft zawsze okazywał irytację, tak jak upierał się, żeby robić tego wieczoru, ale mimo to pochylił się i otworzył usta, żeby przyjąć deser. Kiedy Mycroft zjadł ciastko i uśmiechnął się delikatnie, Greg poczuł dumę.
— Znakomite — skomplementował młodszy mężczyzna, gdy już przeżuł i połknął małe ciastko.
Greg uśmiechnął się szerzej ignorując rozbawione i zaciekawione spojrzenia, jakie rzuciło im kilka osób z okolicznych stolików, gdy karmił swojego partnera. Niech się gapią.
Skończyli mus, a potem Greg pochylił się i delikatnie złożył pocałunek na szczęce Mycrofta.
— Dziękuję za deser — wyszeptał z ogromnym uznaniem.
Mycroft zamknął oczy z uśmiechem, po czym odwrócił niego głowę, by pocałować go w usta.
— Zawsze podejmujesz działania, które są tego warte, Gregory.
