Spanikowany głos Draco rozbrzmiał w skrzydle szpitalnym.
- Jakie przypuszczenia? Wuju! Co się ze mną dzieje?
Po chwili ciszy Snape odpowiedział:
- Wygląda na to, że panna Parkinson swoim bardzo nieodpowiedzialnym zachowaniem spowodowała poważne komplikacje. Skórka Boomslanga, która została wrzucona do kociołka, zmieniła właściwości niedokończonego eliksiru, w tym wypadku, niestety, amortencji. Zamiast eliksiru powodującego szaleńczą i obsesyjną miłość, powstała mieszanka ma zupełnie inne działanie. I to ciebie dotknęły konsekwencje. Eliksir związał twój magiczny rdzeń z obecnym tu panem Potterem.
Harry spojrzał zszokowany na swojego nauczyciela. Malfoy był jakoś od niego zależny?
Draco natychmiast spytał:
- Związał mój rdzeń? Wuju, proszę powiedz, że da się coś z tym zrobić!
Snape westchnął ciężko. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Istnieją oczywiście eliksiry, które rozdzielają połączone wcześniej za pomocą rytuałów lub eliksirów magiczne rdzenie, ale nie jestem pewien czy w zaistniałych okolicznościach zadziałają. Jest to wydarzenie bez precedensu, stąd nie wiem czy jest możliwe zrobienie czegokolwiek bez pogarszania twojej sytuacji.
- Czyli już nigdy nie będę mógł się od niego oddalić ani uprawiać magii?
- W tej chwili po prostu nie wiem, Draco. Z dużym prawdopodobieństwem, efekty same osłabną po pewnym czasie, ale możliwe, że na zawsze pozostaniesz uzależniony od Pottera. Na razie skłaniałbym się do czekania i do uważnego obserwowania jakichkolwiek zmian. Nie chciałbym ryzykować z podawaniem ci eliksirów, bo mogą zaszkodzić ci jeszcze bardziej.
Draco ukrył twarz w dłoniach.
Harry zupełnie nie rozumiał jak mogło dojść do takiej sytuacji. Spojrzał na Snape'a zagubionym wzrokiem i spytał:
- Co teraz, profesorze?
- Na razie zostaniesz tutaj, wyślę Mrużkę po twoje rzeczy. Nie wolno ci się oddalać od pana Malfoya, czy to zrozumiałe?
- Tak, profesorze - odparł Harry cicho, po czym usiadł na łóżku znajdującym się naprzeciw Ślizgona.
Snape ponownie zwrócił się do chrześniaka:
- Wyślę sowę do twoich rodziców, więc oczekuj ich wizyty.
Podszedł do chłopaka, położył rękę na jego ramieniu i ścisnął je lekko.
- Wiem, że to źle wygląda, ale nie załamuj się. Coś wymyślimy. Najlepiej by było, gdybyś się teraz przespał. Zobaczymy się jak przybędą Narcyza i Lucjusz.
Draco nie zareagował i po chwili Snape opuścił skrzydło szpitalne.
Harry zupełnie nie wiedział co ma powiedzieć. Milczał więc.
Nie rozmawiali ze sobą. W pewnej chwili Draco odezwał się:
- Muszę do toalety.
Harry kiwnął głową, po czym towarzyszył chłopakowi pod same drzwi i poczekał, aż ten wyjdzie. Chwile po tym, jak wrócili do łóżek, zjawiła się Mrużka z rzeczami Harry'ego i śniadaniem dla obojga.
Harry czytał, a raczej udawał, że czyta. Był zbyt zaabsorbowany spoglądaniem spod rzęs na Ślizgona, który tępo wpatrywał się w sufit.
Kilka godzin później, Snape powrócił w towarzystwie rodziców Draco.
Harry był zawstydzony bardziej niż zwykle, nie mógł uwierzyć, że jest w jednym pokoju z Lucjuszem Malfoyem, zbawcą magicznego świata. Na szczęście w ogóle nie zwrócono na niego uwagi. Snape zaciągnął parawan i razem z Pomfrey wyjaśnili Malfoyom sytuacje ich syna.
- To absurdalne! Musi być jakieś wyjście! - Lucjusz był wściekły.
- Na razie odradzałbym radykalne rozwiązania. Draco przez jakiś czas nie będzie mógł korzystać z magii ani oddalać się od tamtego chłopaka. Już przygotowano dla nich osobny pokój. Będą uczęszczać na wszystkie zajęcia razem, żeby Draco nie miał zaległości.
Starszy z Malfoy'ów odsunął zasłonę i jego wzrok padł na Harry'ego. Odezwał się ostro:
- Mój syn będzie zależny od ciebie. Jeżeli spróbujesz wykorzystać okazje albo zrobisz cokolwiek, by go skrzywdzić... - mężczyzna urwał, jednak jego groźba była aż nadto wyraźna.
Harry aż skurczył się w sobie i spojrzał przestraszony. Wyjąkał cicho:
- N-nie, proszę pana, oczywiście, że nie.
Wiedział, że żadna z obecnych tu osób go nie obroni ani nie wstawi się za nim. Był sam, tak jak zawsze.
Narcyza po raz pierwszy zabrała głos:
- Lucjuszu, przestań. Nie ma powodu denerwować tego chłopca.
Odwróciła się do syna i ścisnęła jego dłoń.
Harry nie mógł uwierzyć, że od jutra będzie dzielił pokój z Draco Malfoyem.
