Przeglądałam ostatnio swoje dokumenty i znalazłam to wariactwo. Opowiadanie nie będzie kontynuowane ale postanowiłam opublikować ten króciutki rozdział
2.
Świadomość Draco Malfoy'a znajdowała się w odległym miejscu. Od kilku godzin hasał sobie po łące i gonił zajączki, motylki i inne stworzonka. Zbierał też kwiatuszki i nucił pod nosem jego ulubioną rymowankę, której był także autorem. Wielu by zadziw fakt, że Draco pasjonuje się poezją.
Pisze wiersze, a czasami gra na fujarce, w sumie to aż na dwóch fujarkach.
Harry Potter śmierdzi
Harry Potter zrzędzi
Harry Potter pierdzi
To jemu życzę śmierci!
Nigdy nie był taki szczęśliwy. Coś mu jednak nie pasowało. Czemu on tak właściwie znajduje się na łące? Nie mógł sobie przypomnieć. Nieważne, musi pozbierać jeszcze kilka maków i stokrotek i uplecie sobie W KOŃCU wianuszek.
– Cóż – zaczęła Hermiona obserwując jak Draco Malfoy wrzeszczy od kilku minut w jakimś nieludzkim języku. – Zdecydowanie trzeba coś z nim zrobić. Dusza Draco musi przeżywać katusze.
– Wątpię – Ron był przekonany, że ktoś taki jak Malfoy duszy nie mógł posiadać, a nawet JEŚLI, to na pewno zasłużył sobie na to, co go teraz spotkało. W skrócie: nie współczuł wcale, ani troszeńkę, a nawet ociupinkę temu bubkowi. Wręcz dobrze bawił się obserwując, jak blondas dławi się własną śliną.
Wyjął swojego Srajfona i zrobił selfi z powyginanym Malfoy'em w tle. Oparł się o stolik uważając, aby nie wywrócić tacy z kanapkami, po czym wszedł na grupę internetową:
„Stowarzyszenie czarodziejów świadomych istnienia Internetu".
Wrzucił zdjęcie z podpisem: Tymczasem z opętanym Malfoy'em XDD
#beka #bekazmalfoya #snapetojaneausten #harrypotter #ronweasley #hermionagrangerishot #slytherinsuck #gryfindorrlz #śniadaniedlawybrańców
– Ron, naprawdę? – Skomentowała Hermiona, kiedy odczytała powiadomienie z telefonu.
– Plus 10 dla Gryfindoru – pochwalił Harry zostawiając komentarz pod zdjęciem.
Harry Potter: Malfoy ujawnił swoją prawdziwą naturę XD! #HPrzadzi #Malfoyssjie
– Harry nawet ty? – Oburzyła się Hermiona, która uważała tego typu zagrania za niehonorowe, a wręcz ślizgońskie. Oczywiście, że we krwi miała nienawiść do Malfoy'a ale kiedy zobaczyła go w takim stanie, w jakim się znajdował to obudziło się w niej współczucie.
Severus chciał jak najszybciej zakończyć tą całą szopkę, w której główną rolę odgrywał jego podopieczny. Jako najfajniejszy profesor EVER także należał do grupy, w której Weasley raczył upokorzyć jego wychowanka
Severus Snape pisze…
– O Snape pisze komentarz – słysząc słowa Rona, Severus na chwilę oderwał się od telefonu mierząc rudowłosego swoim mocno zażenowanym spojrzeniem. Kto wpadł na pomysł by Weasley był członkiem jego super Brygady Egzorcystycznej?
Severus Snape: Masz szlaban Weasley.
– Nie zna się pan na żartach? - Zawył zrezygnowany Ron widząc falę rosnących lajków pod komentarzem profesora od eliksirów.
Severus Snape znał się na wszystkim z wyjątkiem na żartach.
Seamus Finnigan : LOLOLO Malfoy to cwel
Luna Lovegood: Możliwe, że Draco został, opętany przez jednego z Tetsrali. Podobno taki przypadek już się zdarzył.
Pansy Parkinson w komentarzu wrzuciła zdjęcia Rona z imprezy bożonarodzeniowej, w której troszkę przesadził z piwem dyniowym. Jednym słowem fotografia prezentowała osobę Rona w niekorzystnym świetle. Znajdował się pod stołem a całą twarz ozdobioną miał w kunsztach artystycznych, czyli w narządach płciowych pochodzenia męskiego.
Hermiona Granger i Severus Snape lubią to.
– Jak mogłaś to polubić? – Oburzył się obdarowując rozczarowanym spojrzeniem swoją byłą już przyjaciółkę.
– Przypadkiem kliknęłam – Hermiona nigdy nie przyznała się przed Ronem, że także przyczyniła się do dzieła, które powstało na jego twarzy. Czasami budziła się w niej szalona dziewczyna, która nosiła czerwoną bieliznę podczas egzaminów u profesora Snape'a. Nie miała pojęcia, że Severus raz zauważył swoim czujnym wzrokiem niteczkę czerwonego materiału wystającego jej ze spodni.
– Accio smartfony – Severus machnął zgrabnie różdżką, po czym wszystkie telefony przyleciały do jego osoby. Cała trójka wydała z siebie żałosny jęk. – Jeszcze jeden głupi post a zgłoszę was wszystkich do Admina. – Powiedział i czuć było, że nie żartował.
– Jak go złapiemy? – Harry zwrócił się do swojego ulubionego profesora, który odwarknął z podobną miłością.
– Potter, a jak myślisz, po co mi jesteście potrzebni?
– Nie chodziło o spędzanie czasu w naszym miłym towarzystwie?
– Miło spędzałem czas zanim się urodziliście.
– Ron – napomniała Hermiona – nie mówiłeś coś w stylu „ mam plan?"
– Mówiłem? – Zdziwił się Ron. – Ach tak, chodziło mi o ogłuszeniu go tacką. – Ron wepchnął do ust ostatniego eklerka i teraz mógł pozwolić na użycie tajnej broni. Złapał za tacę, po czym czujnymi kroczkami niczym złodziej skradający się do domu swojej ofiary, zaczął iść w stronę Draco.
– Dobry plan – potwierdził Harry.
– Absolutnie nie – wtrącił Severus cierpiąc z powodu, jakiego przyszło mu pracowanie z bandą denerwujących jego delikatną psychikę dzieciaków. Ron z rozczarowaniem odłożył tackę.
– Draco – próbę postanowiła podjąć Hermiona nawołując Draco w taki sposób jakby wołała obrażonego Krzywołapa, którego chce przekupić miską mleka. – Dracoo… No chodź tutaj.
– Na pewno przyleci w podskokach – pokpiwał sobie pod nosem Ron odczuwając skutki zjedzenia wszystkich eklerków. Nawet jak na jego osobę ta ilość była za duża.
Draco Malfoy z początku nie reagował. Dopiero za drugim razem, kiedy doszedł do jego głowy sygnał nawoływania zwrócił się w stronę Hermiony. Przestał skakać jak mucha w zamkniętej szklance i zastygł w miejscu poruszając tylko gałkami ocznymi.
– Czemu on się tak dziwnie gapi?- Hermiona zrobiła krok w tył, w niczym jej to jednak nie pomogło. Draco Malfoy zerwał się z miejsca i zaczął biec prosto w stronę - obawiającej się o swoje życie - Gryfonki.
Tymczasem
– Chcemy risotto. Chcemy risotto! - Krzyczał jednogłośnie tłum zebrany przed Wielką Salą. Z wyjątkiem krukonów, którzy wciąż upominali się o równouprawnienie, mimo że nikt im tego równouprawnienia nie zabraniał.
Minerva McGonagall miała zadanie opanować ten tłum. Nie zagadką był fakt, że słabo sobie z tym radziła.
– Spokój. Rozumiem, że jesteście głodni, ale życzenie sobie risotto w ramach rekompensaty to chyba za wiele!
– Niesprawiedliwość! Niesprawiedliwość! - zaczął krzyczeć Dean Thomas a za jego przykładem poszedł cały tłum.
Nagle, niczym błyskawica z nieba prosto w środek całego zamieszania pojawił się Lucjusz Malfoy. Tłum rozszedł się na boki niczym morze przed samym Mojżeszem.
- PRECZ! - warknął Lucjusz i drzwi do Wielkiej Sali na chwilę się otworzyły.
Malfoy Manor
– Panie, dzieciak Lucjusza naprawdę został opętany – potwierdził Peter P, który był tajnym agentem w „Stowarzyszeniu czarodziejów świadomych istnienia Internetu" ukrywającym się pod nickiem: Friendly Rat.
Przysunął telefon pod twarz Czarnego Pana pokazując mu zdjęcie, które umieścił Ron Weasley. Czarny Pan nienawidził wszystkiego, co mugolske, dlatego fakt, że musiał patrzeć w urządzenie stworzone przez mugola wywoływało u niego wewnętrzne torsje. Niemniej rozumiał sztukę poświecenia, jaką była przygrywka Peter'a.
– CO TO JEST? - Voldemort przez przypadek kliknął coś w telefonie. Na ekranie wyskoczyło duże zdjęcie z jego podobizną z napisem " Gdzie jest nos?"
– Ojej - zawył Peter. – To jakieś żarty dzieciaków, nie wiem jak to się tutaj znalazło. - Oczywiście, że wiedział jak to się tutaj znalazło, był autorem tego mema, to była jego przepustka, aby dostać się do grupy. Poza zabijaniem mugoli, jedzeniem sera i oglądaniu Czarodziej Z Waverly Place – lubił robić memy, a te z Czarnym Panem wychodziły mu najlepiej.
– Masz znaleźć tego, co to zrobił i przyprowadzić mi go! – Voldi był bardzo wrażliwy, jeżeli chodziło o jego nos. Nie lubił tego tematu.
- Oo-oczywiście, mój cudowny, najpiękniejszy Panie - wyjąkał Peter przełykając ciężko ślinę
- Panie, co robimy ? - odezwała się Bellatrix.
- To, czego nienawidzę najbardziej, czekamy.
