Rozdział czwarty
Szybkie następstwo wydarzeń sprawia, że Severus niemal upuszcza kolację.
Rozlega się dzwonek do drzwi, Heather miauczy i skacze po stoliku w korytarzu, zrzucając wszystko na podłogę. Równocześnie z dźwiękiem upadających na podłogę rzeczy, słychać jeszcze dzwonek telefonu. Severus na krótko zamyka oczy. Zapobiegawczo odkłada szklane naczynie na blat, nie chcąc ryzykować, że to naprawdę za chwilę rozbije się na kafelkach, i wyłącza kuchenkę. Otwierając drzwi, patrzy przez chwilę na Heather. Harry stoi po drugiej stronie, wyglądając na przestraszonego.
― Wszystko dobrze? ― Zirytowany Severus przytakuje i wskazuje Harry'emu, by wszedł. Zręcznie zdejmuje Heather ze stolika i odbiera telefon.
― Severusie? ― Patrzy przez ramię na Harry'ego, który zatrzymuje w wejściu do salonu.
― Draco, co się stało? ― Przez chwilę chłopak nie odpowiada i Severus ma czas, by wziąć oddech.
― Po prostu ojciec dzwonił. ― Severus krzywi się. Niemal słyszy jak Draco się wierci.
― Jeśli chcesz, możesz wpaść w ten weekend ― mówi Severus niskim głosem i wchodzi głębiej do salonu.
― Chętnie. ― Głos Draco jest taki słaby. Sprawia to, że Severus czuje mieszaninę złości i potwornego smutku, coś, z czym ma do czynienia wyłącznie w kontaktach z Malfoyami.
― Zawsze jesteś tu mile widziany. Wiesz o tym, Draco. Jestem twoim ojcem chrzestnym. ― W odpowiedzi słyszy jakiś cichy dźwięk, a z korytarze dobiega miauczenie Heather.
― Do zobaczenia w sobotni poranek?
― Jasne, będziesz chciał wyjść gdzieś na śniadanie? ― Z korytarza dobiega krótki śmiech i Mężczyzna zerka za siebie.
― Tak. Dobranoc.
Severus również życzy mu dobrej nocy.
Rozłącza się i odkłada telefon. Bierze głęboki wdech i przeczesuje ręką włosy. Patrzy przez szklane, rozsuwane drzwi na ciemniejące podwórko, gdzie pomarańcz, czerwień i fiolet przecinają niebo. Odwraca się do wejścia z lekkim ociąganiem i bierze kolejny, pokrzepiający wdech.
― Przepraszam.
Harry podnosi wzrok z miejsca, gdzie próbuje zdjąć buty, ale Heather utrudnia mu to, ocierając mu się o dłonie, żeby ją głaskał.
― W porządku ― mówi z uśmiechem, na co Severus ma wrażenie, jakby kamień powoli spadał mu z serca.
― Kolacja jest niemal gotowa. ― Gestem zaprasza Harry'ego do salonu. ― Chciałbyś wody? Mam też piwo i wino. ― Oczy młodszego mężczyzny błyszczą, gdy uśmiecha się coraz szerzej.
― Woda będzie w porządku.
Severus kiwa głową i po chwili już podaje mu butelkę. Odwraca się do kuchenki, zastanawiając się, co robił. Nagle przypomina to sobie i szybko skręca palnik pod kurczakiem, po czym polewa go sosem. Bierze patelnię, na którą przekłada częściowo ugotowane szparagi i szpinak, i stawia na największym palniku, który po chwili już się nagrzewa, kiedy on polewa zieleninę sosem.
― Mam nadzieję, że nie masz żadnej alergii pokarmowej ― mruczy, mieszając szpinak z zieleniną, by równomiernie się podgrzewały. Harry kręci głową z uśmiechem.
― Nie, nic o tym nie wiem.
Severus po raz ostatni sprawdza kurczaka i odkrywa, że jest już gotowy.
― Proszę, podaj mi talerze ― mówi, wskazując miejsce, które wcześniej zaaranżował. ― Dziękuję ― dodaje, wskazując pusty blat po jego prawej. Ostrożnie nakłada kurczaka, szparagi i przyrządzony na patelni szpinak. Na sam koniec nakłada im porcję pieczonych ziemniaków.
Nim Harry zdąża się zbliżyć, Severus szybko łapie talerze i kładzie je na niedużym stole. Wskazuje mu najbliższe krzesło, przy którym ten odłożył swoją butelkę z wodą. Harry przewraca oczami, ale siada.
― Co to? ― pyta, zaciągając się głęboko powietrzem, gdy usadawia się wygodnie.
― Kurczak Scaloppine ze szparagami i sałatką szpinakową. Ziemniaki pieczone z czosnkiem i oliwą z oliwek. Smacznego ― mówi, nalewając do dwóch szklanych lampek niedużą ilość Chardonnay.
Harry posyła mu w odpowiedzi uśmiech, nakłuwając ziemniaka, który wkrótce ląduje w jego ustach.
― O Boże ― mruczy i Severus się czerwieni. ― To jest przepyszne. Mam nadzieję, że dasz mi przepis, koniecznie muszę jeść to codziennie przez resztę mojego życia.
Severus uśmiecha się, a przynajmniej próbuje. Obawia się, że wygląda na spiętego i niepewnego, a już z całą pewnością jego zainteresowanie jest doskonale widoczne.
Odkasłuje, zaciskając nogi i biorąc łyk wina. Patrzy na swój talerz, nagle bojąc się, czy na pewno dobrze wszystko przyrządził. Harry natomiast wydaje się całkowicie nieświadomy jego rozterek, krojąc z zawzięciem swojego kurczaka.
― Jak się nazywa? ― pyta, wskazując nożem na Heather. Ta spokojnie siedzi w przejściu do kuchni, obserwując Harry'ego i Severusa swoimi dużymi oczami. Mężczyzna, wiedząc, co się święci, odpowiada jej piorunującym spojrzeniem.
―Nazywa się Heather, a jeśli na moment odwrócisz wzrok, ukradnie ci kolację. ― Zaczyna kroić własnego kurczaka, mając nadzieję, że wyglądając, jakby jadł, powstrzyma ją.
Harry uśmiecha się delikatnie.
― Nie wydajesz się typem, który miałby domowe zwierzątko.
Mężczyzna prycha.
― To sprawka Draco. Znalazł ją na ulicy.
Harry patrzy na niego zaskoczony.
― To dobry dzieciak. Po prostu… ciężko zawiera nowe znajomości.
― Jak ty ― dodaje Harry niskim głosem.
― Tak przypuszczam. ― Przez chwilę jedzą w ciszy. Heather traci zainteresowanie i zaczyna drapać swój drapak w salonie. ― Samotność i zachwyt.
Harry krztusi się przez chwilę.
― Co? ― pyta z niemal pełną buzią.
― Heather, kwiat, oznacza samotność i zachwyt.
Harry patrzy na niego przez chwilę.
― To… bardzo pasuje do kota.
Patrząc na chłopaka ma wrażenie, że ten wydaje się niemal zdumiony. Severus czuje dziwne zadowolenie z faktu, że jest w stanie zaskoczyć Harry'ego Pottera. Patrzy na swój talerz, a uśmiech wykrzywia jego wargi.
Chwilę później Harry wraca do jedzenia.
― To był prawdopodobnie najlepszy posiłek, jaki jadłem od wieków.
Sączy wino. Severus uśmiecha się, biorąc ostatni kęs swojej porcji kurczaka.
― Kiedy skończysz, pokażę ci dom.
― Prawdziwy gospodarz ― mówi Harry. Severus parska i wstaje. Z lekkim uśmiechem bierze ostatni łyk wina.
― Tu oczywiście jest kuchnia, łazienkę masz po lewej. ― Pokazuje. ― Wejście, salon. ― Wchodzi do jasno oświetlonego pokoju. Młodzieniec idzie blisko niego. Muska dłonią niedużą kanapę mężczyzny i podchodzi bliżej drapaka, by przejść przez szklane drzwi. Jego bliskość sprawia, że Heather miauczy i Severus podchodzi by ją pogłaskać. Harry podchodzi blisko do szyby i patrzy na niemal ciemne podwórko.
― Wow ― szepcze. Severus uśmiecha się radośnie do siebie, drapiąc Heather pod brodą.
― Przy tym korytarzu mieści się pokój Draco. ― Podejmuje swoją opowieść Severus. ― Na końcu są schody, na górze moja sypialnia, nie duża garderoba i kolejna łazienka. Harry odwraca się, patrząc w ciemny korytarz, po czym wsuwa głowę do pokoju Draco.
― Często tutaj zostaje?
Severus wzrusza ramionami.
― Na tyle często, że przeznaczyłem dla niego osobną sypialnię. ― Milknie i zastanawia się, co powiedzieć. ― Draco i jego ojciec nie zawsze się ze sobą zgadzają. Jako jego ojciec chrzestny… ― Ucina. ― Kiedy powiedziałem Narcyzie, że chciałbym być jego ojcem chrzestnym, zaoferowałem moją miłość i ochronę, gdyby ona i Lucjusz nie mogli mu jej zapewnić. Dlatego ma tu swój pokój.
Młodzieniec wycofuje się i przenosi swoje intensywne, ale ciepłe spojrzenie na Severusa.
― To naprawdę miłe z twojej strony ― mówi Harry. ― Moi rodzice zginęli w wypadku, gdy byłem mały. ― Milknie, na chwilę zaciskając wargi. ― Wychowała mnie ciotka z mężem.
― Byłeś szczęśliwy? ― Słowa opuszczają usta Severusa, nim dociera do niego, że w ogóle o nich pomyślał. Chciałby je cofnąć. ― Przepraszam, to było..
Harry śmieje się, niemal się zwijając. Ten dziwny, brzydki śmiech, wypełnia ciemny korytarz, w którym stoją.
― Petunia mnie nienawidziła. Vernon jeszcze bardziej. Nawet mój kuzyn, Dudley, był straszny. Pierwszym dobrym dniem w moim życiu był ten, kiedy od nich odszedłem. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej się od nich oddalam, więc i każdy jest lepszy od poprzedniego.
Severus waha się, mając wrażenie, jakby znajdował się na jakiejś krawędzi.
― Kiedykolwiek cię skrzywdzili?
Harry przestaje się śmiać.
― Nie chcę o tym rozmawiać. ― Jego głos jest szorstki. Severus żałuje tych słów i czuje, jak jego twarz tężeje.
Z pomocą przychodzą przychodzi im Heather; zeskakuje ze swojego drapaka i biegnie przez korytarz. Ociera się o nogi Harry'ego, potem Severusa, by znowu powrócić do Harry'ego. Jego twarz mięknie i klęka przy niej, by ją pogłaskać.
― Jaki pieszczoch ― mówi Harry dziecięcym głosem i Severus nie może nic poradzić na to, że parska. Nie sądził, by ktokolwiek tak do niej mówił. Harry bierze ją na ręce i wstaje. Kotka wykręca się, by jak najlepiej wyeksponować ciało do pieszczot. Harry podchodzi bliżej, by Severus również mógł ją pogłaskać. Drapie ją po głowie, skupiając się głównie na jej ulubionym miejscu między uszami.
Stoją tak dłuższą chwilę, miziając Heather. Ta ociera się między nimi, starając się zebrać jak najwięcej uwagi. Kiedy podnosi wzrok, odkrywa, że Harry jest blisko, patrząc na niego uważnie. Przełyka, czując, jak jego usta się rozchylają. Oczy Harry'ego opadają na jego wargi i Severus nachyla się. Ich oddechy mieszają się przez chwilę, aż w końcu mężczyzna z lekkim wahaniem zamyka oczy.
Nagle czuje suche wargi na swoich ustach; przysuwa się bliżej i podnosi dłoń, by objąć nią szyję młodzieńca. Zmienia kąt położenia głowy, na próbę przesuwając językiem po ustach Harry'ego. Ten odpowiada, otwierając usta, pozwalając Severusowi pogłębić pocałunek. Stoją tak przez chwilę, połączeni delikatnymi pocałunkami. Harry trzyma jego biodro w mocnym uścisku.
Heather wydaje z siebie zdegustowane miauknięcie, kręcąc się przy ich klatkach piersiowych. Rozdzielają się i Harry z wahaniem odstawia ją na ziemię. Patrzą na siebie przez chwilę, nim młodzieniec znowu wkracza w jego przestrzeń. Jego pocałunki są zaborcze; dłonie obejmują twarz Severusa, zaskakując go przy tym. Bez wahania oddaje pocałunek, starając się okiełznać to burzliwe tempo, a jego dłonie obejmują Harry'ego w talii. Całuje zaborczo Severusa, jego dłonie obejmują jego twarz, zaskakując Severusa. Oddaje pocałunek, próbując okiełznać te burzliwe pocałunki i obejmując Harry'ego wokół talii.
― Czy… chcesz…? ― pyta Harry między pocałunkami.
Severus wydaje z siebie dźwięk, który, jak ma nadzieję, młodzieniec weźmie za pozytywną odpowiedź. Zaczynają cofać się w kierunku schodów i wspinają po nich, rozdzielając się na chwilę co kilka schodów, nim jeden z nich przyciąga drugiego do pocałunku.
Wędrówka po schodach idzie im powoli, ale Severus szczerze się tym nie przejmuje, ciesząc się z uczucia ust i dłoni Harry'ego. W końcu trafiają do jego sypialni, dysząc. Severus zapala światło i przez moment są oślepieni. Harry wkracza ponownie w jego przestrzeń, sprawiając, że Severus cofa się w stronę ściany, po czym przyszpila go do niej. Z gardła mężczyzny wyrywa się warknięcie.
Harry łapie jego nadgarstek i przyciska go do ściany. Severus pochyla głowę, sięgając po kolejny pocałunek. Czuje jak palce Harry'ego przesuwają się wzdłuż jego nadgarstka, po dłoni i splatają palce razem. Niemal wydaje z siebie westchnienie, ciesząc się z tej prostej intymności pocałunków.
― Przestań… proszę. ― Jego głos jest szorstki, bierze oddechy krótkimi wdechami. Harry przestaje, nieznacznie się odsuwając.
― Coś nie tak? ― Jego twarz jest napięta i pełna niepokoju. Severus niemal się uśmiecha.
― Wolałbym… Chodzi mi o to, czy ze mną zostaniesz? Będziemy tylko spać. ― Harry wydaje się przeszukiwać jego twarz, oczy śledzą jego rysy. W końcu wplata palce we włosy Severusa.
― Podoba mi się ten pomysł.
Gdy docierają do łóżka, pożycza Harry'emu dół do spania i patrzą na siebie. Severus pozwala sobie rozkoszować się tym momentem. Bierze głębokie wdechy, ciesząc się świeżym zapachem mydła i czymś, czego nie potrafi nazwać. Harry przyciska się do niego, łącząc ich palce i niechcący kopie w goleń.
― Wybacz ― mruczy, wciskając twarz w poduszkę. Kiedy Severus nie odpowiada, Harry nieśmiało na niego patrzy.
― W porządku ― mówi w końcu niskim głosem. Odwraca się bardziej do Harry'ego, patrząc jak ten pociera kciuki. Przez chwilę próbuje sobie przypomnieć ostatni raz, kiedy dzielił łóżko z jakąkolwiek żyjąca istotą, która nie była Heather. Nie pomyślał, pytając, czy ten chce zostać. Jednak w głębi duszy wie, że była to dobra decyzja.
Jakby czytając mu w myślach, Heather wsuwa się do pokoju i skacze na łóżko. Kiedy odrywa od niej wzrok jest zaskoczony, widząc, że Harry mu się przygląda. Jest pod wrażeniem zielonych oczu, które nie skrywają się już dłużej za okularami.
― Lubię twoje długie włosy ― mruczy Harry, znowu kładąc głowę na poduszkę. Zaskoczony, Severus mruga i parska. Mimo tego, że większość twarzy Harry'ego ukrywa poduszka, jest w stanie dostrzec lekki uśmiech na jego ustach. Pozwalając sobie się zrelaksować, Severus ściska dłoń młodzieńca i zamyka oczy. Po chwili zasypia.
Gdy się budzi, nie potrafi z niczym porównać doświadczenia, jakim są ramiona pełne Harry'ego. Młodszy mężczyzna wygina się i drży pod najlżejszym dotykiem. Spomiędzy warg wymykają mu się dźwięki, ciało wije i Severus musi przyznać, że jest zaskoczony jego otwartością. Przesuwa dłoń po plecach Harry'ego, wywołując jęk i chłopak wbija mu się w rękę.
― Dzień dobry ― mruczy w bałagan czarnych włosów. Harry odwraca się i, nawet nie otwierając oczu, wysuwa podbródek. Severus jest oczarowany. Całuje go.
― Jakie lubisz jajka?
Harry uśmiecha się sennie i owija wokół Severusa.
Po ostatnim pocałunku Harry wychodzi, by wziąć szybki prysznic u siebie. Severus proponował mu własny, ale ten odmówił, jako że miał do zabrania z mieszkania jakieś notatki potrzebne mu do pracy. Wspominał coś o zatrudnieniu większej ilości artystów w swoim studio. Po wszystkim, co się wydarzyło, Severus przygotowuje francuskie tosty, których nie robił, odkąd Draco wygrał nagrodę plastyczną w szkole średniej.
Wkłada ostatni talerz do zmywarki i przez chwilę po prostu stoi. Wydarzenia minionego wieczoru nie wydają się jeszcze docierać do jego umysłu. Przesuwa dłonią po twarzy. Kątem oka widzi telefon na blacie. Sięga po niego i momentalnie radosne uczucie, któremu towarzyszy ciepło znika z jego piersi. Zamiast tego zastępuje je poczucie winy. Szybko czyta smsy od Draco, nagrania głosowe zostawiając sobie na później. Wpatrując się w mikrofalówkę, Severus odnotowuje, że Draco jest na zajęciach w jednym ze swoich studio. Mógłby zadzwonić, ale wie, jak bardzo Draco nie znosi, kiedy przeszkadza mu się podczas pracy. Zamiast tego pisze szybką wiadomość.
Kiedy tak patrzy na swój telefon, jego ekran ciemnieje, odbijając jego twarz. Czuje się jak idiota, zawodząc Draco. Potrząsa głową zawiedziony własną osobą. Heather miauczy gdzieś na piętrze.
Pisząc powoli na telefonie, Severus słyszy dzwonek dobiegający do drzwi, kiedy te się otwierają. Nie jest zaskoczony, widząc jak Harry wchodzi do środka. Chłopak uśmiecha się i jest to naprawdę uroczy uśmiech, nieduży i nieśmiały. Wiele samozaparcia ze strony Severusa wymaga nie ulegnięcie jego urokowi.
― Cześć ― wita się Harry.
― Witaj.
Severus patrzy, jak ten się zbliża. Jego oczy błądzą po wargach chłopaka, gdy ten kładzie dłonie na blat, a ten delikatny uśmiech wciąż igra na jego twarzy.
― Jak się masz? ― Jego głos jest pogodny.
― Dobrze ― odpowiada Severus. ― A ty? ― Harry kiwa głową, po czym pochyla ją, patrząc na Severusa spod rzęs. Mężczyzna zamiera. Nim jest w stanie jakkolwiek zareagować, Harry zbliża się, przyciskając swoje suche wargi do jego. Ten oddaje pocałunek, nim orientuje się, co robi. Jego dłonie opadają na telefon, przypominając mu, jak ten zaniedbuje Draco. Harry cofa się, wciąż delikatnie uśmiechnięty.
― Zastanawiałem się ― zaczyna. ― Ostatnia noc była naprawdę miła.
― Dla mnie również ― Odpowiada powoli Severus, zastanawiając się, do czego ten mógł dążyć. Młodzieniec wydaje się nieco podenerwowany, kiedy na niego patrzy.
― Zastanawiałem się...― Oczy Snape'a opadają na dłonie chłopaka. Ten obraca długopis między palcami. ― Wiem, że dzisiaj piątek, ale może moglibyśmy zrobić coś wspólnie w ten weekend? Nie musisz znowu przygotowywać kolacji, moglibyśmy wyjść…
― Nie mogę. ― Severus czuje, jak jego twarz tężeje.
Harry zamiera, a jego oczy robią się wielkie. Opuszcza spojrzenie na dłonie.
― Oczywiście. ― Kiedy w końcu się odzywa, jego głos jest gładki. ― Chodzi mi o to, że nie jesteśmy...
― Nie w tym rzecz ― wtrąca pospiesznie Severus. Odchyla się na stołku, nagle wyczerpany. ― Po prostu… ― Milknie i zaczyna od nowa. ― Chodzi o Draco. Przyjeżdża po pewne rzeczy i zatrzyma się u mnie przez weekend.
Wzrok Harry'ego skupia się na nim, a oczy ponownie wytrzeszczają. Jego usta nieco się rozchylają.
― Och. ― Znowu patrzy na swoje dłonie. ― Jest twoim priorytetem. Mam nadzieję, że wszystko w porządku. ― Uśmiecha się słabo.
Severus znowu nie wie, co powiedzieć.
― Moglibyśmy zaplanować coś na niedzielę.
Harry podnosi wzrok.
― Zazwyczaj lunch jem u Weasleyów. ― Harry przygląda się Severusowi i ten robi co w jego mocy, by wyraz jego twarzy pozostał neutralny pod badawczym spojrzeniem. ― Może kolacja? Molly zawsze przygotowuje duży lunch, więc zbyt szybko nie miałbym miejsca, by znowu coś zjeść.
― Brzmi dobrze ― zgadza się Severus.
― Napisać do ciebie, by dogadać szczegóły?
Severus po raz kolejny przytakuje, na co otrzymuje promienny uśmiech od Harry'ego.
― Świetnie. ― Znowu się nachyla, muskając usta Severusa wargami. Kiedy się cofa, mężczyzna czuje, że się rumieni. Spojrzenie Harry'ego jest intensywne, ale zadziwiająco miękkie i Severus czerwieni się jeszcze bardziej. Młodzieniec znowu się nachyla i odgarnia zagubiony kosmyk za ucho Severusa. Jego oddech więźnie, gdy mężczyzna nachyla się w jego stronę. Przez chwilę ich oddechu się mieszają…
Telefon zaczyna dzwonić.
Harry śmieje się i odsuwa, a pełen rozczarowania uśmiech jest doskonale widoczny na jego twarzy.
― Napiszę do ciebie ― mówi, cofając się. Severus wciąż trzyma dzwoniący telefon, gdy Harry wycofuje się w stronę drzwi, jakby nie był w stanie przerwać kontaktu wzrokowego. Kiedy dociera do drzwi, otwiera je, po czym macha krótko do mężczyzny i wychodzi szybkim krokiem na wiosenne popołudnie.
Severus w końcu odbiera telefon.
Heather - wrzos, zdecydowałam się już wcześniej nie tłumaczyć tego imienia ze względu na to, iż moim zdaniem brzmiałoby niekorzystnie.
