Jego największa miłość
Najpiękniejszym momentem w trasie koncertowej zawsze był jej koniec. Dla chłopaków te kilka miesięcy poza domem zawsze było bardzo wyczerpującym. Po zakończeniu koncertów każdy z nich wracał do drugiego - innego życia – normalnego, bez szaleństw, najczęściej poświęconego rodzinie i wypoczynkowi.
Tylko jeden Weasley wyłamywał się z tych ram.
Bezżenny Charlie.
Tak złośliwie określała go Rita Skeeter przy każdej możliwej okazji i podkreślała w przeprowadzanych przez nią pseudo wywiadach dla Proroka Codziennego. Właściwie doprowadziła do tego, że Charlie jak ją widział odmawiał wypowiadania się i uczestniczenia w jakichkolwiek rozmowach.
Bezżenny Charlie.
Te słowa jak żadne inne wywoływały w nim złość, a był uważany za spokojnego i opanowanego człowieka.
Denerwował się, bo ona najzwyczajniej w świecie nie rozumiała. Nie rozumiała kompletnie nic, kompletnie.
Charlie miał w życiu dwa jasne cele – muzykę i… smoki.
Muzyka niepodważalnie zajmowała mu sporą część życia. Część życia, którą niezaprzeczalnie dzielił z rodziną. Tworzenie i granie muzyki w towarzystwie rodzeństwo sprawiało mu niesamowitą radość. Flet był jego wspaniałym przyjacielem i wiedział, że grając na nim dzieje się magia. Jednak jak zwykły człowiek nie można żyć tylko muzyką.
W życiu potrzebna jest też miłość.
Dla Charliego smoki były bezsprzecznie jego największą miłością.
Nikt nie rozumiał, ile znaczy dla niego wychowana od maleńkiego smoczyca, która po osiągnięciu dorosłości opuszcza gniazdo w poszukiwaniu własnej ścieżki życia. I powracająca do niego, aby się pochwalić własnym maleństwem.
Nikt nie rozumiał ile znaczy dla niego odratowany Opalooki Antypodzki ze zranionym skrzydłem. Poświecił kilka nocy, aby opiekować się nim aż wyzdrowiał. A największą nagrodą był lot na jego grzbiecie i to cudowne uczucie wolności.
Można by powiedzieć, że złudnej wolności dla niektórych.
Jednak dla niego smoki oznaczały ogromną siłę, niezmierzoną odwagę i prawdziwą wolność. On sam czuł w duszy, że mentalnie jest smokiem.
Nikt go nie potrafił zrozumieć tak doskonale, jak smoki.
Nikt.
