Przebrany w yukatę Viktor nie do końca przytomnie odwiesił do szafy przyniesione z łazienki ubrania, a potem legł na łóżko obok przysypiającego na siedząco Yuuriego. Katsuki drgnął i otworzył oczy, spoglądając z niepewnością na boki, aż natrafił na wzdychającego partnera. Zamrugał kilkukrotnie, odganiając sen z powiek. Ach, wreszcie. Kiedy Viktor w najlepsze walczył z flipami i loopami, on czekał na powrót Rosjanina po przeciągającym się treningu, tęskniąc tak niezdrowo, że nie potrafił nawet oddać się bezmyślnemu przeglądaniu tweetów. Po dwóch godzinach trwania w bezruchu poddał się i zaczął drzemać ze ściśniętą w dłoni komórką, oparty o zagłówek w niewygodnej pozie.
Yuuri dotknął ekranu, aby podświetlić zegar - wpół do pierwszej. Szlag. Znów wrócił późno. Mruknął z niezadowoleniem, odkładając na stolik nocny okulary oraz smartfon, a potem pomasował nasadę nosa. Jeśli myśli, że ze względu na porę nie należy mu się chociaż czułe przywitanie... A zresztą. Sam je odbierze.
Na wpół lunatykujący Katsuki wydostał się z pościeli, po czym podpełznął w stronę wyczerpanego ukochanego. Śmiałym ruchem przerzucił nad nim nogę, usiadł okrakiem na biodrach i pochylił się, aby skraść pocałunek.
- Przepraszam, Yuuri - oznajmił Viktor, gdy już odsunęli się od siebie. - Wiem, że obiecałem romantyczny wieczór, ale nie jestem w stanie kiwnąć nawet palcem. Yakov chyba chce mnie prześwięcić za cały ten czas, który poświęciłem tobie.
- Spodziewałem się tego. Nie szkodzi - odpowiedział spokojnie.
- Jesteś pewien? - zawahał się, dostrzegając trudną w zinterpretowaniu, poważną minę Japończyka. - Bo to nie tak, że nie chciałbym. Po prostu zupełnie nie mam sił.
- Wiem. Zresztą... - Yuuri odgarnął włosy do tyłu i spojrzał na niego swoim pożądliwym, zarezerwowanym na program krótki oraz łóżko wzrokiem. - Do tego, co chcę zrobić, i tak nie musisz się ruszać.
Zanim Viktor zdążył zapytać, co ma na myśli, Katsuki znów zbliżył się do warg ukochanego. Tym razem jednak dalekie to było od niewinności - kiedy złączyli się w pocałunku, od razu przylgnął językiem do języka Viktora, bawiąc się i naciskając na niego zachłannie. Przymknął oczy, rozsmakowując się w ciepłych, miękkich ustach. Wreszcie tutaj, cały dla niego. Choćby miał stracić resztki godności, nie pozwoli wymknąć mu się z rąk, dopóki nie spełni swojego obowiązku. Nieprzyzwoite dźwięki zaczęły przybierać na sile, aż zagłuszyły cicho tykający zegar ścienny oraz odległy szum ulicy. Wkrótce nie było słychać już nic innego poza wilgotną melodią pieszczot.
Zduszony jęk wydobył się z gardła Rosjanina, gdy poczuł, że dłoń wsunęła się pod ubranie i zacisnęła na jednym z sutków. Wtedy Katsuki postanowił przenieść się z pocałunkami niżej. Usta zaliczały kolejne przystanki na podbródku, szyi, obojczyku... Na dłużej przylgnął wargami do piersi, centymetr po centymetrze pozostawiając zaróżowione ślady. Zachłannie lizał mężczyznę po torsie, słuchając spazmatycznych jęków oraz coraz głośniejszych próśb o więcej. Mógł nie przyjeżdżać. Mógł się nie zakochiwać. A przede wszystkim mógł nie rozbudzać w nim pożądania, które teraz nieznośnie paliło go w piersi, nie pozwalając choć na chwilę oderwać się od ukochanego mężczyzny. Palce przesunęły się niżej i wprawnie rozsupłały węzeł paska podtrzymującego górę yukaty. Nowe, niezbadane rejony odsłoniły się przed spragnionym językiem, a on zjeżdżał pocałunkami coraz niżej i niżej.
Światło lampki nocnej z zapałem uczestniczyło w tym spektaklu, ujawniając i ukrywając w półcieniach kolejne fragmenty nagiego ciała Viktora, po których kusząco sunęły ręce Yuuriego. Dyszeli i szeptali do siebie, coraz mniej składnie, a coraz częściej monosylabami, przerywając deklamację jedynie na chwile powtarzania imion dwóch aktorów. To było szalone, niewłaściwe, niezdrowe... A jednak wciąż w to brnęli, uzależnieni od wzajemnego dotyku. Zresztą - przegrali już dawno temu, w dniu, kiedy spróbowali po raz pierwszy.
Gdy dłoń wreszcie natrafiła na barierę w postaci spodenek, nie zawahał się i posłał ostatni element ubioru do diabła. Niekontrolowanie oblizał wargi, widząc odsłoniętą, sztywną męskość. Mimowolnie unoszone biodra. Palce wbijające się pościeli, tworzące szare bruzdy między białymi fałdami. Cudowny. Jak zawsze.
Nachylił się, przylegając do spragnionego, wyginającego się pod najlżejszym dotykiem ciała. Jeden z mruczących głosów umilkł, a drugi krzyknął rozdzierająco, nie mogąc wytrzymać nadmiaru rozkoszy.
- Yuuri... chcesz mnie doprowadzić... do zawału? - jęknął Rosjanin, łapczywie chwytając powietrze.
- Nie - odpowiedział Katsuki, na chwilę odrywając usta od pulsującego przyrodzenia. Zamiast tego prowokująco przesunął po nim palcem. - Chcę cię tylko doprowadzić do o...
- Nie kończ. - Viktor wgryzł się w dłoń. - Po prostu... to zrób.
Odgłos kochających się mężczyzn wypełnił całą sypialnię.
