-Właściwie, czego my szukamy-spytał Roderich swoich towarzyszy.
-Szukamy czegoś, co nam powie, czy ta dziewczyna naprawdę jest krajem-rzekł jak zwykle opanowany Arthur.
-Ej, mam takie samo lustro gdzieś na strychu-krzyknął Arthur.
-No cóż, mon ami, każdy kraj ma takie lustro, tylko to Włoszków jest stłuczone.
-Czy oni totalnie oszaleli? Przecież oni totalnie przestaną być krajami!
-Drogi... ech zapomniałem-rzekł Dziadzio Rzym.
-Polsko.
-Drogi Polsko, lustro dostawało każde nowonarodzone państwo na znak, że gdzieś tam jest jego lustrzane odbicie w innym świecie.
-W innym świecie-rzekł nie dowierzając w to, co słyszy Arthur.
-Tak. Jak tu mamy napalonego Lovino i nieogarniętego Felicjano, to tam mamy stonowanego Lovino i ogarniętego Felicjano. Tylko, że to tylko teoria. Nikogo tam nigdy z naszego świata nie było.
-Czyli że tam po drugiej stronie jest ktoś, kto jest nami, ale nami nie jest-precyzyjnie sprecyzował wywód Rzymu Francis.
Marek Winicjusz zastanawiał się, co odpowiedzieć, ale wyręczył go Jozin.
-Tak jak powiedział dziad Roma, tak jest.
Feliks nie wytrzymał i spoliczkował Czecha.
-Kretynie, szacunku trochę! Nas na świecie nie było, kiedy siał postrach-rzekł Feliks i zwrócił się do Rzymu-przepraszam cię czcigodne Imperium za tego kocmołucha, za tego niedorozwoja, za zakałę Słowian...
-A zakałą nie jest czasem Gilbert-rzekł z uśmieszkiem Czech.
-Gilbert równa się Prusy równa się ludy germańskie, ogarnij ośla łączko-rzekła kulturalnie Słowacja.
-No ale zakała to zakała.
-Boże widzisz, a nie grzmisz.
-Cesarze zdelegalizowali mi Jowisza-rzekł ze łzami w oczach Marek Winicjusz.
-Oj dobrze, dobrze Dziadziu, Misia nie chciała cię obrazić-rzekł Czech spoglądając na Słowaczkę tak, jakby ją chciał przejechać czołgiem.
-W sumie ja państwa nie znam-rzekł Rzym-czy możecie się przedstawić?
-A więc ja jestem Francis Bonneyfoy, to Arthur Kirkland, Arthur , Roderich Edelstein, Feliks Łukasiewcz, Jozin Havel i Michaela Hlava. Czyli Francja, Anglia, Stany Zjednoczone, Austria, Polska, Czechy i Słowacja.
-No w sumie... A jak się nazywa ten kolega, którego szukacie?
-Tino Vainamonem, ale my się z nim nie przyjaźnimy zbytnio...
-A to ciekawe. Spójrzcie na to!
Wszyscy spojrzeli i oniemieli, kiedy ujrzeli to, co Dziadzio im ukazał.
