- Anne... Ale ty jesteś moim przeciwieństwem!
- Eh Tino, Tino... Od Alaksandra się dowiedziałam. Zamienił się miejscami z Nikołajem Iwanowiczem, słodką i niewinną Białorusią.
- Że co? I że niby Rosja się go nie boi?
- Jelena - zdziwiła się Anne - Jelena kocha brata, tylko on się jej boi.
- O matko - Tino z szoku usiadł na najbliższym krześle. - A Polska, Litwa?
- Ewcia Brzęczyszczykiewicz, Polska - anarchistka i racjonalistka. Vilija Laurinatis, Litwa, niepoprawna optymistka - wyrecytowała dziewczyna jednym tchem.
- Polska, która nie myśli o kucykach? O nie! Żartujesz sobie?
- Chciałabym Tino, ale nie potrafię.
- Eh Anne... Dlaczego z ciebie taka królowa śniegu jest?
- Mistrz Joda kwestię tę pisał - sarkazm średnio jej wyszedł. Cóż poradzić. Anne przecież była królową śniegu, nie królową sarkazmu.
- Neh - rzekł Tino nie siląc się na to, aby wydane przez niego dźwięki przypominały jakieś słowo - to więc mów szczerze, co leży na twej wątrobie, postawię ci Finladię...
- Tino, ty stary zbereźniku - krzyknęła Anne jednocześnie oddalając się od niego.
- No co - zaśmiał się Finlandia - jest taka wódka Finlandia i przez to omyłkowo jestem krajem Pasa Wódki.

Anne zdziwiła się. Krajem Pasa czego? Co wspólnego ma Finlandia z Finlandią. To nie ma sensu.

- A no tak - zreflektował się Tino - inne obyczaje. To z czego ty słyniesz?
- Z plantacji bukszpanu - odparła krótko dziewczyna.

Tino doznał wstrząsu. Czymże jest bukszpan? Czy to szpanujący buk? A może jakieś dziwne danie? Jednak jego rozmówczyni zauważyła jego zmieszanie się.

- Żywopłot.

Chłopak stwierdził, że dyskutować on nie będzie, bo na ogrodnictwie się nie zna. Tylko nie rozumiał, co miał wspólnego bukszpan i żywopłot. Może to jednak taki rodzaj wódki pity przy żywopłocie? Wiecie, coś w stylu Luksusowej, Soplicy, sake czy czegoś takiego.

- A smaczny ten bukszpan? Ile ma procent?
- Haha, zabawny jesteś Tino - rzekła Anne - Anglia, Francja, Hiszpania i Portugalia produkują głównie wódkę.

Tino miał już protestować, jednak znów zrzucił to na inną kulturę drugiej Finlandii. Postanowił jednak trochę oświecić blondynkę.

- Ten pas tu jest pełen krajów, które traktują jak chleb powszedni.
- No wiesz, u mnie tak nie jest.

Zapadła niezręczna cisza. Zegar stojący w kuchni tykał na tyle głośno, że oboje go słyszeli w gabinecie. Tino przypomniał sobie, że nie wie jednak najważniejszego.

- Anne, ale dlaczego ty tu tak właściwie jesteś?
- Szukam Nikołaja na zlecenie Jeleny. On tu gdzieś musi być, a równowagę świata trzeba zachować.
- Czyli - Tino zastanowił się chwilę, aby odpowiednio wyważyć swoje słowa - Alaksander zajął miejsce Nikołaja?
- Brawo Tino - rzekła z przekąsem Anne - klasku, klasku i inne medale kieruję w twoją stronę.
- A dlaczego tak skrzywdziłaś Natalkę - spytał się wskazując na widok w kawałku lusterka, które stało oparte o miskę z owocami stojącą na stole.
- Huh? Nie, to skutki bycia Alaksandra w moim świecie. Póki nie wróci do siebie to ta cała wasza Natalka może, no nie wiem? Umrzeć?
- Gdzie ten Nikołaj - zapytał się impulsywnie Finlandia chcąc jakoś przetrawić myśl o śmierci Białorusi.
- No własnie do cholery tego nie wiem - wrzasnęła Anne strącając szklankę ze stołu. Naczynie potłukło się, więc Tino próbował wycofać się do kuchni po zmiotkę i szufelkę. Ogarnął go jednak pewne poczucie niepokoju. Dość charakterystyczne. Iwan.

- No towarzyszu Finlandia, wchodzimy - jęknął Iwan. Albo wrzasnął. Zależy od tego, kto znał go bardziej.