Wiadomości tekstowe: Stiles | Isaac | Scott
Stiles nie mógł zasnąć.
Przewracał się z boku na bok i myślał tylko o tym nieszczęsnym koncercie.
Nie zrozumcie go źle, sam występ był świetny. The Hales naprawdę dali czadu i Stilinski zakochał się w nich jeszcze bardziej. Przez chwilę chyba zapomniał, za co ich tak bardzo lubił, ale kiedy zobaczył ich na żywo… Musiał przyznać, że miał gęsią skórkę. Laura śpiewała nawet lepiej, niż na nagraniach, a to, w jaki sposób na scenie zachowywali się Derek i Cora było… było niesamowite. Nic dziwnego, że zespół dostawał kilka razy pod rząd nagrody publiczności za najlepsze show.
Ale Stiles wciąż i wciąż wracał myślami do tego, co się tam działo, i nie mógł z tego powodu usnąć.
Kiedy ochroniarze w końcu otworzyli bramki, prowadzące na halę, zaczął się szał.
Sam chciał na spokojnie dostać się do środka i zająć jakieś przyzwoite miejsce na GC, skąd widziałby chociaż trochę sceny i przynajmniej jeden z telebimów. Nie próbował więc biec razem z ludźmi, których priorytetem było stanąć tuż pod sceną. A najlepiej na niej.
Dziewczyny – Allison i Lydia, czego dowiedział się, kiedy ta pierwsza uspokoiła się na tyle, by przestać piszczeć Stilesowi prosto do ucha – niestety mu na to nie pozwoliły. Wciągnęły go w ten dziki tłum i chwila moment – znajdowali się całkiem blisko barierek, co wiązało się z całkiem sporym ściskiem.
Szatyn był pewien, że tak blisko innego człowieka nie był już dawno. Wydawało mu się również, że coś właśnie wbija mu się w pośladek, ale kiedy spojrzał za siebie, facet bawił się w najlepsze ze swoją kumpelą i nie wyglądał na kogoś, komu właśnie niespodziewanie stanął. Może tylko mu się wydawało.
Całkiem podekscytowana Allison dziękowała Lydii za prezent w postaci biletów na koncert, i chwilę później Stiles był świadkiem tego, jak wymieniają się śliną, więc szybko odwrócił wzrok. Nie przeszkadzało mu to, chciał im po prostu dać trochę prywatności. W tłumie. Prywatność w tłumie. Oksymoron.
Dziewczyny znowu zaczęły z nim rozmawiać i Allison wciąż i wciąż dopytywała się, czy Isaac przypadkiem znowu nie napisał. Stiles był wręcz zmuszony do tego, żeby sprawdzać co chwilę telefon, nawet kiedy na scenę wszedł support. Większość i tak nie zwracała na nich uwagi, i chociaż Stilinski uważał, że to trochę chamskie, musiał przyznać, że jemu również niezbyt się podobało. Isaac jednak, ku wielkiemu rozczarowaniu brunetki, nic więcej nie napisał. Może dlatego, że Stiles nie odpisał jemu, ale co miał napisać? „Dzięki za info"?
Smsami za to zasypywał go Scott i Stilinski nie nadążał odczytywać jednego, a już przychodził następny.
jak koncert
poznałeś kogoś
Stiles zmarszczył brwi, widząc brak znaków interpunkcyjnych. A tyle razy tłumaczył temu debilowi, że to naprawdę ważne, żeby je stawiać!
Stiles
STILES
koleś. tu jest taki ścisk, że nie mam miejsca, żeby oddychać, a co dopiero żeby Ci odpisać.
;(
nudzi mi się
zabaw mnie
wyślij mi jakieś zdjęcie
KOLEŚ DLACZEGO JESTEŚ NA SNAPCHACIE ISAACA LAHEYA
BRACHU
ODPISUJ
Stiles parsknął śmiechem, a dziewczyny spojrzały na niego z rozbawieniem. Stilinski wiedział, że Allison na coś czeka, więc wywrócił oczami.
- Scott, nie Isaac.
- Twój chłopak?
Stilinski zaśmiał się głośno, kręcąc przecząco głową.
- Najlepszy przyjaciel. Chociaż czasami nazywa się moim „hetero chłopakiem", jakkolwiek głupio to brzmi. Hej, mogę zrobić wam zdjęcie? Dla Scotta. Pytał, czy kogoś poznałem i chciał zdjęcia, więc upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu.
Dziewczyny uśmiechnęły się szeroko, kiedy wcisnął głowę pomiędzy ich głowy i wystawił telefon przed nich, żeby zrobić selfie. A to on niedawno oskarżał kogoś o bycie hipsterem, prawda?
Wysłano zdjęcie.
Allison i Lydia, najsłodsza para świata. są nawet słodsze od Ciebie i Kiry. i odpowiem pytaniem na pytanie – dlaczego masz Isaaca na snapchacie? i dlaczego nic nie wspominałeś o jego istnieniu?! a na nudę mam jedną radę – trzeba było iść ze mną, chamie! :
Zespół supportujący żegnał się właśnie z tłumem, który klaskał głośno i długo. Stiles miał podejrzenia, że to bardziej dlatego, iż zaraz sceną zawładną The Hales, a nie z powodu ich zachwycających zdolności.
- Napisz do Isaaca!
Krzyknęła mu w ucho Allison.
- Po co?
Spytał, czując jak telefon w dłoni wibruje. Kilkukrotnie, a więc Scott ponownie odpisał milionem wiadomości na jedną. Geeez.
- Spytaj go, gdzie będzie podczas koncertu!
awww Kira mówi że są urocze
każdy normalny człowiek wie kto to Isaac
i każdy fan Haleów ma go na snapchacie bo często wstawia z nimi filmiki
jak mogłeś nie wiedzieć kto to jest
i ty nazywasz się moim bratem
a może to nie ty piszesz tylko opętał cię demon
Stiles powiedz mi ostatnią rzecz jaką powiedział do nas Dumbledore
Allison wybuchła śmiechem, widząc ostatnią wiadomość i nawet nie miał im za złe, że zaglądają do jego prywatnych wiadomości. Uśmiechnął się za to szeroko, ciesząc się, że wszyscy, których poznaje, lubią Harry'ego Pottera.
To było w zasadzie jego miłością od dzieciństwa. Tę miłość zaszczepiła w nim mama i nawet... po jej śmierci nie przestał obsesyjnie się tym interesować. Poza tym, za każdym razem, kiedy trzymał w dłoniach już poniszczone książki, czuł, jakby był bliżej niej. Jakby pochylała się nad jego ramieniem i czytała razem z nim.
Scott McCall jest idiotą.
:'(
Stiles wyszczerzył się do telefonu, ale nie długo dane było mu się cieszyć smutkiem swojego najlepszego przyjaciela. Allison zdzieliła go bowiem mocno z ręki w głowę, na co syknął tak głośne „au!", że ludzie wokół niego zaczęli rozglądać się za źródłem czegoś innego, niż teksty piosenek Hale'ów.
- Za co to?!
Spytał, próbując rozmasować bolące miejsce. Ta kobieta miała więcej siły niż Kira, a ona trenowała walkę kataną i nunchaku, do jasnej cholery.
- Napisz do Isaaca!
- Nie będę pisać do… LYDIA!
Wrzasnął, bo rudowłosa nagle wyrwała mu iPhone'a z dłoni i zwyczajnie zaczęła się nim rządzić, jakby co najmniej należał do niej.
- Już. Czy to było takie trudne?
Rzeczywiście, Lydii nie zajęło to wszystko dłużej, niż minuta, ale sam fakt, że zabrała jego telefon i zbezcześciła jego prawo do prywatności i…
- NAPISAŁAŚ?!
Krzyknął, wchodząc w wątek „Isaac". Który, nawiasem mówiąc, nie nazywał się po prostu tak. Zamiast kropki na końcu znajdowało się mnóstwo serduszek. SERC. Różowych.
- A co to takiego jedna wiadomość? Świat się od tego nie zawali.
Prychnęła, zakładając ręce na piersiach. Szatyn spojrzał na nią jak na zupełnie obcą osobę (no co, znali się już od dobrych dwóch godzin, jeśli nie więcej – mógł twierdzić, że jednak nie jest mu obca) i uniósł wysoko brwi.
- I tak pewnie nie odpisze.
Powiedział w końcu, dając za wygraną. I tak nie miał co się kłócić, mleko dawno się rozlało.
Stiles schował telefon do kieszeni, udając nonszalancję, ale chyba każdy na hali mógł usłyszeć, jak szybko bije mu serce.
Jasne, wciąż był oszołomiony tym, że Isaac nie jest zwykłym chłopakiem. No, jest, oczywiście, że jest. Ale jego życie nie było normalne, nie takie jak Stilesa (jeśli można je zaliczyć do normalnych; jego przyjaciele wierzą, że Scott zmienił się w wilkołaka, kiedy jeden z jego podopiecznych – chyba owczarek belgijski – ugryzł go w dłoń, gdy ten próbował podać mu znieczulenie). Ale chodziło bardziej o to, że blondyn był jedną z niewielu osób, które ostatnio zdołały go zainteresować. Nawet jeśli wiedział, że to nie ma najmniejszego sensu – nie miałoby nawet wtedy, gdyby Isaac nie był Halem, Nowy Jork to niemalże drugi koniec świata – nie mógł powstrzymać się przed tym uczuciem ekscytacji i podniecenia.
W dodatku światła na hali właśnie przygasły i, chociaż techniczni wciąż pracowali na scenie, wszyscy po prostu zamilkli, czekając i niemalże obgryzając paznokcie.
Jak Stiles, który prawie odgryzł sobie palec, czując wibracje w kieszeni. Starał sobie wmówić – uspokój się, to pewnie tylko Scott – ale to na nic. Dodatkowo stresowała go Allison, która, gdy tylko przyuważyła, jak wyciąga telefon, zaczęła dosłownie nad nim wisieć. Stiles nie miał pojęcia, że to w ogóle możliwe – brunetka była od niego niższa o dobre siedem centymetrów, na oko.
będę obserwował cię ze sceny :D
- Tylko nie pis…
Chciał poprosić, ale było za późno. Allison znowu poddała próbie jego bębenki uszne.
mnie? nie powinieneś skupić się na koncercie?
- No weeź, nie bądź dla niego taki oschły!
- Nie będziesz mi mówić co mam robić, kobieto.
Mruknął, a Lydia prychnęła głośno.
nah, jesteś o wiele ciekawszy ;)
- Zarumieniłeś się!
Wrzasnęła brunetka i teraz przyszła kolej Stilesa, że lekko uderzyć ją w ramię.
nie wiesz nawet, gdzie stoję.
będę wypatrywał cię w tłumie. i myślę, że zdołam cię znaleźć, Czerwony Kapturku :D
Tym razem przyszła kolej Lydii na śmiech. To był tak ładny dźwięk, że Stiles aż uniósł wzrok znad telefonu. Lydia uśmiechała się szeroko, obejmując Allison w pasie.
Isaac z kolei pił do jego bluzy, którą założył, jeszcze kiedy siedzieli razem w kafeterii. Teraz jednak już jej ze sobą nie miał, ponieważ ponownie spoczęła na dnie jego plecaka, który oddał, żeby było mu wygodniej.
muszę cię zawieść – nie mam na sobie tej bluzy. :)
robiłeś striptiz beze mnie? :(
Stiles zaśmiał się pod nosem, nie zwracając nawet uwagi na łokieć, który nagle wbił się w jego żebra. Ludzie chyba chcieli przepchnąć się bliżej barierek, bo na ekranie zaczęło się wielkie odliczanie.
20.
moja młodsza siostra uważa, że jest zabawna. a ja znajdę inny sposób, żeby cię znaleźć, nie martw się :D
18.
nie jesteś przypadkiem żadnym stalkerem, prawda?
14.
dla Ciebie mógłbym zostać. :*
ugh. tym razem mój brat, wybacz :(
9.
masz poważne problemy rodzinne, Isaac.
uwierz – zdaję sobie z tego sprawę :D miłego koncertu!
5.
Tobie również. :)
3.
- Dwa!
- Jeden!
W tym momencie Stiles stracił jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. Nie tylko dlatego, że piski i krzyki wokół go ogłuszyły. Na hali nagle zrobiło się ciemno, scenę rozświetlały tylko migające światełka, przypominające gwiazdy, a z głośników popłynął wstęp do jednej z ulubionych piosenek Stilinskiego.
Aż przeszły go od tego wszystkiego ciarki.
Telefon schował głęboko do kieszeni, drugą ręką ściskając lekko palce Lydii, która chwyciła jego dłoń. Allison obiema machała, jak gdyby od tego zależało jej życie, a tłum wręcz szalał. Zwłaszcza kiedy reflektor oświetlił twarz Laury, która była – zawsze, ale dzisiaj szczególnie – przepiękna. Kobieta miała zamknięte oczy, jakby wczuwała się w melodię. Zachowywała się też, jakby nią oddychała.
Chwilę później wszyscy mogli usłyszeć gitarę Dereka i zobaczyć go w całej okazałości. Mężczyzna był wręcz zjawiskowy, zresztą – jak i cała ich rodzina. Cora również wręcz świeciła, tak bardzo wczuła się w walenie w bębny i chyba nikt nie przeoczył jej szerokiego uśmiechu, kiedy w końcu padło na nią światło.
Hala się rozśpiewała i Stiles nie wiedział, czy być bardziej wściekłym, że zagłuszają Laurę, czy po prostu do nich dołączyć. Wokalistka z samego początku jedynie stała przy mikrofonie, praktycznie się nie ruszając, ale było w tym coś magicznego i hipnotyzującego zarazem. Swoim brakiem ruchu przekazała więcej emocji, niż niejeden skaczący po scenie artysta, próbujący wybić się jedynie dobrym show, by zatuszować brak talentu.
Stiles nawet nie zdążył się zmęczyć, kiedy tak skakali, śpiewali i zwyczajnie szaleli. A może inaczej – nawet nie zauważył, że jego nogi są już po kilku piosenkach jak z waty, a w organizmie brakuje wody, którą z siebie wypocił.
Nie miał też zielonego pojęcia, ile czasu minęło, odkąd zaczął się koncert. Jedynymi przerywnikami, w których mogli odetchnąć, były momenty, kiedy Laura zabierała głos. Mówiła wtedy, że The Hales uwielbiają grać w Kaliforni, ponieważ to ich rodzinny stan. Że cieszą się z tego, iż grają akurat w tym mieście, ponieważ całkiem niedaleko jest ich rodzinny dom, w którym się wychowali. Że naprawdę uwielbia patrzeć, jak ludzie bawią się do ich muzyki. Derek i Cora wtrącali się od czasu do czasu i Stiles musiał przyznać, że Hale'owie naprawdę cenią swoich fanów. I, jasne, tak, dużo osób powie „robią to pewnie, żeby się lepiej sprzedać, a tak naprawdę mają wszystkich głęboko w dupie", ale Stilinski miał wrażenie, że to nie byli tego typu ludzie.
Po jednej z bardziej spokojnych piosenek, Laura zrobiła najdłuższą do tej pory przerwę. W tym czasie Cora rzucała w tłum swoje pałeczki, a Derek kostki do gitary, zmieniając przy okazji elektryczną na akustyczną.
- Wiecie, w zasadzie ta piosenka właśnie mi przypomniała, że mój brat był dzisiaj wyjątkowo rozkojarzony.
Cora parsknęła głośno, patrząc gdzieś w bok. Praktycznie wszyscy ucichli, może poza pojedynczymi osobami, które krzyczały „kocham cię, Derek!", albo inne pochlebne rzeczy do pozostałej dwójki.
- A to naprawdę dziwne, bo Isaacowi nie często się to zdarza.
Allison obok niego zakrztusiła się śliną, widząc jego minę.
- Zapewne nie spodziewał się, że wykorzystamy tę informację przeciwko niemu, ale kim bym była, gdybym tego nie zrobiła?
Laura wtedy uśmiechnęła się szeroko, a Derek uśmiechnął się przepraszająco w bok. Szybko jednak zmienił minę na bardziej wredną, niż te swoich sióstr i Stiles już wiedział, że nic dobrego z tego nie wyniknie.
- Więc. Z tego miejsce chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić… Stilesa? Mam nadzieję, że dobrze to wymawiam.
Lydia wybuchła śmiechem, co w tym momencie chyba było dość charakterystyczne, skoro na sali panowała głównie cisza. Laura przez chwilę patrzyła w jej stronę, a ja próbowałem schować się za Allison, co, chyba, mi się udało, skoro Hale nic nie zrobiła.
- Postanowiliśmy też, że w imieniu Isaaca zagramy piosenkę specjalnie dla tego tajemniczego chłopaka, który nie wiedział, kim jest nasz brat.
Ludzie wokół zaczęli się śmiać, a jakaś dziewczyna krzyknęła, że „ten Stiles powinien się pokazać!". Stilinski wtedy poczuł, że musi zniknąć z powierzchni Ziemi.
Cora, niestety, bardzo popierała ten pomysł, ale Derek, całe szczęście, powiedział, że nie będą nikogo do niczego zmuszać, więc obyło się bez skandowania jego imienia. Laura też wyglądała na zawiedzioną, że nie pozna miłosnego interesu swojego młodszego braciszka (jej słowa), ale już chwilę później wrzawa związana z nim ucichła, a Derek zaczął grać.
Stiles poczuł w swojej kieszeni wibrację, ale nic z tym nie zrobił. Nie był pewien, czy chce w tym momencie czytać wiadomości od Isaaca bez jakiegoś drobnego mini zawału.
Zdawał sobie sprawę, że Laura w większości przesadzała – w końcu nie mógł być „miłosnym interesem" Isaaca, znając go dopiero jeden dzień. Ale sam fakt, że chłopak mówił o nim swojemu rodzeństwu… cóż, poczuł się mile połechtany.
Z drugiej strony poczuł się dziwnie, słuchając o sobie od osób, które nawet go nie znają. Które nie mają prawa go znać, bo – dwa zupełnie inne światy.
Wszyscy wsłuchiwali się w piosenkę, która była całkiem nowa. Stiles był pewien, że jeszcze nigdy jej nie słyszał i po minie Allison wywnioskował, że ona również słyszy ją pierwszy raz. Lydią się nie sugerował, bo wiedział, że dziewczyna średnio przepada za tym zespołem. „Nie, że ich nie lubię, po prostu mi nie robią", jak powiedziała.
Piosenka dobiegła końca i wszyscy, włącznie ze Stilesem, klaskali i krzyczeli głośniej, niż dotychczas. Historia jego i Isaaca znajomości poszła w niepamięć, bo Laura kontynuowała set akustyczny bez słowa, na powrót skupiając się na śpiewaniu. Tłum się uspokoił i teraz lekko kołysał się do piosenek, podśpiewując pod nosem, więc Stiles zdecydował, że to czas na sprawdzenie telefonu.
Jak podejrzewał, poza milionem wiadomości od Scotta, miał również kilka od Isaaca.
matko, Stiles, przepraszam Cię najmocniej, nie miałem pojęcia…
o boże, NAPRAWDĘ przepraszam
zabiję Laurę
OBIECUJĘ, że zabiję ich wszystkich i zakopię gdzieś, gdzie nikt nigdy ich nie znajdzie
Stiles postanowił, że napisze tylko jedno.
mój ojciec jest szeryfem, mogę Ci pomóc pozbyć się dowodów. będzie nas krył.
Stilinski nie chciał wiedzieć, nie teraz, co Isaac na to odpisze, dlatego schował urządzenie, wsłuchując się na nowo w muzykę. Nie zdążył się obejrzeć, a The Hales akustycznie się kończyli. Zespół zagrał jeszcze kilka piosenek, robiąc wielkie show podczas ostatniej, a potem zeszli ze sceny. Tłum krzyczał i wrzeszczał, wołając o bis i trójka zlitowała się nad nimi, powracając na swoje miejsca. Na trzy ostatnie piosenki zaprosili na scenę ludzi i Allison prawie zemdlała ze szczęścia, kiedy Laura ją wywołała. Chciała wciągnąć ze sobą Lydię i Stilesa, ale dwójka postanowiła, że lepiej im pod sceną, niż na niej.
W powietrze wystrzeliły ogromne, kolorowe balony i mnóstwo konfetti i Stiles naprawdę był pod wrażeniem.
To był zdecydowanie najlepszy koncert, na jakim kiedykolwiek był, a widział ich naprawdę sporo.
Z dołu widzieli z Lydią, że dziewczyna tej drugiej zrobiła sobie zdjęcia z każdym z Hale'ów i chyba nawet dostała kostkę od Dereka. Lydia uśmiechnęła się sama do siebie, widząc czystą euforię na twarzy brunetki, i Stiles nawet nie poczuł zazdrości o ten związek (jak to mu się czasami zdarzało ze Scottem i Kirą). Czuł jedynie coś ciepłego i naprawdę pozytywnego.
- Lydia Martin… - to były pierwsze słowa Allison po tym, jak już zeszła na dół – to będzie najlepsza noc w twoim życiu.
I Stiles nie mógł się nie zaśmiać, szczerze i wesoło, widząc wszystkowiedzący uśmieszek rudej.
Stiles, tu i teraz, nie ten z koncertu, przewrócił się na drugi bok, wzdychając ciężko.
Emocje wciąż w nim buzowały i nie mógł też przestać co jakiś czas zerkać na telefon. Ten jednak uparcie milczał. Nawet Scott już dawno spał i Stilinski wiedział, że też powinien odpocząć. Zwłaszcza że na zewnątrz już robiło się jasno.
Zerknął na zegarek, a cyfry układały się w przerażającą liczbę.
05:08
Świetnie. Nie może zasnąć od około trzech godzin.
Długą chwilę leżał, wsłuchując się w śpiew ptaków za oknem i w końcu poczuł, jak jego serce zwalnia, oddech się wyrównuje i wiedział, że to jest ten moment. To jest ten moment, kiedy w końcu zaś…
…zadzwoni jego telefon.
Prawie dostał zawału, szczerze mówiąc, bo tego się nie spodziewał. Liczył na to, ale się nie spodziewał.
Długo wpatrywał się w wyświetlacz i nazwę kontaktu, trzymając iPhone'a w dłoni. Modlił się tylko, żeby ojciec nie usłyszał, bo pewnie by go zabił. Wrócił całkiem niedawno z pracy i każdy, kto przeszkodził mu w chwili odpoczynku, był zagrożonym obiektem. Ojciec pewnie nawet nie zawahałby się przed użyciem broni. Chociaż pewnie wolałby bardziej niehumanitarne i okrutne rozwiązanie.
Z czymś ciężkim w gardle nacisnął jednak zieloną słuchawkę i przystawił telefon do ucha. Nie zdążył się nawet odezwać, a ktoś krzyknął w jego ucho:
- STILES!
Szatyn zmarszczył brwi, słysząc nieznajomy głos. Znajomy, ale nieznajomy – to lepsze określenie.
- Stiles, kochaneczku, obudziłam cię? Mam nadzieję, że nie?
Osoba po drugiej stronie nie była chyba zbyt trzeźwa. Albo niezbyt wypoczęta, bo Stiles z autopsji wiedział, że i wtedy można mówić, jakby się było pod wpływem.
- Um. Kto mówi?
Kobieta zaśmiała się dźwięcznie i Stiles uśmiechnął się lekko do siebie, zdając sobie sprawę, że ta osoba wie, że ją rozpoznał.
- Naprawdę miło mi cię poznać. I naprawdę szkoda, że Derek powstrzymał nas przed wyciągnięciem twojego tyłka na scenę. Byłoby wesoło.
Sposób, w jaki Laura to powiedziała… Zabrzmiało zupełnie jak…
- Czy to była groźba?
Hale parsknęła śmiechem.
- Naprawdę mądry z ciebie chłopak, Stiles. Lubię cię.
Szatyn przełknął ślinę, podnosząc się do pozycji siedzącej. Poprawił za sobą poduszkę, żeby było mu wygodniej i oparł się plecami o ścianę, wgapiając w jakiś punkt przed sobą.
- Czy Isaac wie, że ukradłaś mu telefon?
Mógł usłyszeć, jak Laura po drugiej stronie uśmiecha się szeroko. To było chyba bardziej przerażające, niż ta groźba. Tym bardziej, że już widział ten uśmiech, wtedy, na scenie. Ponownie przełknął ciężko.
- Derek pilnuje, żeby się nie dowiedział. Chciałam sobie z tobą… porozmawiać.
- Na temat?
- Ogólnie. Powiedz mi coś o sobie. Ile masz lat?
- Za niedługo skończę dwadzieścia dwa.
- Mhm. Co robisz?
- Studiuję. Inżynier z chemii i licencjat z kryminalistyki.
Laura wydała z siebie odgłos, którego nie mógł zinterpretować inaczej niż to, że na pewno zdołał jej zaimponować.
- Dwa kierunki na raz?
Sam do siebie wzruszył ramionami.
- Chcę pracować w laboratorium policyjnym. Uznałem, że sama kryminalistyka to za mało, jeśli kiedyś załapię się do pracy w większym mieście, gdzie przestępczość nie opiera się głównie na próbach okradania starszych pań.
Kobieta znowu się zaśmiała.
- Próbach?
Spytała rozbawiona.
- Nie spotkałaś nigdy żadnej starszej pani? One mają torebki, moja droga. To w ich dłoniach bardzo niebezpieczne narzędzie zbrodni, uwierz.
- Masz w rodzinie kogoś z policji?
- Myślę, że znasz odpowiedź na to pytanie.
Powiedział, pijąc do wcześniejszej wiadomości, którą wysłał Isaacowi.
- No tak. Szeryf. Imponujące. A co z resztą rodziny?
Stiles wiedział, że Laura w ten sposób pyta o rodzeństwo i matkę. Nigdy nie lubił rozmawiać o tym drugim z obcymi ludźmi, dlatego dał dość wymijającą odpowiedź.
- Mój przyjaciel pracuje jako pomocnik weterynarza, którym sam za niedługo zostanie, a jego mama jest pielęgniarką. To nasza najbliższa rodzina, jaką mamy.
Laura przez chwilę milczała. Szatyn nie wiedział, czy to dlatego, że zastanawiała się nad jego słowami, czy dlatego, że z drugiej strony dobiegały też jakieś głośniejsze głosy.
- Ostatnie pytanie, zanim zmuszą mnie do oddania telefonu.
- Wal śmiało.
- Naprawdę nie wiedziałeś, kim jest Isaac?
Nie wiedział czemu, ale chyba przeczuwał, że go o to zapyta.
- Naprawdę.
Odpowiedział szczerze bez chwili zastanowienia.
- Lubię wasz zespół, ale nie bardzo interesuje mnie wasze życie prywatne, w końcu jest prywatne. Nie znam więc żadnych plotek na wasz temat, nie wiem, ile liczy wasza rodzina, ani skąd naprawdę jesteście. I, uwierz, bardzo się zdziwiłem, kiedy znajome uświadomiły mnie, z kim rozmawiałem przez dobre trzy godziny.
Laura Hale milczała kolejną chwilę, a w końcu westchnęła cicho.
- Okej. Wierzę ci.
Stilinski uśmiechnął się kącikiem ust.
- Muszę kończyć. Isaac próbuje się tu dobić. Miło się rozmawiało, Stiles, naprawdę.
- Jasne. Miło było cię poznać, Lauro.
Kobieta życzyła mu dobrej nocy, ale zanim się rozłączyła, odezwała po raz ostatni.
- A, i, Stiles?
- Tak?
Spytał sennie, czując teraz, jak uczucie ulgi uderza w niego pełną parą wraz ze zmęczeniem.
- Naszym rodzinnym miastem jest Beacon Hills.
Powiedziała na koniec, zanim się rozłączyła.
