A/N: Dziękuję za wszystkie komentarze, polubienia, śledzenia.
Bohaterowie należą do Universarium Marvela.
Miłego czytania.
Loki westchnął ciężko, podążając za Fandralem i Hogunem w kierunku sali Tronowej. Nie do końca znał powód nagłego wezwania go przed oblicze Wszechojca. Niemniej jednak, jego matka była rada, że Loki, choć na chwilę opuści celę Asgardzką.
- Rad jestem, iż wracasz do domu, Loki - rzekł Fandral, gdy przebyli trzeci korytarz. Byli coraz bliżej pomieszczenia, gdy nagle usłyszeli rumor dochodzący z komnaty przeznaczonej dla służby. - Brakowało nam twego towarzystwa.
- Z pewnością - mruknął pod nosem, ignorując słowa Hoguna, jakoby jemu nie brakowało obecności Lokiego w pałacu. - Jaki jest powód mego przybycia? Sądziłem, że resztę żywota mam spędzić w lochach, gdy już dokończę odbudowę Bifrostu.
- Och Loki. - Fandral uśmiechnął się czarująco, otwierając drzwi do sali tronowej.
Odyn siedział na swoim tronie. Jego twarz przybrała stoicki wyraz, gdy tylko Loki przestąpił próg sali w towarzystwie dwójki wojowników. Frigga rozpostarła ramiona, podchodząc bliżej do czarnowłosego mężczyzny.
- Mój synu. - Jej ton był przepełniony czułością, gdy przyciskała Lokiego do swej piersi. Mogło to wyglądać odrobinę nienaturalnie, że dorosły mężczyzna, w dodatku o wiele wyższy od niej, skulił się, by wpasować w uścisk. Loki odwzajemnił gest, wdychając zapach kwiatów z włosów matki - znów poczuł się jak mały chłopiec, którego matka bardzo często przytulała. - Witaj w domu.
- Matko. - Złożył pocałunek na wierzchu jej dłoni i ruszył w stronę tronu. Klęknął na chłodnej podłodze, opuszczając głowę w dół. Czekał na słowa władcy, raz po raz łypiąc na brata, siedzącego tuż obok Odyna. - Wszechojcze, Thorze.
- Loki - głęboki głos Wszechojca rozbrzmiał w całej sali. - Powstań, synu Odyna. - Loki chciał zaprotestować, przecież nie był synem Wszechojca, był synem Laufey'a, króla Lodowych Olbrzymów, którego zabił, by uzyskać aprobatę Odyna. Wstał jednak, po raz pierwszy dobrze przyglądając się Odynowi i Thorowi. - Zostałeś przyprowadzony przed oblicze twego władcy, na prośbę królowej i księcia Asgardu.
Ah, więc to zasługa Friggi i Thora, że Loki się tu znajduje.
- Bifrost został odbudowany - Odyn kontynuował, trzymając w ręku swoją włócznię. - Część twej kary została odbyta. Na prośbę królowej i księcia, a także za twą pomoc w odbudowie Bifrostu, orzekam, iż resztę twej kary będziesz odbywał w pałacu.
- Nie rozumiem. - Loki uniósł brew, potwierdzającą jego słowa.
- Od dnia dzisiejszego wrócisz do pałacu, do swej komnaty i będziesz służył swemu królowi. Będziesz opuszczał pałac, gdy będzie tego wymagać twoje zadanie - mówił Wszechojciec swoim stoickim głosem. - Będziesz oddanym poddanym swego królestwa, Asgardu.
- O ile mi wiadomo, pochodzę z Jotunheimu - wtrącił zielonooki bóg, ze swoim szelmowskim uśmieszkiem.
- Loki - Frigga odezwała się ostrzegawczo, podchodząc do niego. Położyła mu dłoń na ramieniu, ściskając lekko. - Nie radujesz się, że wrócisz do nas? Do mnie?
Frigga doskonale wiedziała, jak manipulować Lokiego swoimi wielkimi, pięknymi zielonymi oczami, pełnymi matczynej miłości. I Loki, jakkolwiek był znany ze swoich technik manipulacji, był za każdym razem pokonywany w tym przez królową. A on, zawsze oddany jej syn, nie miał serca jej odmówić niczego.
- Oczywiście, matko - odpowiedział, obracając się do Wszechojca. - Rzeknij ojcze, cóżem mam uczynić?
- Wrócisz do swoich powinności jako książe i będziesz wypełniać każdy mój rozkaz. - Loki tylko kiwnął głową na to wyjaśnienie. - Możesz odejść się przygotować.
- Do czego?
- Do uczty na twoją cześć mój synu - oświadczyła Frigga, chwytając go pod ramię i wyprowadzając go z sali. Nim oboje ją opuścili, ukłonili się Wszechojcu, po czym natychmiast Frigga poprowadziła czarnowłosego do jego dawnej komnaty, by pomóc mu w przygotowaniach.
Frigga prowadziła Lokiego pod rękę, po raz kolejny tego dnia, wprost do sali tronowej, w której miała się odbyć uczta na jego cześć. Raz po raz kobieta komplementowała jego strój, który sama wybrała. Loki by wybrał coś innego niż zielono-złotą tunikę i skórzane spodnie. Spodnie mu pasowały, ale wolałby przyodziać swoją zbroję bitewną, jak prawdziwy wojownik. Jednak matka nalegała, a nikt nie umiał robić tego lepiej niż ona, by założył strój wybrany przez nią. O ile słuch go nie mylił, pod nosem mruknęła coś o tym, że czas najwyższy by Loki kogoś oczarował i znalazł nową towarzyszkę. Koniec końców miał już 2496 lat, czas najwyższy by ponownie się ożenił i dał Asgardowi następnego księcia.
- Wiesz mój synu, że twój brat związał się z Midgardką - mówiła, gdy szli korytarzem. - Nie prędko doczekam potomków od niego. W tobie ma jedyna nadzieja.
- Pragnę przypomnieć, że mam już czwórkę dzieci, matko - powiedział, zachowując obojętny ton. - Jedno z nich znajduje się w stajni twego męża.
- Loki - odparła smutnym tonem, posyłając mu przepraszające spojrzenie. W pałacu Asgardzkim nie mówiono o przeklętych dzieciach księcia Lokiego. Nie mówiono także o jego małżeństwie z księżniczką Sygin.
- Wiem, matko. - Poklepał ją pocieszająco po dłoni, nim zatrzymali się przed wejściem do sali. Strażnicy ukłonili się przed nimi i otworzyli drzwi..
Sala tronowa, jedno z najpiękniejszych miejsc w Asgardzie, nie licząc ogrodów Friggi i uwielbianej przez Lokiego biblioteki. Ściany sali były pokryte czystym złotem, mieniącym się w świetle słońca Asgardu. Stół był suto zastawiony: począwszy od wszelakiego rodzaju mięs ze zwierzyn ze wszystkich dziewięciu królestw, - Loki był pewien, że Volstagg i Thor szybko zajmą się tym jedzeniem. Dalej rośliny jadalne pochodzące z Wanaheim, miód pitny i wino prawdopodobnie pochodzące z Alfheinm, krainy Alfów.
Większość gości już siedziała przy stole. Frigga i Loki zajęli miejsce po lewej stronie Odyna, a Thor siedział po prawicy swego ojca. Gdy tylko usiedli, Odyn rozpoczął biesiadę.
- Radujcie się poddani, albowiem syn mój powrócił do domu. - Wszechojciec wzniósł swój złoty puchar ku górze w toaście. - Książe Loki powrócił do pałacu.
Nagle w całym pomieszczeniu rozbrzmiały okrzyki i toasty na cześć księcia. Fandral, siedzący obok Lokiego, raz po raz klepał go w ramię. Po trzecim razie Loki miał ochotę obciąć mu rękę i rzucić na pożarcie Huginowi, przynajmniej ptak miałby pociechę z Fandrala.
Frigga wskazała na kogoś ręką i po chwili słudzy zaczęli podchodzić do stołu, nalewając wino i podając jedzenie zgromadzonym gościom, zarówno mieszkańcom Asgardu jak i przybyszom z innych królestw - dziś w Asgardzie goszczono przedstawicieli Alfów i Wanów.
Thor zaczął żywo opowiadać o swoich ostatnich podbojach, na przemian z Volstaggiem i Hogunem. Lady Sif śmiała się, próbując ich poprawić, powtarzając, że największe zasługi w zaprowadzeniu ponownego pokoju w dziewięciu królestwach przypadają właśnie jej. Loki starał się nie wybuchnąć od tego bezsensownego siedzienia przy stole. Najchętniej udałby się do swojej komnaty, by zatopić się w lekturze księgi zaklęć. Wszystko byłoby lepsze niż siedzenie pośród tej bandy osłów - pomijając jego matkę.
- Ty - odezwała się Lady Sif, wskazując na jednego z niewolników za plecami Lokiego - nalej mi wina.
Wkrótce dookoła stołu przeszedł mężczyzna, ubrany w czerwoną koszulę i czarne skórzane spodnie. Jego brązowe włosy były lekko rozmierzwione. Skóra tego mężczyzny była ciemniejsza, opalona. Na twarzy miał dziwną brodę, nie tak długą jak Thor, Odyn czy Volstagg, bardziej fantazyjnie obciętą. Jednak najpiękniejsze w nim były jego ciemne, brązowe oczy, przypominające Lokiemu czekoladę, którą kiedyś jadł na Midgardzie. Sługa, który był mężczyzną, był dziwnym zjawiskiem w pałacu Odyna i Loki nie mógł się powstrzymać przed szeptanym pytaniem do matki.
- Kim on jest?
- Przybył do nas z Wanaheim, ale jego królestwem był Midgard - odszepnęła, obserwując kątem oka Lokiego. Czarnowłosy bóg nie mógł przestać spoglądać na Midgardczyka.
Mężczyzna podszedł w końcu do Sif, by nalać jej wina. Pechem dla niego, pod koniec nalewania Volstagg zaśmiał się tak głośno i głęboko, że szturchnął sługę, który wylał pół dzbana wina na Sif, wprost na jej nową zbroję. Wojowniczka wstała z impetem, jej twarz przybrała wściekły wyraz, niemal buzowała ze wściekłości.
W końcu uczta zmienia się w zabawę - pomyślał Loki, śmiejąc się dyskretnie z czerwonej plamy na skórach Sif.
- Ty nędzniku! - rzuciła ostro Lady Sif w stronę sługi, sięgając po swój miecz. Już była bliska zamachnięcia się na głowę sługi, który teraz stał sparaliżowany przed nią ze strachem w oczach, gdy nagle Loki nie mógł wytrzymać i parsknął głośno śmiechem. Lady Sif zwróciła swe zimne oczy na księcia, mrożąc go od stóp do głów. Jednak to nie powstrzymało jego śmiechu, co więcej, roześmiał się bardziej, nie zważając na surowe spojrzenia ze strony ojca i matki.
Do śmiechu Lokiego dołączył się Fandral i Volstagg, ten ostatni przy okazji opluł Hoguna i przedstawicielkę Alfów resztkami mięsiwa, które przeżuwał kilka chwil wcześniej.
- Loki - matka odezwała się ostrzegawczo, choć w głębi duszy radował ją dźwięk śmiechu syna, ale Loki wciąż nie mógł się powstrzymać.
Sif odepchnęła sługę tak, że poleciał na ziemię. Na twarz mężczyzny wstąpił nieopisany wyraz, coś pomiędzy złością a niedowierzaniem.
- Hej, paniusiu… - zaczął, ale nim miał okazję dokończyć, Eir zakryła mu usta twarzą i pociągnęła w stronę reszty służby. Po czym wróciła do Lady Sif, przepraszając ją za zaistniałą sytuację.
Loki obrócił się w stronę sług i omiótł wzrokiem tajemniczego mężczyznę, przez którego śmiał się po raz pierwszy od długiego czasu. Zauważył, że był teraz karcony przez Anarah, najstarszą sługę w pałacu. Do jego uszu doszedł fragment jej słów
-... odeślę cię na Wanaheim, żadnego z ciebie pożytku…
Loki nadal mu się przyglądał, gdy poczuł nagle na sobie czyjeś spojrzenie. Jak tknięty piorunem, zwrócił głowę w bok i ujrzał matkę, uśmiechającą się niemal złośliwie. Ten uśmiech zwykle zwiastował jakieś psoty, co było niedopuszczalne, w końcu to Loki był jedynym bogiem psot w tym pałacu.
Dalsza część uczty odbyła się bez żadnych rozrywek. Oczywiście w tle grała piękna muzyka, jednak Loki miał ochotę wyjść, z każdą chwilą coraz bardziej. Nie działo się tu nic godnego jego uwagi. Rozważał przywołanie żywej zwierzyny z Midgardu, byleby tylko coś się zdarzyło. Westchnął ciężko, przewracając oczami, gdy Thor po raz kolejny szczycił się wygraną bitwą, tym razem prawiąc o wojnie, w której Loki brał udział, tuż przed tym jak został wtrącony do lochu. Loki pamiętał to całkiem inaczej, niż jego brat opowiadał.To nie Thor wybił tamte kransnoludy w lesie Nidavelliru. W większej mierze była to zasługa zaklęć Lokiego i sztuki zwinnego władania mieczem, opanowanej przez Lady Sif.
Gdy uczta dobiegła końca, przynajmniej Loki sądził, że jest to koniec, zważywszy, że większość zgromadzonych leżała pijana na lub pod stołem, młody pół bóg niemal wybiegł z sali, po drodze wpadając na pijanego Fandrala z jedną ze służących. W swojej komnacie padł na łoże, rozkoszując się cudowną ciszą, do momentu, gdy usłyszał pukanie do drzwi.
…
Anarah odprowadziła całą służbę z powrotem do ich sali, nie przestając karcić Tony'ego po drodze. Mężczyzna nie rozumiał, co takiego wielkiego się stało. Poza tym to nie była jego wina. To ten rudowłosy grubas go popchnął tak, że oblał Xenę - czy jak jej tam na imię było. Przecież nie zrobił tego celowo. Zresztą nie był przyzwyczajony do serwowania czegokolwiek komukolwiek, to jemu serwowano drinki.
- Gdy nastanie nowy dzień, odeślę cię na Wanaheim - powiedziała Anarah, zamykając drzwi od sali z impetem. Była wkurzona, Tony doskonale to wiedział, ale nie mógł się zmusić do zbytniego przejmowania. To nie pierwszy raz, gdy coś spieprzył już na samym początku. żadna nowość.
Eir pociągnęła Tony'ego za rękę w stronę jednej z prycz, zapewne należącej do niej. Zmusiła go, by usiadł, a sama spiorunowała go wzrokiem.
- Masz niesamowite szczęście, Tony - zaczęła, kręcąc głową. - Lady Sif to najsilniejsza kobieta w dziewięciu królestwach. Gdyby zechciała, ścięłaby ci głowę.
- Nie chciałem jej oblać.
- Uratował cię tylko śmiech księcia Lokiego. - Usiadła obok niego na pryczy, zrzucając swoje złote, płaskie pantofle.
- Czarnowłosa piękność to książę Loki, tak? - Tony miał oczy i umiał dostrzec piękno - czy to męskie czy kobiece - gdy znajdowało się przed nim. A ten cały Loki był niczego sobie: szczupły, z pięknymi włosami, ale najwspanialsze były jego elektryzujące zielone oczy. Gdy tylko spojrzał na Tony'ego, przeszył go dreszcz.
- Owszem, książę Loki jest bardzo piękny. - Drzwi od sali otworzyły się i przestąpiła przez nie królowa Frigga i jakaś kobieta. Wszyscy słudzy - włącznie z Tony'm - powstali i spuścili głowy. Frigga natychmiast wezwała do siebie Eir, na krótką rozmowę. Podczas wymiany zdań, oczy królowej kilka razy zatrzymały się na Tony'm. Czyżby kazała się go pozbyć? Tak, to koniec pobytu Tony'ego w Asgardzie. Eir ukłoniła się królowej i wróciła do Tony'ego. - Nie odeślą cię na Wanaheim.
- Nie?
- Nie. Od dziś stajesz się osobistym sługą księcia Lokiego. - Eir wskazała na drzwi wejściowe. - Na zewnątrz czekają na ciebie strażnicy, którzy zabiorą cię do komnaty księcia. Idź już.
Tony chciał zapytać, co znaczy być osobistym sługą księcia, ale Eir odeszła już do pozostałych sług. Tony ruszył do drzwi, wyszedł na zewnątrz i odnalazł dwóch strażników, szeptających między sobą.
- Chłopaki, macie mnie zabrać do księcia Lokiego. - Obaj strażnicy obrócili się, słysząc słowa Tony'ego. Obrzucili go spojrzeniem, po czym na usta jednego z nich wstąpił krzywy uśmieszek. - Ej, powiedzcie mi, co znaczy być osobistym sługą księcia?
- Czyżbyś nie wiedział? - Odezwał się jeden z nich, popychając lekko Tony'ego do przodu. Drugi strażnik szedł tuż przed Tony'm. - Masz zostać nałożnicą księcia Lokiego.
- Że co?
- Zostaniesz nałożnicą księcia…
- Co to kurwa, jakieś średniowiecze jest?! - Tony wybuchł na cały korytarz. Kilkoro innych strażników obrzuciło ich zdziwionym spojrzeniem. - Nie będę jego dziwką!
- Nie wiem, co oznacza dziwka - ponownie powiedział strażnik - ale od teraz masz się pokładać z księciem Lokim. Masz mu sprawiać fizyczną przyjemność.
- Nie jestem gejem, tak w gwo… - Nagle zatrzymali się przed ogromnymi, złotymi drzwiami. Jeden ze strażników gorliwie pukał w drzwi do momentu, gdy sam książę je otworzył. Nim miał okazję otworzyć usta, Tony od razu wypowiedział swoje zdanie. - Nie jestem gejem i nie będę twoją dziwką!
A/N: I jak wrażenia?
Jak myślicie, co powie Loki na nagłe oświadczenie Tony'ego?
Kolejny niedługo.
Opinie będą mile widziane.
Intoxic
