- NIE MOŻECIE GO ZABIĆ! - Krzyknęła ponownie Eir, gdy strażnicy chcieli ją wyprowadzić z sali. - ON NOSI W SOBIE DZIECKO KSIĘCIA LOKIEGO!
Nagle cała sala zamarła.
Dookoła panowała głucha cisza. Nikt nie odważył się choćby odetchnąć głośno. Wszyscy byli zaszokowani słowami Alfki.
Loki wpatrywał się otępiale w Eir, która uderzyła w bok jednego i drugiego strażnika, by ją puścili. Podbiegła do Anthony'ego i klęknęła tuż obok niego, kładąc dłonie na jego podbrzuszu. Coś do niego szeptała, ale Loki był zbyt przytłoczony całą sytuacją. Przytłoczony idiotyzmem tej sytuacji. To nie było możliwe. Eir musiała być w zmowie z Anthonym, a to był plan na jego ratunek. Tak, to musiała być prawda.
I najwyraźniej nie tylko on tak sądził. Sif była tego samego zdania.
- To brednie - rzuciła z wrogością. - To niemożliwe! A za zatrzymanie mego miecza zginiesz marnie jak Midgardczyk, Eir z Alfheim.
- To nie brednie, Lady Sif - broniła się zaciekle. - Tony spodziewa się dziecka księcia Lokiego. Jestem w stanie określić datę poczęcia…
- On jest mężczyzną - wtrącił Hogun, podchodząc bliżej do nich. - Mężczyźni w Midgardzie ani żadnym innym królestwie nie mogą być brzemienni. - Wan spojrzał znacząco na Sif i ruchem dłoni pospieszył strażników, by zabrali Eir do lochu. Alfka próbowała się im wyrwać. - Kontynuuj, Sif.
- On nie był zawsze mężczyzną! - krzyknęła w stronę Lokiego, a potem spojrzała wymownie na Tony'ego. - Pamiętasz, jak opowiedziałeś mi, co się działo na Xandar, gdy byłeś tam z księciem Lokim... Tony, spodziewasz się dziecka. - Przeniosła wzrok na Lokiego. - Twojego dziecięcia, książę.
Tony bezwarunkowo przyłożył dłonie w łańcuchach do swojego brzucha, patrząc z niedowierzaniem to na brzuch to na Lokiego. Zielonooki mag mimowolnie wstał z tronu i zrobił krok do przodu, gdy Sif po raz kolejny uniosła miecz w powietrze.
- Wstrzymaj się, Sif - salę wypełnił rozkaz króla Thora. Wojowniczka niechętnie pokiwała głową i opuściła swoją broń, nie omieszkując kopnięcia Tony'ego w bok. Śmiertelnik skrzywił się z bólu, ale nie przestał obserwować swojego brzucha, który teraz oplótł ramionami, jakby go chronił przed całym światem. Thor wstał ze swojego miejsca i chwycił Lokiego za ramię, obracając go do siebie. Loki wyglądał na poły na przerażonego i na poły w głębokim szoku. Gromowładny ścisnął jego ramię mocniej, by wybudzić go z jego stanu. - Loki. Loki. - Czarnowłosy bóg obrócił głowę i spojrzał na Tony'ego, skupiając się na nim. Czuł od niego jakąś magię, podobną do jego własnej. Jednak wcześniej brał ją tylko za działanie mechanicznego serca jego sługi.
Czy było możliwe, iż to magia...dziecięcia...jego dziecka?
- Loki - powtórzył się Thor, ściągając na siebie uwagę maga. Gdy skrzyżowali wzrok, Thor westchnął ciężko. - O czym prawi Eir? Powiedz mi wszystko, bracie. Czy Anthony może spodziewać się twego potomka?
- Zmieniłem go w kobietę...to prawda…ale to… - gubił się w słowach. - To nie może być prawda...to niemożliwe...jak to…
Thor pokiwał głową i spojrzał na strażników.
- Sprowadźcie medyczkę.
- Thor, chyba nie wierzysz w te brednie? - odezwała się Sif, mrożąc wzrokiem Eir i Tony'ego. Alfka oplotła go ramionami, próbując go chronić.
- … ale przecież to nie możliwe… jestem facetem...nie kobietą… - mówił Tony do kobiety. - Musiałbym przechodzić… o kurwa… - Spojrzał z przerażeniem na Lokiego. Mag patrzył na niego równie wystraszony. - Jestem w ciąży...będę miał dziecko...my będziemy mieć dziecko, Loki?
Młody książę nie miał okazji mu odpowiedzieć. Nawet nie znalazłby odpowiednich słów. Drzwi komnaty otworzyły się z impetem, ukazując jedną z medyczek pałacowych wraz ze strażnikiem. Starsza, siwowłosa kobieta, o błękitno-zielonych oczach, bez słowa ukłoniła się Thorowi i Lokiemu, nim ruszyła do Tony'ego i Eir. Gestem dłoni kazała się odsunąć Alfce i zajęła jej miejsce obok niego. Anthony mimowolnie oplótł rękoma brzuch i zmroził ją wzrokiem.
Psotnik podszedł do nich, zatrzymując się po prawicy kobiety.
Medyczka odsunęła dłonie Tony'ego od jego brzucha i umiejscowiła tam swoje, szepcąc pod nosem zaklęcie, które Loki znał z przeszłości.
- Hm… - mruknęła do siebie. - Niesłychane… - Spojrzała na Lokiego. - Twój sługa jest brzemienny, mój książę. Nosi w sobie twe dziecię, czuję jego magię, tę samą, którą czułam, gdy wzięłam cię po raz pierwszy w ramiona. - Przeniosła wzrok na Tony'ego. - Minęło sześćdziesiąt osiem dni od poczęcia…
Loki szybko to przekalkulował w głowie. Musieli począć dziecko jeszcze na Midgardzie, tuż po ich przybyciu. Tuż po tym, jak Anthony krwawił… Loki nie miał zbyt dużej wiedzy na temat biologii Midgardczyków, jednak musiało mieć to jakiś związek z tym, iż teraz w jego łonie jest dziecko. Jego dziecko.
To było zbyt surrealistyczne, a jednak prawdziwe. Loki czuł magię dziecka, ledwo, ale czuł. Medyczka wzięła jego dłoń w swoją, zmuszając, by klęknął obok niej i umieściła na brzuchu śmiertelnika, szepcąc do niego, by się skupił i wyczuł dziecię. Mag zamknął oczy, przesuwając swoją dłoń na podbrzusze swojej jasnej gwiazdy. Tony położył swoją dłoń na jego.
Wtem coś się poruszyło w Tony'm, nieznacznie. Oboje to poczuli. I oboje mieli wzrok pełen niedowierzania.
- Loki, bracie. - Tak, Thor zawsze wiedział, kiedy zepsuć moment. Loki poczuł jego dłoń na swoim ramieniu. Zielonooki mag oderwał wzrok od sługi i posłał bratu mrożące spojrzenie. Gromowładny był skonfundowany, gdy podciągał Psotnika ku górze, by spojrzeć mu prosto w twarz. - Loki?
- Czuję to dziecko, Thor - powiedział, wciąż w lekkim szoku. - Choć nie pojmuję jak to możliwe. To…
- Jaka jest twa decyzja, Loki? - Tym razem to mag spojrzał zmieszany na blondyna. - Anthony jest twoim sługą, nosi twoje dziecię. Ty zadecydujesz o jego losie...o ich losie.
- Na Norny, nie wierzcie w te brednie! - wybuchnęła Sif. - Thor, musisz dostrzec, że to kłamstwo. Ta mała czarownica i ten Midgardczyk was omamili. Ślepcy, głupcy!
- Zważaj na słowa, Sif - odezwał się ostrzegawczo Hogun, a Loki posłał kobiecie mrożące krew w żyłach spojrzenie. Jak śmiała przerywać mu tak ważną chwilę. Chwilę, która miała wpłynąć na całe jego pozostałe istnienie.
Sif nie wzięła sobie do serca słów drugiego wojownika. Popatrzyła z wrogością na Tony'ego i Lokiego i zamachnęła się raz jeszcze. Ostrze jej miecza niemal dotknęło włosków na szyi śmiertelnika, gdy nagle cały miecz i dłoń sif pokryły się lodem. Wojowniczka syknęła z bólu, próbując puścić broń na ziemię.
Wszyscy zgromadzeni w sali spojrzeli na Lokiego z przerażeniem w oczach. Ręka Psotnika przybrała kolor niebieski. A oczy, teraz krwistoczerwone i pełne żądzy mordu, wlepione były w Lady Sif.
- Loki! - krzyknął Thor, podchodząc do kobiety. Widać było gołym okiem, iż chciał jej jakoś pomóc, jednak Gromowładny wiedział, czym groziło dotknięcie Jotuńskiego lodu. Spojrzał błagalnie na brata. - Uwolnij ją, Loki.
Psotnik przewrócił oczami i chwycił Sif mocno za nadgarstek, krusząc lód wokół niego. Gdy kobieta miała wolną rękę, natychmiast zamachnęła się i spoliczkowała czarnowłosego boga.
- Ty potwo… - Nie udało jej się dokończyć, gdyż Tony poderwał się z podłogi i popchnął Sif tak, iż upadła z hukiem na podłogę.
- Skończ, a wyrwę ci wszystkie kudły, suko. - W Tony'm aż zagotowało się, jego czekoladowe oczy pociemniały ze złość. Ciało automatycznie przesunęło się przed Lokiego, jak robiło to wielokrotnie wcześniej. Ciężkie łańcuchy ciągnęły jego ręce w dół, jednak nadal był gotowy, by atakować Sif w obronie Lokiego. - Spróbuj go tknąć, a cię zabiję.
Tony syknął z bólu, łapiąc się za podbrzusze. Loki natychmiast znalazł się obok niego, z ręką na jego brzuchu. Psotnik przyzwał do siebie medyczkę i usadowił Tony'ego na ziemię, sam siadł za nim. Midgardczyk masował swój brzuch, krzywiąc się z bólu. Medyczka przyłożyła dłonie do jego brzucha i szepnęła zaklęcie.
- Na Norny, mój książę - zwróciła się do Lokiego, otwierając szeroko oczy. - Musimy szybko działać. Każę natychmiast przygotować miksturę, by zmienić ciało twego sługi w kobiece, lepiej przystosowane do noszenia w łonie dziecięcia. Musimy prędko działać, nim dziecko umrze, lub rozerwie mu organy wewnętrzne. - Spojrzała na strażników. - Zabierzcie go do lecznicy, tam się nim zajmę.
Loki nie pozwolił strażnikom dotknąć jego gwiazdy. Za pomocą zaklęcia usunął łańcuchy z nadgarstków i kostek człowieka i szepnął do niego, by chwycił go mocno za szyję. Prawą rękę wsunął mu pod kolana i uniósł ku górze. Gdy wychodzili z sali tronowej, Thor, medyczka i Eir razem z nimi, Sif wrzasnęła na nich ze złością.
- Pożałujecie jeszcze tego, głupcy!
Loki wraz z Thorem zostali na zewnątrz, mimo tego, iż maga aż korciło, by wejść do środka i dowiedzieć się wszystkiego. Jednak jego głupi brat go powstrzymał, prawiąc, iż Loki nie da im spokojnie działać. I pewnie miał rację. Loki bał się o życie dziecka i Tony'ego, choć nadal wydawało mu się to być niepojęte, iż Anthony nosi w łonie jego dziecię.
- Bracie?
- Tak?
- Nie odpowiedziałeś mi. - Loki spojrzał na niego zbity z pantałyku. - Jak postąpisz z Anthony'm? Każesz go stracić? Ułaskawisz? Popełnił wielką zbrodnię wobec Asgardu…
- Wiem, Thor - westchnął zrezygnowany. - Jednak nie mogę skazać go na śmierć, gdy nosi moje dziecię... Wiesz, co się stało z moimi dziećmi...nie mogę pozwolić…
- Rozumiem, bracie. - Thor ścisnął jego dłoń, oferując ciepły uśmiech. - Pozostawmy kwestię jego wyroku do czasu narodzin. Jednak nie możemy odesłać go do lochu. Poproszę mą lubą o przygotowanie komnaty dla Anthony'ego…
- Zostanie w komnacie przylegającej do mojej. - Thor potaknął na to rozwiązanie. - Postawimy strażników przy wrotach. Eir będzie jego służką.
- O ile Sif jej nie skróci o głowę. - Loki zaśmiał się cicho.
- Sif to zasługuje na kilka nocy w lochach za obrazę majestatu Thora Gromowładnego i Lokiego Kowala Kłamstw. - Tym razem to Thor wybuchnął śmiechem, który rozniósł się po korytarzach pałacu. Loki obrócił głowę w stronę lecznicy i westchnął bezsilnie.
- Nie frasuj się, bracie. Medyczka dobrze się zajmie Anthony'm. - W tym momencie drzwi od lecznicy się otworzyły, ukazując Eir. Alfka ukłoniła się władcom i wpuściła ich do środka.
Na stole siedział Anthony w kobiecym ciele, które raz mu ofiarował Loki. Jego długie włosy opadały na ramiona. Porozrywana tunika ukazywała zbyt wiele nagiej skóry śmiertelnika. Zielone oczy Psotnika powędrowały w stronę odrobinę widocznej wypukłości na brzuchu Tony'ego, teraz czule głaskanej przez Midgardczyka.
- Widziałem nasze dziecko, Lo. Taka maleńka istotka - powiedział łagodnie, uśmiechając się bezwiednie.
W sali nastała cisza. Eir wraz z medyczką oddaliły się do kąta, by posprzątać zakrwawione kawałki materiału. Loki spojrzał z niemym pytaniem na swojego sługę i wskazał ruchem głowy na kobiety.
- Och, trochę pokrwawiłem w trakcie przemiany. - Oczy Lokiego otworzyły się w strachu. - Ale już jest dobrze, dziecko się ułożyło lepiej...no tak mówi medyczka. Wszystko jest już w porządku, Rudolf. - Tony na chwilę spuścił wzrok, a jego głos zadrżał. - Co się teraz stanie z nami? Zabijecie nas? Królu Thorze?
- życie twoje i twego dziecięcia należy do Lokiego. To on decyduje o waszym losie. - Tony spojrzał błagalnie na swojego byłego kochanka. Wystarczyło jedno spojrzenie, a Loki już niemal rzucił się, by usiąść obok niego i wziąć w ramiona, pocałować. Jednak jego umysł wciąż mu powtarzał, iż Anthony zdradził Asgard.
Psotnik odetchnął, zwalczając naturalną potrzebę bycia blisko ukochanego i spojrzał na niego, starając się zachować chłodną postawę.
- Do czasu narodzin zostaniesz w komnacie, przylegającej do mojej. - Tony kiwał głową, odetchnąwszy z ulgą. - A potem zdecydujemy o twoim losie. Eir - zwrócił się do Alfki. Kobieta starała się nie patrzeć mu w oczy, spuściła głowę, skuliła plecy, jakby czekała na karę cielesną. - Zostaniesz służką Anthony'ego. Masz go nie odstępować na krok. A każde najmniejsze sprzeciwienie się spadnie na twoją głowę, Eir z Alfheim.
- Tak jest, mój książę. - Ukłoniła się i stanęła przy lewym boku Anthony'ego, służąc mu pomocną dłonią, gdy schodził ze stołu. - Zabiorę go do komnaty. Mój panie. - Ukłoniła się Thorowi. - Mój książę.
Po tym, jak ukłoniła się Lokiemu, wyprowadziła, choć z oporami, Tony'ego z lecznicy. Loki podszedł do medyczki, pytając o stan zdrowia jego dziecka.
- Bez obaw, mój książę. Twój dziedzic jest silny - odparła z pewnością w głosie. -Teraz gdy jego ciało jest lepiej dostosowane do bycia brzemiennym, wszystko powinno się rozwiązać pomyślnie. Dzięki informacjom o Midgardzkich ciążach i mej wiedzy medycznej o istotach z pozostałych królestw, jestem niemal pewna, iż rozwiązanie nastąpi za sto osiemdziesiąt dni. Jestem jednak zaskoczona pewną materią, mój książę. - Loki spojrzał na nią zmieszany. - Ciało Anthony'ego jest przystosowane do życia w Asgardzie...nie ma jeszcze tak długiego żywota, jak Asi, jednak będzie żył o wiele dłużej, niż Midgardczycy. Wydaje mi się, iż twój sługa znalazł dostęp nie tylko do Tesseraktu, ale także do jabłek Idunn.
Twarz Thora spowiło niezrozumienie i obawa. Spojrzał na maga, żądając odpowiedzi. Cóż, prawdą były słowa medyczki. Loki zadbał o to, by Anthony został z nim o wiele dłużej niż jego ziemski żywot. Nie dał mu całego jabłka Idunn, o nie. Podawał mu małe ilości ze swoich porcji, stopniowo, by lepiej go przystosować do życia w Asgardzie. Loki pragnął, by jego ukochany został z nim jak najdłużej. Jednak półbóg nie mógł się do tego przyznać, spadłaby na niego kara bogini za danie jej skarbu zwykłemu śmiertelnikowi.
- To od jedzenia w Asgardzie i moich mikstur - wymigał się. - Miały go wzmocnić i przedłużyć żywot o kilka lat.
- Hm, to dobrze dla niego - skomentowała medyczka, choć Loki miał wrażenie, iż z początku zdawała się nie wierzyć w jego słowa. - Łatwiej będzie mu nosić dziecko w łonie. Przygotuję odpowiednie mikstury ziołowe. Będę czuwać nad przebiegiem ciąży.
Loki w ciszy potaknął starszej kobiecie.
- Wspaniale - odezwał się Thor, entuzjastycznie klepiąc Lokiego po ramieniu. Mag był zdziwiony jego zachowaniem i uniósł swą elegancką brew w zapytaniu. - Bracie, powinniśmy się radować. Będziesz miał potomka. - Objął go ramieniem i wyprowadził z lecznicy. Tuż pod drzwiami czekał na nich Hogun wraz z jednym ze strażników. Sif stała po drugiej stronie korytarza, posyłając mordercze spojrzenia w stronę Psotnika. - Hogunie - Thor zwrócił się do przyjaciela. - Każ ogłosić we wszystkich dziewięciu królestwach tę radosną nowinę. Wkrótce w rodzinie królewskiej pojawi się nowy książę. Książę Loki będzie miał potomka. Na świat przyjdzie kolejny książę Asgardu.
A/N: I jak wrażenia?
Jak dobrze wykalkulowałam to zostało jeszcze 4-5 rozdziałów do końca.
W kolejnym poznamy myśli Tony'ego na temat ciąży. A potem będzie mały przeskok w czasie.
Dziękuję za komentarze, polubienia, śledzenia.
Opinie będą mile widziane,
Intoxic
