3. Ustawka
Wśród Urukow, podekscytowanych okazja do wypróbowania nowego uzbrojenia zakupionego przez Sarumana za pieniądze ze sprzedaży napojów alkoholowych, nikt nie pamiętał o dwóch małych istotach, które dzięki temu miały możliwość naradzenia się. Jednak z tyłu przysłuchiwał im się pewien ork z Mordoru wyróżniający się wyjątkowo nieświeżym oddechem. Zagadał do nich:
- Daję wam 50 tysięcy od ręki za ten pierścionek.
Hobbici zaczęli się śmiać: "No chyba Cię słoneczko przegrzało. Chcemy dziesięć razy tyle…"
- Nie to nie, sam go wam odbiorę- powiedział. Zaczął ich obmacywać, co Pippinowi sprawiło niemałą przyjemność, toteż zawiodło go, gdy orka przeszyła strzała przeciwnika. Ponieważ nigdy nie słynął z nadmiaru inteligencji chciał obserwować starcie odwiecznych wrogów, lecz Merry powiedział:
- Co ty, głupcze, ci durnie jeszcze nas tu zdepczą. Musimy wiać.
Tak tez zrobili - dali dyla w głąb lasu. Co prawda ostrzegano ich, aby za żadną cenę tam nie wchodzić, ale nigdy nie słynęli oni ze zbytniego rozsądku. Jednak pod jednym względem hobbici mieli głowy nie od parady, więc Merry wziął ze sobą kilka zostawionych przez bandę Sarumana butelek, więc gdy tylko byli bezpieczni przystąpili do konsumpcji. Po kilku godzinach i zarzyganiu sporych połaci lasu poszli spać w polowych warunkach.
Tymczasem uczestnicy Marszu, mający znaczną liczebna przewagę (według szacunków policji było ich 10, a według własnych 100 tysięcy) podjęli taktykę spychania przeciwników w stronę rzeki. Niestety, Saruman, który był głupi jak prawdziwy czarodziej wyższej klasy, jak przynajmniej mówił Gandalf, nie pomyślał o tym, aby nauczyć swoich żołnierzy pływać. Większość więc utopiła się, a reszta umarła z przyczyn naturalnych - tak wynika z wpisanych przez lekarzy Marszu aktów zgonu. Niestety, na położonym w okolicy polu konopii indyjskiej pracował bliski przyjaciel Sarumana (tak siebie nazywali ze względu na to, ze Sejm nie zalegalizował jeszcze związków partnerskich). Saruman dowiedział się wiec o tym, jaki los spotkał jego armie i wpadł w straszny gniew. Podejrzewał ze była to sprawka Gandalfa, którego nienawidził od czasu, gdy pokonał go w turnieju "Kto wypije więcej". Gandalf zaś zazdrościł mu wyższej rangi, która dawała mu wyższą pensje, dzięki której mógł sobie pozwolić na najwyższej jakości sprzęt do produkcji Bimbru. Saruman wymyślił wiec straszliwy plan.
