5. Niespodzianka

Gdy Merry i Pippin obudzili się ujrzeli wokół siebie tłum ludzi w mundurach. Po chwili zauważyli też, że mają związane ręce. Okazało się, że to nie był zły sen. Miło poinformowano ich o zatrzymania i zaprowadzono ich na komisariat.
Gdyby hobbici słuchali opowieści Gandalfa o szerokim świecie wiedzieliby, że w tym lesie znajduje się centrum treningowe policji. Ale oni tego nie robili, toteż po 2 godzinach siedzieli w celi
- No to co; wiejemy? - zapytał się Pippin
- No chyba cię główka boli, przecież jest nas za mało - syknął wściekły Merry
- Nie wierzę że tak łatwo wpadliśmy. Ach, gdyby był z nami Gandalf, ten to miał łeb! Na pewno by coś wymyślił
- Ale ty nie chciałeś się od niego uczyć głąbie. Coś wymyślę, spokojnie. Tylko jedna sprawa. Ty nie jesteś mistrzem dyplomacji, więc mówienie zostaw mnie, co?
- Nie ma sprawy, szefie - z lekką ironią odparł Pip

- Przecież to nie my! - z niewinną miną mówił po godzinie nasz sprytny bohater
- Tak, a my to teletubisie - z przekąsem odparł komendant
- Ależ to prawda. To wszystko sprawka...- Merry pomyślał o wszystkich możliwych imionach... Gandalf, Aragorn, Elromd, Interpol...chyba nie - Sarumana - wypalił.
-A co on ma mieć z tym wspólnego? Przecież siedzi ciągle w tej swojej wieży
-Ma tam nielegalną produkcję orków i, co gorsze, alkoholu.
-Naprawdę? Może powinniśmy tam zajrzeć, zarekwirować sprzęt, co? - zwrócił się już do towarzyszy.
- Chętnie pójdziemy z Wami, mamy z tym Panem porach... to znaczy sprawę do załatwienia. - po raz pierwszy odezwał się Pippin. Merry spojrzał na niego z wściekłością spowodowaną końcem marzeń o udaniu się do pubu w Rivendell i oczekiwaniu tam na towarzyszy.
- W porządku, jak sobie chcesz, niziołku.

Jednak gdy hobbici wyszli z celi do kibla, dowódca policji rzekł:
- Oczywiście nie będziemy tam się fatygować osobiście, wyślemy tych frajerów ekologów, co to przebierają się za drzewa w Dolinie Rospudy. Gdy oni załatwią Sarumana, my przyjdziemy po sprzęt. Powinien być jeszcze nawet na gwarancji.
- A co powiemy hobbitom?
- Oni są tak głupi i nawaleni, że pewnie nie zauważą różnicy.

Plan komendanta powiódł się. Policja powiedziała ekologom, że Saruman wycina drzewa bez zezwolenia i nie obchodzi trawnika gdy wyprawadza armię orków na spacer pomimo tabliczki "Szanuj zieleń". Rozjątrzyło to ich na tyle, że następnego dnia Merry i Pippin wraz z grupą ekologów, w której każdy zamiast imienia używał nazwy jakiejś rośliny (przewodził im niejaki Drzewiec) ruszyli na potężna twierdzę Sarumana, Isengard.