8. Twarzą w twarz z niebezpieczeństwem
Wiem, że jest to trochę opóźniony rozdział, ale niespecjalnie chciało mi się zabrać za ten wątek wcześniej - drugi wydawał mi się po prostu ciekawszy :)
Tymczasem Frodo i Sam, dwaj hobbici na których plecach spoczęła odpowiedzialność za losy całej wyprawy, po pożegnaniu ze swoimi towarzyszami przepłynęli przez rzekę, co prawie skończyło się utonięciem Sama, który chyba zapomniał, że pływanie w stanie nietrzeźwym jest dość ryzykownym pomysłem. Na szczęście został w ostatniej chwili uratowany przez przyjaciela.
Jednak po dość szczęśliwym przeprawieniu się przez Rzekę-Ściekę pojawił się większy problem - otóż dzielni wędrowcy nie mieli bladego pojęcia w którą stronę powinni się skierować:
- Sam, ty wiesz w ogóle gdzie jest ten cały Mordor?
-Nie mam pojęcia, ale Elrond pokazał nam zdjęcia tej okolicy. Było tam tak zasyfione powietrze, ze myślę ze musi to być gdzieś koło Sosnowca.
Frodo postanowił zakończyć tą dyskusję wiedząc już, że Sam ma jeszcze większą pustkę w głowie od niego. "Może rano wpadnie mi do głowy jakiś lepszy koncept" - pomyślał i zapadł w twardy sen. Jednak okazało się, że mali wzrostem, choć wielcy duchem przyjaciele nie byli sami.
Po pół godzinie z okolicznych zarośli wyłoniła się niezwykle brzydka i pokraczna istota poruszająca się na czterech kończynach. Była to żaba, a tuż za nią wyłonił się Gollum. Był wciąż zagniewany na Drużynę za to, że przez nią głodował od dłuższego czasu, gdyż musiał opuścić kopalnię w celu poszukiwania swego ulubionego gobliniego mięsa. Chciał więc ukraść Pierścień i sprzedać Sauronowi w zamian za kilka świeżych przekąsek. Zbliżył się więc do hobbitów sycząc: "tu jesteś, mój sssskarbie"
Położył rękę na ramieniu Froda, który swym krzykiem obudził także przyjaciela. Walka była dość nierówna i bardzo szybko nieszczęsna pokraka była związana, a hobbici naradzali się, co należy z nią zrobić. Najrozsądniejsze z pozoru stanowisko przedstawił Sam:
- Ja tam bym go wrzucił do rzeki
- Nie, on może coś wiedzieć. Weźmiemy go ze sobą - powiedział, po czym zwrócił się do Golluma - Czy znasz drogę do Mordoru?
- A co cię to obchodzi, ssssskarbie? Ja nic nie powiem, dopóki mnie nie wypuśśśścicie.
- Słuchaj, mamy tu trochę goblinówki - powiedział Frodo, a Gollum się skrzywił - jak nas tam zaprowadzisz, to oddamy ci te worki z goblińskich jelit.
- Hura! - krzyknął z radością Gollum - jesteśmy uratowani, tak, uratowani, mój ssskarbie! Umowa sssstoi!
Następnego dnia hobbici poczuli przykry zapach.
- Ten stwór wyprowadził nas na jakieś bagna - powiedział Sam - od początku mówiłem, że nie można mu zaufać!
- Tak, bagggna - potwierdził Gollum - prowadzimy was ścieżką wprost do Mordoru
Sam zawstydził się myśląc, że jest zbyt podejrzliwy, zwłaszcza, gdy następnego dnia ujrzeli zamknięty szlaban, budkę ochroniarza i wysoki płot
- Oto Mordor, mój ssskarbie - powiedział Gollum, a Sam zastanowił się, czemu ten stwór tak dziwnie gada.
- OK, Sam, w takim razie lecimy - powiedział Frodo
- Nie, mój panie, nie tam. Oni cię złapią i okradną. Musimy znaleźć sekretne przejście!
- To po co nas go tu przyprowadziłeś?! - zapytał z wściekłością Sam
- No właściwie to sssam nie wiem - przynał stwór
- Kompletny debil - podsumował Sam
