-Ale jak mam sam pokonać jonina?

-Będę ci podpowiadać, a przecież masz do pomocy Hinatę i Sasuke. I nie martw się, powiem ci jak ich skłonić do dalszej walki.

-Cóż... zaczynajmy!

Rozdział 3

Naruko

-Eeeee... Naruko, jak mam wrócić na ziemię.

-Po prostu mocno tego zapragnij, ale zanim to zrobisz, podaj mi ręce.

-Po co? Dasz mi czakrę?

-Nie głuptasie. Najlepiej będzie jak sama zmotywuje twoich przyjaciół do walki, a gdy ta się zacznie, bedziesz mógł wrócić do swojego ciała.

-No... dobrze. -Naruto zrobił to, o co poprosiła go Naruko. 'Jeżeli to co powiedziała to prawda to...' myślał '...chciałbym zobaczyć co tam się dzieje!' i nagle przed nim pojawiło się okno, a może raczej wyrwa, przez którą było wszystko widać i słychać.

Wszyscy, w tym młoda Hyuuga, która odzyskała już przytomność, słuchali z niedowierzaniem. Gdy Naruto się skupił, usłyszał

-Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam spełnić swoje marzenie. -mówiła Naruko -Hinata, chcesz przecież odzyskać szacunek ojca, a ty -kontynuowała patrząc na Uchihę -jak chcesz zostać legendarnym sanninem, to nie możesz poddawać się podczas treningów czy testów takich jak ten. -przyjaciele młodego jinchuurikiego słuchali uważnie, natomiast Kakashi nie mógł uwierzyć w to, co się działo -Może jesteśmy geninami, którzy dopiero co zdali akademię, ale jest nas trzech i mamy plan. -na chwilę zapanowała cisza.

'Naruto-kun ma racje. Muszę nauczyć się nowych technik i ćwiczyć te, które znam. Muszę stać się prawdziwą kunoichi, aby ojciec mnie zaakceptował, a do tego muszę mieć senseia i chodzić na misje.' pomyślała młoda Hyuuga, po czym powiedziała

-Naruto-kun... zróbmy to!

'Kto by się spodziewał? Ale ma on rację... Itachi też by się nie poddał, a ja również nie zamierzam' stwierdził Uchiha, a następnie rzekł

-Niesamowite... nie sądziłem, że to powiem, ale masz rację. Do dzieła!

W tym momencie Naruko powróciła do umysłu Naruto, a on mógł zacząć walkę.

*NA ZIEMI*

'Aż nie chce się wierzyć... sensei czy to naprawdę twój syn, czy ty w innym ciele? Ta jego przemowa...' Kakashi nie mógł dokończyć myśli, ponieważ usłyszał za swoimi plecami

-Katon: Gokakyu no jutsu -wykonał technikę Uchiha. Tym razem stworzona kula ognia była zdecydowanie większa i szybsza, jednak Kakashi mimo tego uniknął jej bez większych problemów.

'Są aż tak zdesperowani, że atakują z pełną mocą? Czyżby przemówienie Naruto było aż tak dobre? Muszę...' i po raz kolejny nie mógł w spokoju pomyśleć, ponieważ Uchiha zaatakował ponownie, jednak tym razem pomocą z Hinaty i z kunaiem w ręku. Kakashi, mimo iż był atakowany bez przerwy, to nie dał się trafić.

'-Teraz Naruto!-' wykrzyczała Naruko.

Jinchuuriki zgodnie z podpowiedzią ruszył ku swojemu senseiowi, aby odebrać mu dzwoneczki, jednakże szarowłosy to zauważył i w odpowiednim momencie popchnął Sasuke w stronę blondyna, ale przez to się odsłonił i został trafiony przez Hinatę.

'A więc to jest siła Juuken.' pomyślał cicho sycząc. Zaraz po tym jak oberwał, zaatakował go Naruto, szarowłosy obronił się, lecz błyskawicznie Sasuke wykonał ślizg tak, aby przewrócić jonina i prawie mu się to udało, ale Kakashi wylądował na rękach, a następnie robiąc gwiazdę wrócił do prawidłowej pozycji.

'Walczą teraz zdecydowanie lepiej... myślę, że Naruto nadawałby się na chuunina.'

-Kage bunshin no jutsu! -Naruto stworzył dziesięć klonów, które otoczyły jonina. Jednak nie zaatakowały go, zaczęły biegać wokół niego jak najszybciej, aby wznieść kurz i stworzyć zasłonę.

'-Dobrze! To było genialne! Teraz... niech Sasuke, albo Hinata użyją dojutsu, aby...-' Naruko na chwilę przerwała, ponieważ przypomniało jej się, że to była część planu Itachiego i gdy tylko spojrzała, to ujrzała Hinatę, która używając Byakugana, zakradła się, aby zabrać dzwoneczki Kakashiemu. '-Chyba jednak nie jestem tu potrzebna...-'

Nagle Uchiha i Namikaze usłyszeli krzyk Hyuugi. Klony się zatrzymały, po czym odskoczyły w stronę oryginału, a następnie wszyscy zobaczyli Kakashiego wychodzącego z młodą użytkowniczką dojutsu i trzymającego kunai na jej gardle.

'Ciekawe jak nasz młody strateg teraz zareaguje?' pomyślał jonin.

'Wszystko według planu... Itachi, jesteś genialny!' stwierdził Sasuke, po czym wykrzyczał -Teraz Hinata!

Młoda Hyuuga zamieniła się w kłodę, co zdezorientowało szarowłosego.

-Kawarimi?! -wykrzyczał, po czym usłyszał za sobą

-Hakkeshoo Kaiten! -Hinata zaczęła się kręcić, jednocześnie uwalniając ze wszystkich tenketsu czakrę. Odepchnęło to Kakashiego w stronę czekającego Uchihy, który wybił swojego senseia wysoko w powietrze. Zaraz po tym Naruto z klonami doskoczył do lecącego mężczyzny. Klony atakowały jonina, jednak ten zasłonił się przed wszystkimi uderzeniami, ale nagle poczuł on lekkie dotknięcie w okolicach biodra.

'CZYŻBY ZABRAŁ MI DZWONKI?!' pomyślał, jednakże zanim zdążył zareagować, wszystkie klony na raz zadały potężny cios, wbijając szarowłosego w ziemię. 'Pokonany przez geninów... oby nie zaczęli rozpowiadać o tym wszystkim we wiosce. Warto też sprawdzić, czy Naruto jest w stanie się poświęcić.' Kakashi był zażenowany, ponieważ jest joninem i nawet pięciu geninów nie powinno dać mu rady.

-Brawo! to było nawet dobrze zaplanowane... jak na geninów. Nawet trochę mnie to zabolało. -skłamał jonin, aby nie stracić w oczach swoich uczniów. -Jednak są tylko dwa dzwoneczki... a jako, że Naruto mi je zabrał, to on zdecyduje kto dostanie drugi.

Cała trójka była lekko speszona. I tak musieli część planu zmienić i nawet im się to udało, jednak zapomnieli o najważniejszym. Wszyscy "płonęli" ze wstydu. Naruto wystraszony przełknął ślinę.

'Co mam zrobić? Muszę zostać Hokage, ale komu dać drugi? Hinata... podoba mi się i jeżeli dam jej dzwoneczek, to na pewno to doceni, a do tego musi udowodnić ojcu, jak dobrą i silną osobą jest. Ale Sasuke był moim pierwszym przyjacielem, nie mogę go zawieść... co robić? Wiem... oddam też mój dzwoneczek i tak jestem na razie za młody, by spełnić swoje marzenie, a za rok też będę mógł zostać pełnoprawnym geninem.' Blondyn już chciał oddać swoim przyjaciołom oba dzwonki, ale odezwała się Naruko

'-Czekaj! Masz dwie opcje. Pierwsza to pokazanie się, jako człowiek zdolny do poświęceń dla towarzyszy. Kakashi na pewno to doceni. Uczynić to możesz kontynuując to co chciałeś zrobić. Możesz też sprawić, żeby pomyślał o tobie jak o dobrym, zaradnym shinobi, robiąc klona. Może nie zauważyłeś, ale w raz z tobą kopiują się twoje rzeczy, w tym przypadku dzwonki.-'

-Naruto-kun, nie musisz mi dawać dzwoneczka. Poradzę sobie, a Sasuke musi dorównać Iatchiemu, a do tego potrzebuje on senseia. -wtrąciła Hinata.

-Nie... -odpowiedział Uchiha -to ty Hinata musisz coś udowodnić ojcu. Nie martw się Naruto, na pewno dam radę w przyszłym roku. -'Tylko gorzej, jeśli klan uzna, że nie zdałem z jego winy... ale jeśli im powiem, że sam tak chciałem to może stwierdzą, że dobrze postąpiłem. Tak... jestem tego pewny.'

'Nie ułatwiają mi wyboru!' pomyślał jinchuuriki 'Jak postąpić? "W świecie shinobi, ten kto łamie zasady jest śmieciem, ale ten kto porzuca przyjaciół jest gorszy od śmiecia" chyba tak mówił nam Itachi... cóż czyli wracam do pierwotnego planu.' Wtedy młody Namikaze oddał oba dzwonki swoim towarzyszom. Jego przyjaciele byli zszokowani, ale było też widać w ich oczach wdzięczność, natomiast Kakashi powiedział

-Namikaze Naruto, Hyuuga Hinata, Uchiha Sasuke... jestem z was dumny. Wszyscy zdaliście! -trójka geninów była zaskoczona, nie mogli uwierzyć w to co słyszą, myśleli że jinuuriki będzie musiał wrócić do akadmii. Ich sensei kontynuował -Zanim coś powiecie dajcie mi skończyć. Motywem przewodnim tego testu nie miało być sprawdzenie jak sobie radzicie w walce z silniejszym, ale to czy potraficie współpracować mimo przeszkód, takich jak za mała ilość dzwoneczków. Zdaliście już, po paru minutach od startu, jednak chciałem sprawdzić jak sobie dalej poradzicie. Widziałem w was potencjał i byłem pewny, że dacie radę mi odebrać wasz cel. Później zaskoczył mnie Naruto swoją przemową i ostatecznie jego wybór, by oddać wam oba dzwonki. I przepraszam was za to, że byłem taki surowy, ale chciałem was zestresować i również rozzłościć tak, abyście dali z siebie wszystko.

W końcu trójka przyjaciół uświadomiła sobie co się właśnie stało. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, dwójka użytkowników dojutsu była bardzo wdzięczna blondynowi, uważali, że gdyby nie on, to nie odzyskaliby wiary w siebie.

Nagle stało się coś niespodziewanego. Hinata przytuliła się do Naruto i powiedziała

-Dziekuję ci, jesteś geniuszem. -Zrobił się on cały czerwony i pomyślał

'Co? Niemożliwe... czy ona też mnie... a może to pod wpływem emocji?' Po kilku sekundach młoda Hyuuga zdała sobie sprawę z tego co właśnie robi i szybko puściła jinuurikiego mówiąc

-Przepraszam Naruto-kun.

-Eeee... nic się nie stało. -odpowiedział trochę nieśmiało.

'Czy to możliwe? Może on też mnie lubi? 'pomyślała z nadzieją Hinata.

Przez chwilę panowała cisza, aż w końcu powiedział Kakashi

-Cóż... muszę wam powiedzieć, że jesteście pierwszymi, którzy zdali mój test. W nagrodę zabieram was na ramen i ja... nie, Naruto stawia, w końcu obiecał.

-CO?! -wykrzyczał blondyn.

'-Widać nie słyszałeś całej mojej przemowy... powiedziałam im, że jeśli się uda to stawiasz im ramen przez tydzień.-'

'Co ona sobie wyobraża?! Jak ja się wypłacę?'

'-Tak w ogóle, to wszystko co pomyślisz, tutaj normalnie słychać-'

-Hej Namikaze! -zawołał Sasuke -Nie próbuj się wymigać.

-No dobra... -odpowiedział zrezygnowany jinchuuriki.


To już na tyle, trochę mi zeszło na napisanie tego, rozdział jest trochę krótszy od drugiego, ale chciałem zakończyć wątek testu Kakashiego i nie zaczynać już kolejnego.