Rozdział 4

Pierwsza prawdziwa misja

*BRAMA KONOHY*

Hyuuga Hinata, Namikaze Naruto i Uchiha Sasuke już od półtora miesiąca są geninami. Razem z Hatake Kakashim, ich senseiem, tworzą drużynę siódmą. Zawsze dostawali "beznadziejne" misje rangi D, aż do teraz. Trójce przyjaciół kazano stawić się pod jedną z bram. Znudzeni czekaniem na senseia, zaczęli dyskutować.

- Mówię wam, na pewno dzisiaj dostaniemy jakąś poważną misję. - mówił z entuzjazmem blond jinchuuriki - W końcu sensei pierwszy raz kazał nam być przy bramie, to musi coś znaczyć.

- Jesteś taki naiwny, przecież jesteśmy tylko geninami. - odpowiedział mu Sasuke - Co najwyżej znowu każe nam gonić jakiegoś kota po okolicznych lasach.

- Mylisz się! Do misji tego typu zawsze zbierał nas w centrum wioski. To, że czekamy na niego akurat tutaj musi mieć jakąś przyczynę. Założymy się o ramen, że jest tak jak mówię?

- Naprawdę znowu chcesz mi stawiać obiad, tak jak to było po naszym pierwszym teście? W sumie... co mi szkodzi.

Przyjaciele podali sobie rękę, po czym w ciszy czekali na Kakashiego. Jak zwykle Hinata, mimo że chciała zgodzić się z Naruto, to przez jej nieśmiałość nic nie powiedziała. Często w dyskusjach pomiędzy jej przyjaciółmi, nie wyrażała swojej opinii, chyba że sami ją o nią prosili.

Po kilkunastu minutach przyszedł szarowłosy. Widząc go, powiedział Namikaze

- Spóźnił się sensei... znowu.

- Wybaczcie, ale po drodze spotkałem dwójkę młodych ludzi, którzy się kłócili i wyglądali jakby chcieli zacząć bójkę. Jako shinobi Konohy musiałem... - jonin próbował się wytłumaczyć, jednak przerwał mu młody Uchiha

- Sensei! Obiecaliśmy, że poprawimy się w działaniu incognito, a sensei przestanie się spóźniać! My dotrzymaliśmy naszą obietnicę.

- Naprawdę? Cóż musimy sprawdzić czy zrobiliście postępy.

- Ale sensei, - zaczęła nieśmiało Hinata - sprawdziliśmy to tydzień temu. Każdemu z nas udało się złapać zająca bez konieczności gonienia za nim.

- Cóż masz rację, a więc wygraliście. - odpowiedział lekko zrezygnowany Kakashi - Ale przejdźmy do rzeczy. Nasza dzisiejsza misja jest inna od wszystkich dotychczasowych. Małą wioskę niedaleko granicy okradła banda rabusiów.

- A naszym zadaniem jest ich złapać?! - wtrącił podekscytowany blondyn.

- Nie. Do złapania ich wysłano już drużynę chuuninów. My mamy pomóc mieszkańcom. Trzeci stwierdził, że nasza drużyna jest do tego zadania idealna. Używając dojutsu - szarowłosy spojrzał na Hinate i Sasuke - będziemy mogli poszukać zaginionych, natomiast używając Kage bunshin pomożemy w odbudowie najważniejszych budynków. Zapewne wioska by nie wysłałaby shinobi do zadania tego typu, ale ze znanego na powodu - tym razem spojrzał na Naruto - jesteśmy uważani za niezwykłą drużyne. - jonin na chwilę zamilkł, aby zastanowić się czy powiedział o wszystkim, a następnie dodał - Teraz macie pół godziny na przygotowania.

- Ale tym razem sensei się nie spóźni? - zapytał szyderczo Uchiha.

Kakashi odpowiedział mu gniewnym wzrokiem, po czym w mgnieniu oka zniknął. Naruto powiedział

- Czyli wygrałem! Sasuke przygotuj się, bo mogę się zapytać o moje ramen w każdej chwili. - mina czarnowłosego gwałtownie się zmieniła, a jego odpowiedzią było skinienie głową. Następnie odszedł w stronę swojego domu.

Przy bramie zostali już tylko Naruto i Hinata. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, po czym zaproponował jinchuuriki

- Może odprowadzę cie do domu?

- Dziękuję Naruto-kun.

Zaczęli iść w stronę rezydencji klanu Hyuuga. Przez chwilę wyglądali jak dwójka przyjaciół, jednak po niecałej minucie chwycili się za ręce.

'Jej dłoń jest taka delikatna i gładka, a zarazem potrafi tak mocno uderzyć. Nazwa Juken idealnie pasuje. (PS. Juken to po polsku Delikatna Pięść, tak jakby ktoś nie wiedział) Jak mogłem wcześniej bać się, że Hinata-chan mnie odrzuci.' pomyślał Naruto 'Pamiętam jak się TO wydarzyło.'

*DWA TYGODNIE WCZEŚNIEJ*

Drużyna siódma miała akurat trening.

- Może zaczniemy od sparingu? - zaproponował Kakashi, a jego uczniowie przytaknęli - Dobrze więc, na początek Hinata kontra Sasuke.

Dwójka przyjaciół stanęła naprzeciw siebie. Gdy tylko ich sensei dał i znak, zaatakowali się. Początkowo wyglądało to tak, jakby miał wygrać Uchiha, ponieważ wciąż unikał ciosów młodej Hyuugi i gdy tylko miał okazję, to sprawnie wykonywał kontratak. Naruto chciał, aby wygrała jego sympatia, więc wykrzyczał

- Dokop mu Hinata!

- Hej co to ma... - chciał odpowiedzieć czarnowłosy, ale błyskawicznie został zaatakowany przez swoją przyjaciółkę.

Hinata walczyła już zdecydowanie lepiej. Atakując myślała 'Naruto-kun we mnie wierzy, nie mogę go zawieść.' Po kilku chwilach udało jej się trafić przeciwnika. Sasuke odczuwał ogromny ból, co było korzystne dla młodej Hyuugi. Po kilku minutach Kakashi przerwał pojedynek, ostatecznie uznając, że dziewczyna wygrała. Zadowolona z zwycięstwa podeszła do blondyna i nieśmiało powiedziała

- Dziękuję Naruto-kun, ale dlaczego chciałeś, abym to ja wygrała, w końcu Sasuke to twój pierwszy przyjaciel.

- Wiesz... bo ja... - zaczął niepewnie, po czym się na chwilę "zaciął" i zaczął się zastanawiać co powiedzieć.

'Czy mam jej powiedzieć o moich uczuciach do niej, ale jeśli mnie odrzuci, to... nie wiem co zrobię.'

'- Naruto powiedz jej! Nie ma się czego bać. A zresztą, naprawdę nie zauważyłeś, że prawdopodobnie ty też jej się podobasz? -' niespodziewanie wtrąciła Naruko.

'Masz rację... teraz albo nigdy.' pomyślawszy to zaczął od nowa

- Wiesz, ja chciałem, abyś to ty wygrała, ponieważ... podobasz mi się Hinata-chan!

Młoda Hyuuga przez chwilę przyswajała sobie to co właśnie usłyszała. 'Podobam się Naruto-kun...' Nagle przytuliła się mocno do niego, mówiąc

- Ty też mi się podobasz!

Jinchuuriki był wtedy najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Również objął Hinatę, uśmiechając się.

- Kto by się spodziewał takiego obrotu wydarzeń... a miał to być zwykły trening. Prawda Sasuke? - powiedział Kakashi.

- Sensei, znam go od trzech lat i nigdy nie pomyślałbym, że odważy się na coś takiego. Nie wiem co, ale coś go zmieniło.

- Czasami najlepszą odpowiedzią, jest najłatwiejsza. Zapewne zauważyłeś, że odkąd został on geninem, to coraz więcej ludzi go akceptuje, a przynajmniej już go nie dręczy. Możliwe, że dzięki temu nie musi już żyć w strachu, że mieszkańcy znowu go będą wyzywać od demona, albo że ktoś go pobije i dzięki temu stał się odważniejszy, pewniejszy siebie, aż w końcu stało się to. Jednak mogę się mylić...

'Dziękuję ci Naruko!' pomyślał blondyn.

*TERAŹNIEJSZOŚĆ*

Para szła dalej. Bardzo lubili spędzać ze sobą czas. W godzinach porannych nie było wiele osób na ulicach Konohy, więc było cicho i spokojnie.

Jednak spokój ten nie trwał długo, bo po chwili nasi bohaterowie trafili na Izunuke Kibę. Nienawidził on Naruto, a jinchuuriki jego.

- Co tam, demonie?! - wykrzyczał Kiba. Był on jedną z niewielu osób, które wciąż go przezywały, jednak blondyn nie dał się sprowokować i spokojnie odpowiedział

- Czego od nas chcesz? - specjalnie, aby nie psuć tej chwili powstrzymał się od nazwania go "kretynem" albo "pchlarzem".

- Czegokolwiek nie chciałbym ci powiedzieć, to i tak byś nie zrozumiał, ponieważ jesteś za głupi! A zresztą i tak nie mam na ciebie czasu. Spieszę się, bo zaraz mamy ważną misję. Będziemy ESKORTOWAĆ pewnego człowieka do POBLISKIEJ WIOSKI. Nie wiem, czego się boi, ale ja sam obronię go przed wszystkimi niebezpieczeństwami.

Naruto słysząc to, spojrzał na Hinate, która zrozumiała o co chodzi i lekko przytaknęła. Jinchuuriki powiedział

- Ja też nie ma czasu, ponieważ również wybieramy się na misję.

- Ha! Niby jaką? Znowu będziecie gonić głupie koty?

- Nie, wybieramy się do wioski nieopodal GRANICY KRAJU OGNIA, którą napadli bandyci, a jak nie wierzysz, to możesz chwilę nam potowarzyszyć, po czym sam zapytasz się o to naszego senseia. - blondyn z oczywistych powodów nie powiedział o pomocy w naprawie wioski.

- Nie wierzę! Nie słucham! ŻEGNAJ! - zdenerwowany Izunuka mówiąc to biegł w stronę akademii. Hinata i Naruto znowu zostali sami. Po odprowadzeniu dziewczyny do domu, blondyn pobiegł do swojego, aby się przygotować.

*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ*

Genini byli już na miejscu, i jak zawsze Sasuke i Naruto dyskutowali o tym, czy tym razem sensei się spóźni. Nagle Uchiha zaproponował zakład.

- Naruto mam pomysł. Co powiesz na mały zakładzik? Jeśli sensei znów się spóźni to nie będę musiał kupować ci ramen, a jeśli zaraz tu będzie, to stawiam ci obiad przez tydzień. Co ty na to?

- Wiesz, że to strasznie dla mnie niekorzystne, ponieważ Kakashi-sensei zawsze się spóźnia.

- Ale może wziął sobie do serca nasze słowa sprzed półgodziny. I wyobraź sobie, DARMOWE RAMEN PRZEZ TYDZIEŃ.

- Wiem, że będziesz mnie tym męczył aż sensei się zjawi, więc nie mam wyboru. Wchodzę w to.

Uchiha już się cieszył, ponieważ był pewien, że wygra, ale nagle zobaczył, jak jego przyjaciele robią "wielkie oczy". Gdy się odwrócił zobaczył Kakashiego, który powiedział

- Witaj ponownie drużyno! Obiecałem wam, że postaram się nie spóźniać, więc jestem. Eee... Sasuke coś nie tak?

- Przez senseia właśnie zbankrutowałem. - odpowiedział załamany Sasuke.

- Aha... nie wnikam. Gotowi do wyjścia?

- Tak jest! / Tak Kakashi-sensei! / Taaa... - odpowiedzieli wszyscy razem.

Drużyna siódma wyruszyła w drogę. Przez prawie cały czas Sasuke podróżował ze spuszczoną głową, natomiast Naruto i Hinata wciąż rozmawiali. Przez całą podróż nic się nie działo. Gdy w końcu dotarli, ujrzeli spaloną wioskę, wszędzie były tylko gruzy i popiół, a większość mieszkańców chodziła bez celu, albo próbowała odkopać ciała innych, lub coś ważnego dla nich. Kakashi widząc to powiedział

- Drużyna zachować ostrożność, Trzeci mówił, że wioska została obrabowana z dóbr i tylko kilka domów zostało uszkodzonych. Rozejrzyjcie się po okolicy i pomóżcie mieszkańcom, a ja dowiem się, co tutaj zaszło.

Naruto stworzył kilka klonów i zaczął pomagać ofiarom rabunku, Sasuke używając Sharingana szukał ludzi pośród gruzów, a Hinata z pomocą Byakugana sprawdzała okolicę. Po kilku minutach jonin zebrał swoich uczniów mówiąc

- Nie jest dobrze. Dowiedziałem się, że wioska została zaatakowana po raz drugi. Za pierwszym razem zostali tylko okradzeni, jednak druga szajka bandytów, która była zdecydowanie liczniejsza, również chciała to zrobić, ale jak dowiedzieli się, że nie ma tu nic wartościowego to ich szef nakazał spalić to miejsce.

- To straszne, jak można coś takiego zrobić? - wtrąciła Hinata.

- Niektórzy ludzie tacy są. Ale co ważniejsze, musimy tu zostać i pomóc ocalałym, jednakże należy też znaleźć chuuninów, których nasza wioska wysłała, aby dorwali zbirów. Sami mogą sobie nie poradzić. A do tego należy posłać do Konohy po posiłki. Jeśli jest tak jak mówią mieszkańcy, to potrzebujemy więcej ludzi. - wtedy Kakashi na chwilę przerwał, złożył kilka pieczęci, następnie przegryzł sobie palec i wykonał technikę - Kuchiyose no jutsu! - przywołując małego psa. Powiedział do niego

- Pakkun biegnij do Konohy i powiadom Trzeciego, że potrzebujemy wsparcia. Pojawiła się druga, znacznie liczniejsza szajka rabusiów, która spaliła całą wioskę. - jego pies od razu pobiegł do swojego celu, a szarowłosy powiedział do swoich uczniów

- Wy zajmijcie się mieszkańcami, a ja poszukam tej drugiej drużyny.

Jonin pobiegł w stronę lasu, a trójka przyjaciół wykonywała polecenie.


To już na tyle! Taki wstępny rozdział do nowego wątku. W następnym pojawią się prawdziwe walki, a więc też więcej technik. Do następnego!