-Yahoo! Statek zaraz się przewróci! - wrzeszczał dziwnie zadowolony z tego faktu Luffy, podczas gdy Merry podskakiwała na falach kilka razy od niej większych. Reszta załogi patrzyła z lekkim niepokojem na ryzykowne akrobacje kapitana.
-Widzicie to światło? - zapytał w pewnym momencie, wskazując przed siebie.
-Masz na myśli latarnie morską? Jest znana jako „światło przewodnie", bo prowadzi prosto do wejścia na Grand Line.
-Myślicie, że to dobry pomysł, by wpływać na Grand Line podczas sztormu? - zapytał jak zawsze strachliwy Usopp.
-Proponuję małą ceremonię z tej okazji. - odezwał się Sanji, wtaczając na pokład sporych rozmiarów beczkę i ignorując obawy strzelca.
-Ej... - próbował zwrócić na siebie uwagę długonosy. Cała reszta zgodziła się entuzjastycznie.
-Żeby odnaleźć All Blue – rozpoczął kucharz, kładąc stopę na pokrywie beczki.
-Żeby zostać Królem Piratów - natychmiast przyłączył się Luffy robiąc, z założenia, groźną minę.
-Żeby zostać najlepszym szermierzem - dodał Zoro.
-Żeby narysować mapę całego świata - uśmiechnęła się Nami.
-Że...żeby zostać dzielnym wojownikiem mórz - niepewnie dorzucił Usopp.
-Żeby rozwiązać wszystkie tajemnice Nowego Świata – rozpromieniła się Ritsu.
-Płyniemy na Grand Line. - wrzasnęli zgodnie, podnosząc nogi po czym równocześnie uderzając nimi o beczkę Wieko rozpadło się z trzaskiem.
-Nami, mamy problem! - krzyknął Luffy, zwisając zaczepiony samymi nogami o rzeźbę dziobową. - Światło zgasło. I to było nasze światło przewodzące... Co teraz zrobimy?
-Cóż... To jest latarnia, może gasnąć od czasu do czasu. - uspokoiła go nawigatorka, stając w pobliżu dziobu w kurce przeciwdeszczowej i z mapą w dłoni. - Poza tym, od tego masz nawigatora, wiesz? Nie martw się, znam przynajmniej podstawowy kierunek.
-Jesteś niesamowita.
-Co ważniejsze... możesz stamtąd zejść?
-Nie, to jest moje specjalne miejsce. Nie możesz go wziąć.
-Kiedy powiedziałam, że chce!? - zirytowała się rudowłosa, jednak po chwili wróciła do oglądania mapy. - To może być dość problematyczne. Jeżeli nic się nie zmieni, będzie dokładnie tak, jak mówią plotki...
-Wejściem na Grand Line jest góra. - poinformowała załogę Nami, gdy chwilę później wszyscy zebrali się w kuchni.
-Góra? - pozostali wpatrywali się z niedowierzaniem w dziewczynę. Jedynie Ritsu nie zareagowała na to w żaden sposób, całą uwagę poświęcając kubkowi z gorącą czekoladą, którą dostała od Sanjiego.
-Dokładnie. Sama miałam problem z uwierzeniem w to, kiedy patrzyłam na mapę, ale spójrzcie. Światło z latarni wskazywało dokładnie na Reverse Mountain, które leży na Red Line, dokładnie w tym miejscu. - pokazała palcem jakiś punkt na mapie.
-Czy to znaczy, że mamy się przebić przez górę?
-Nie, tu jest droga wodna.
-Droga wodna? Niemożliwe. Nawet, gdyby taka była, niemożliwe, by statek wpłynął pod górę. - upierał się Usopp.
-Ale tak mówi mapa. Niemożliwe, żeby Nami-san się pomyliła. - uznał Sanji.
-Czy to nie jest przypadkiem mapa, którą ukradłaś od Buggy'ego? Jak pewne to może być? - zapytał Zoro.
-Czyli będziemy się wspinać na górę statkiem? To będzie takie niesamowite! Czyli to magiczna góra? - podniecał się Luffy.
-Niekoniecznie. - powiedziała Ritsu, która w końcu podniosła głowę znad kubka. - To nie będzie magia tylko prąd wodny. - zgasiła jego nadzieje.
-Jak to możliwe, że prąd prowadzi pod górę?
-To jest właśnie jedna z tych rzeczy, których nigdy nie zrozumiałam. Zawsze miałam problemy z nawigacją.
-Ale... musi być jakieś wyjaśnienie? To jest po prostu niemożliwe. - upierała się Nami.
-Mhm... Ze wszystkich czterech mórz prądy prowadzą w stronę Reverse Mountain, więc wspinają się na nią. Na samej górze spotykają się i zgodnie płyną prosto na Grand Line.
-To jest dość dziwne.
-Grand Line jest... specyficzne. Nawigacja na nim też jest inna. Ale nauczysz się. - uśmiechnęła się jej młodsza koleżanka.
-Przede wszystkim, czy naprawdę musimy płynąć przez wejście? Przecież możemy równie dobrze płynąć prosto na południe. - zmienił temat Zoro
-Nie, nie możemy! - zaprzeczył ostro Luffy.
-Ma rację i jest do tego naprawdę dobry powód. - poparła go Nami.
-Dużo ciekawsze jest używanie prawdziwego przejścia! - wrzeszczał kapitan.
-To nie jest powód!
-Hej, ludzie? Sztorm nagle ucichł. - odwrócił ich uwagę Usopp.
-To prawda. - dodał Sanji.
-Co? To niemożliwe. Ten sztorm powinien towarzyszyć nam do samego wejścia...- zdziwiła się rudowłosa.
-Ale ładny dzień. Ciekawe, co się stało ze sztormem?
-My właśnie... wpłynęliśmy na Calm Belt. - Nami była przerażona.
-Calm Belt? Co to?
-Hej, patrzcie. Mimo, że sztorm tam dalej jest, tutaj jest całkiem spokojnie.
Miał rację. Czarne chmury, wichura, deszcz – to wszystko kłębiło się kilkanaście metrów od nich, ale statek spokojnie dryfował po nieruchomym morzu. Niebo było bezchmurne i nawet najlżejszy wiaterek nie poruszał żaglami.
-To nie czas, żeby sobie tak stać! Łapcie za wiosła i wiosłujcie tak szybko jak potraficie! Musimy wrócić do sztormu! - wrzeszczała spanikowana nawigatorka.
-Jak sobie życzysz, Nami-san. - odparł niemal natychmiast Sanji.
-Co się tak denerwujesz? Poza tym, wiesz, że to jest statek żaglowy, a nie łódź wiosłowa, prawda? - zapytał zdziwiony Luffy.
-Dlaczego mielibyśmy wracać do sztormu. - niepewnie dodał Usopp.
-Po prostu się zamknijcie i zróbcie jak mówię!
-Ale pogoda tutaj jest taka ładna... - stwierdził Zoro.
-Dobra, jeżeli potrzebujesz wyjaśnienia, to ci je dam! Nasz statek płynął prosto na południe, tak jak wcześniej proponowałeś!
-Czyli jesteśmy na Grand Line?
-Gdyby to było takie proste, każdy wpływałby na Grand Line, kiedy by chciał! Słuchaj, Grand Line jest otoczone przez dwa pasy oceaniczne. Są zwane Calm Belt. Nie ma na nich wiatrów i prądów morskich. I właśnie tu utknęliśmy.
-Calm, he? Rzeczywiście, tak wyglądają [calm – z ang. spokojny :)]. I co jest problemem?
-Problemem jest to... - zaczęła, ale nie mogła skończyć. Nagle statek zakołysał się niebezpiecznie.
-Czy to trzęsienie ziemi?
-Ale jesteśmy na środku oceanu.
Wszystko się wyjaśniło już po chwili. Z wody wychynęło kilka zwierząt. Wszystkie miały dziwny wygląd, a przy ich rozmiarach statek wyglądał jak jakaś zabawka. Jeden z nich podniósł Merry wraz z załogą na nosie i prawdopodobnie nawet tego nie zauważył.
-To jest gniazdo królów mórz. - jęknęła Nami. Cała reszta załogi wpatrywała się w bestie z szeroko otwartymi ustami. No, prawie cała.
-Nie mówcie, że tego nie wiedzieliście. - powiedziała Ritsu, patrząc na nich dziwnie. Podniosła się ze schodów, na których do tej pory siedziała i podeszła do barierki. - Wielkie! - ucieszyła się, zacierając ręce.
-Czemu się cieszysz? - zapytał z niedowierzaniem Usopp.
-Bo są pyszne. - zaśmiała się lekko dziewczyna. - Wybacz Sanji, ale nawet ty nie przewyższysz smakołyków, które jadłam z mięsa królów mórz. - powiedziała spokojnie, wspinając się na poręcz. Chwilę później z głośnym śmiechem zeskoczyła.
-Ritsu! - wrzasnęli pozostali przerażeni. Chwilę później zwierze, które podniosło ich statek zanurkowało, zmuszając ich do przytrzymania się czegoś. Po kilku sekundach pokład ustabilizował się na tyle, by mogli zobaczyć, co działo się poza nim.
Ritsu stała na ciele ogromnego wężokształtnego stwora. W jednej dłoni miała miecz, a w drugiej swój wachlarz. Za plecami nerwowo podrygiwał jej puszysty ogon, a rysy twarzy nabrały lisich cech. Naprzeciw niej na wodzie unosiła się ogromna żaba. Z ust dziewczyny wydobył się głuchy warkot. Król mórz zrezygnował z ataku i przeniósł się gdzieś pod wodę. Słomkowi znów byli sami.
-Złapałam obiad! - zamachała wesoło lisica, jakby nieświadoma przerażenia swoich towarzyszy. Przynajmniej niektórych.
-Mięsko! Sanji, zrób coś z tego! Jestem głodny. - Luffy natychmiast zapomniał o wszystkich zagrożeniach.
-Nie ma mowy! Musimy się stąd wydostać. I nie róbcie nic ryzykownego. - krzyknęła Nami, uspokajając jednocześnie wszystkich.
-Tak jest. - przytaknęli niechętnie Ritsu i Luffy. Pozostali bez słowa zabrali się do roboty.
Już niedługo potem statek znów podskakiwał na wysokich falach, a brązowowłosa tłumaczyła kucharzowi, które części króla mórz są najsmaczniejsze. Nie mogli przecież na Grand Line wlec za sobą całego ciała, którego rozmiary były podobne do tych statku.
-Na szczęście znowu jesteśmy w sztormie. - odetchnął z ulgą Usopp.
-Teraz już wiesz, dlaczego musimy używać wejścia? - zapytała Nami szermierza.
-Taaa... - przyznał.
-Wciąż zastanawiam się nad tymi prądami. Skoro to działa tak, jak tłumaczyła nam to Ritsu, to jedynym o co musimy się martwić jest sterowanie. Jeżeli nie trafimy prosto w wejście, to prądy pociągną nas prosto do dna.
-Rozumiem. - uśmiechnął się Luffy. - Czyli to magiczna góra, tak?
-Nie powinnam oczekiwać, że to zrozumiesz...
-Nigdy wcześniej nie słyszałem o statkach, które płyną pod górę. - powiedział Zoro.
-Ja coś słyszałem. - odparł Sanji.
-O górze?
-Nie, ale słyszałem coś o Grand Line. Prawdopodobnie połowa ludzi ginie, usiłując się tam dostać. To nie jest łatwe zadanie.
-Widzę magiczną górę. - wrzasnął Luffy.
Wszyscy spojrzeli w stronę, którą wskazywał chłopak. Przed nimi znajdowała się ogromna góra. Wyglądała niemalże jak potężna ściana, wybudowana z wielkich głazów, przedzielająca ocean na pół. I nie było to dalekie od prawdy.
-Nie mogę zobaczyć nawet czubka z powodu chmur.
-Złapcie mocno ster, żebyśmy nie zostali wciągnięci na dno! - rozkazał głośno Luffy.
-Tak jest. - odkrzyknęli mu Sanji i Usopp, jednocześnie łapiąc za ster.
-Niesamowite... - westchnęła Nami, patrząc na rozciągający się przed nimi widok. W skale znajdowało się długie wgłębienie, prowadzące od wody w górę. Na dole było wzmocnione czymś, co przypominało nieco bramy. Woda docierała do wgłębienia i płynęła pod górę.
-Zbaczamy z kursu! Skręćcie trochę w prawo! - pokrzykiwał dalej kapitan.
-Dobra. Zwrot na sterburtę... - stęknął strzelec, mocując się z opornym sterem.
Rozległ się głośny trzask. Wszystkie spojrzenia skierowały się w stronę Sanjiego i Usoppa. Załoga błyskawicznie pojęła, w jakim niebezpieczeństwie się znaleźli. Ster się połamał!
-Rozbijemy się!
Statek kierował się prosto na jeden z filarów przy wejściu. Luffy wystrzelił do przodu. Zoro wykazał się wystarczająco dobrym refleksem, by złapać kapelusz kapitana, kiedy ten przebiegał obok niego.
-Gomu gomu no... fuusen. - wrzasnął Luffy, wyskakując przez burtę. Nabrał dużo powietrza w płuca, zwiększając tym samym objętość swojego ciała. Znalazł się między statkiem a filarem. Merry uderzyła w niego. Przez chwilę nie ruszała się, jakby się zastanawiała, co robić dalej, po czym dała się ponieść prądom i popłynęła w górę.
-Uratowani! - ucieszyła się Nami.
-Luffy, złap moją dłoń! - krzyknął Zoro, wychylając się przez barierkę tak daleko jak potrafił. Ręka słomkowego wystrzeliła do przodu i schwyciła wyciągniętą kończynę przyjaciela. Szermierz wciągnął kapitana na pokład. Statek płynął prosto, a rwąca woda wciągała ich coraz wyżej. Kryzys był zażegnany.
-Udało się! - wrzeszczeli radośnie, podskakując i ciesząc się.
Przez jakiś czas płynęli w górę, aż zobaczyli szczyt. Merry wyleciała w powietrze, by po chwili opaść z powrotem na powierzchnię wody.
-Widzę stąd Grand Line! - ekscytował się Luffy.
Pierwszy cel ich podróży został osiągnięty.
Noo... Jesteśmy na Grand Line! Ten rozdział wyszedł krótki. Niefajnie, ale od zaraz zostaje bez monitora, a ciężko pisać cokolwiek... ciężko cokolwiek robić bez monitora. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się zdobyć nowy, ale nie mam pewności... tak więc moja twórczość zostaje zawieszona. (ktokolwiek będzie płakał? ) Nawet nie zdążyłam sprawdzić pod kątem ewentualnych błędów... Miłego czytania i miłego dnia!
fuusen - balon
