Hermiona i Neville siedzieli razem w bibliotece już od kilku godzin. Dziewczynie udało się już wytłumaczyć jak tworzyć logiczne i pożyteczne notatki. Ku jej zdziwieniu, poszło zaskakująco łatwo, nawet łatwiej niż było z jej poprzednimi przyjaciółmi... Miała nadzieję, że uda im się porozumieć. W końcu przyjaźnili się przez aż cztery lata! Mieli w tym czasie tyle przygód, tyle lekcji, tyle razem odrabianych prac domowych... Stop! Nie może ciągle o nich myśleć! Musi czymś zająć swoją uwagę. Tylko czym? Kiedy nie myśli o niczym innym, jak o wykonywanej czynności? Zastanowiła się chwilę. Na pewno nauka. Czy coś jeszcze? Wpadła tylko na jeszcze jeden pomysł: czytanie. Myśl! Dumała przez kilka minut i nie wpadła na nic innego. Po chwili zauważyła, że właściwie, to nie miała innych hobby czy zainteresowań... Była coraz bardziej smutna i po części przerażona. Jak to możliwe, że przez ostatnie kilka lat tak skupiła się na nauce i poznawaniu świata magii, że nie zauważyła, że podczas gdy jej przyjaciele i znajomi latali na miotłach, grali w szachy, płatali figle lub Bóg wie co jeszcze, ona zawsze czytała! Westchnęła i stwierdziła, że te rozważania są bardzo nieprzyjemne. "Muszę się oderwać od mojego życia, chociaż na chwilę!" - myślała gorączkowo. Dlatego wstała i nie oglądając się na Nevillle'a podeszła do regału z książkami. Co dziwne, nic jej nie interesowało... Skrzywiła się. Zwykle, gdy tylko podchodziła do książek, bardzo dużo ją przyciągało. A teraz? Nic. Nie czuła nawet setnej tego co jeszcze niedawno. "Ciekawe, czy to przez tamtą wczorajszą książkę...?" - zaczęła swoją myśl i nagle sobie przerwała: "Przestań! Nie myśl o czarnej magii! Nie myśl o czarnej magii! Nie myśl..." - zaczęła powtarzać w swojej głowie jak mantrę. Może pomoże. Oby pomógł... Była już zmęczona ciągłym zakazywaniem sobie myślenia o niewygodnych tematach. W jej głowie nagle pojawił się pomysł: "A dlaczego, by nie wrócić do Pokoju Życzeń i pożyczyć kolejną książkę... Przecież czarna magia nie jest tak straszna jak się mówi, w końcu ja czytałam i nic mi nie jest..." Pokiwała głową zadowolona. Jej myśli miały rację. Co się mogło stać. Zaczęła iść w kierunku wyjścia z biblioteki. Niestety uderzyła w coś zanim dotarła do drzwi. Nieprzytomnie próbowała przejść obok. Nie dało to pożądanego efektu. Wyjęła różdżkę z zamiarem usunięcia tego "czegoś", ale zanim rzuciła odpowiednie zaklęcie, straciła ją. Cicho westchnęła. O co chodzi? Dlaczego coś zabrało jej różdżkę? Jak? Nagle zdała sobie sprawę co robi. Zaczęła szybko mrugać. Czy naprawdę tak bardzo chciała przeczytać kolejną książkę o czarnej magii? Była pewna, że nie. W takim razie dlaczego właśnie miała takie dziwne myśli? Po chwili dumania nad przyczyną swojego irracjonalnego zachowania, zauważyła, że Neville od jakiegoś czasu coś do niej mówi. Lekko się skupiła na tym, co mówił chłopak. Westchnęła kiedy okazało się, że próbuje coś do niej powiedzieć. Zmarszczyła brwi. Co mu powiedzieć? Na pewno nie może powiedzieć mu prawdy. W takim razie co...? Nie zastanawiając się nad tym dłużej powiedziała mu, że zostawiła potrzebną książkę w dormitorium. Pokiwał głową, ale nie wyglądał na przekonanego. Miała nadzieję, że nie będzie jej męczył, by mu powiedziała co się z nią dzieje. Kiedy wychodziła z biblioteki nie była pewna gdzie iść. Postanowiła pójść do dormitorium, ale okazało się, że przechodziła obok Pokoju Życzeń... Tym razem nie potrafiła się powstrzymać. Może czarna magia działa jak narkotyki? Wcześniej nic się nie stało, bo miała szczęście, ale teraz najwidoczniej się uzależniła. Nie wiedziała co robić. W sumie, to nie miała nic do stracenia. Czy ma kochającego ojca, który trzymałby ją przy życiu? Czy ma najlepszych przyjaciół, którym byłoby smutno gdyby zniknęła? Niby miała przyjaciela, ale jak na razie był raczej kolegą, z którym spędzała czas i odrabiała lekcje... Tak naprawdę prawie nic jej nie zostało... I mimo że wiedziała, że to nieprawda, weszła do Pokoju Życzeń i wzięła kolejną książkę.

*.*

Neville ze zdziwieniem patrzył na gwałtownie wstającą z krzesła dziewczynę. Co jej jest? Czy coś się stało? Wyglądała dość nieprzytomnie. Podeszła dość chwiejnym krokiem i zaczęła przyglądać się książkom stojącym na regale. Widać było, że jest niezadowolona z wyników swoich poszukiwań. Nagle odeszła od szafy i zaczęła iść w stronę drzwi. Bardzo go to zdziwiło, ponieważ nawet nie zabrała torby... Szybko wstał i podszedł do niej. Niestety nawet tego nie zauważyła i nadal próbowała dojść do drzwi. Kiedy wyciągnęła różdżkę, stwierdził, że raczej woli nie czuć na sobie jej umiejętności. W końcu siedzenie w bibliotece przez cztery lata musiało sprawić, że znała masę różnych często pewnie nieprzyjemnych zaklęć... Dlatego wyrwał jej różdżkę i zapytał:

- Hermiono? Coś się stało? - zapytał zaniepokojony.

Nie odpowiedziała, tylko gapiła się na niego nieprzytomnie. Co jej jest? Po kilku minutach niepewnie powiedziedziała:

- Chyba zostawiłam książkę w moim dormitorium...

Pokiwał głową, ale nie wierzył jej. "Jest zbyt niepewna. To nie może być prawda...!" Postanowił za nią pójść. Później niestety bardzo tego żałował...

*.*

Nie zwróciła nawet uwagi na tytuł księgi. To dla niej nigdy nie miało znaczenia. Lubiła wszystkie aspekty magii i sądziła, że z czarną magią będzie podobnie. Pewnie ma rację. Uśmiechnęła się. Ona zawsze ma rację. Następnie odwróciła się od książek i skupiła się na losowej biało-magicznej księdze, którą kiedyś widziała w bibliotece. Wymieniła okładki, a tamtą książkę schowała pod tym samym fotelem, na którym siedziała dwa dni temu. Przytuliła przedmiot do siebie i wyszła z pokoju. Wróciła do biblioteki. Westchnęła. Neville'a nie było. Na szczęście ich torbom nic się nie stało. Odetchnęła i zaczęła czytać nową książkę, która tak ją wciągnęła i zainteresowała (zastanawiała się czy przez czarną magię, czy wielkiego mola książkowego siedzącego w niej), że nie zauważyła powrotu nowego kolegi.

- Hermiono, gdzie byłaś? Szukałem Cię. Poszedłem za Tobą, ale po drodze skręciłaś w inną stronę... Gdzie poszłaś?

- Yhm... Uż-żyłam skrótu... Po co mnie szukałeś? - spróbowała zmienić temat.

Chłopak głęboko westchnął, jakby się poddał. - Rozumiem. Nie możesz mi zaufać nawet w tym? To smutne. Chyba wiem jak to możliwe, że się pokłóciliście, ty z resztą Złotej Trójcy. - powiedział drwiąco.

- Za szybko. Prosisz mnie o to za szybko... - wymamrotała dziewczyna patrząc się na swoje stopy. "Szkoda... Już myślałam, że mam przyjaciela." Posmutniała. Postanowiła, że nie będzie płakać.

Nastolatek był zaskoczony. "Ha! Jestem za bardzo zdesperowany, żeby odtrącać jedyną osobę, która jest dla niego miła." - Ależ Hermiono! Nie zamierzam przerywać naszej przyjaźni!

- Nie? - uśmiechnęła się smutno. "Ciekawe kiedy poczuje, że to za dużo dla niego..." - pomyślała z ciekawością. - "Pewnie kiedy tylko dowie się któregokolwiek mojego sekretu..." - dodała gorzko. - "Nie może się dowiedzieć" - postanowiła.