Moi kochani!
Bo jak widzę teraz piszecie już wszyscy. (Raph natychmiast oddaj bratu komputer) Już? To świetnie. Jak się macie już wiem, że jeszcze żyjecie na Mike'owym wikcie też. To może od najstarszego.
Leo, żyjesz? Bo jakoś tak od Ciebie nie było ani słowa. Mam nadzieję, że trzymasz ich w ryzach bo bez ciebie na pewno by sobie nie poradzili. (No co, taka jest prawda.) Jak się ma Twoje Bonsai? O rany napisz cokolwiek! I to jest rozkaz młodszej siostry!
Raph, jak jeszcze raz Mike mi się poskarży, że go sprałeś to nie ręczę za siebie. Przyjadę tam do was i dopiero ci pokażę. Ma być spokój, jasne? Jak Ci idzie trening? Worek jeszcze się trzyma czy już się rozleciał? A, no i daj już Donowi spokój, ok.?
Donny, nie przejmuj się Raphem i Mike'm. Oni po prostu tacy są, nie zmienisz tego. I pracuj dalej cokolwiek te dwa młoty o tym myślą, wcale nie jesteś kujonem, jasne? Zakazuję ci tak myśleć! Jesteś genialny! Tutaj poznałam wielu inteligentnych chłopaków, ale żaden Ci nie dorównuje!
Mikey. Jestem z Ciebie dymna, te zdjęcia, które mi wysłałeś sprawiły, że dostałam ślinotoku. Już nie mogę się doczekać aż spróbuję tych Twoich pyszności. Wysyłam Ci świetne francuskie przepisy. No i poszukaj u mnie pod łóżkiem, tam powinna być książka kucharska.
U mnie wszystko gra, uczę się, pracuję, ćwiczę. Jakoś egzystuję, ale z każdym dnie coraz bardziej za wami tęsknię. Cały czas tłumię w sobie chęć wskoczenia do najbliższego samolotu do Nowego Jorku żeby być z wami. Wyślijcie mi swoje zdjęcie, najlepiej całą rodziną. Jedno już mam, ale drugie nie zaszkodzi.
Kocham i tęsknię
May
PS. Donny! Skąd wiedziałeś? Moja kolej. Dante, „Boska Komedia". I mój cytat na ten tydzień „ She could easly conceive that marriage might not be immediately in their power"
