Kochani zieloni braciszkowie,
jak ja wam zazdroszczę! Nanoboty! Rany! Ile bym dała żeby coś takiego zobaczyć! Macie może jeszcze jakiegoś? Moglibyście mi go wysłać? Albo nie, zatrzymajcie go dla mnie, zbadam jak wrócę. Kolejny powód, żeby przyspieszyć powrót.
Ale tak w sumie moglibyście przestać szaleć. Z każdym waszym listem coraz bardziej się o was boję. Wiem, jesteście świetnie wyszkoleni i nie ma nikogo kto lepiej nadawałby się do tej roboty, ale…nawet wy nie jesteście niezniszczalni. Za bardzo Was kocham by was stracić. No i strasznie chciałabym też brać w tym wszystkim udział, same listy nie wystarczają. Tęsknię za ninjitsu. Tutaj ciężko mi ćwiczyć, szczególnie jeśli mam zachować incognito. Jedyne co mogę robić bez wzbudzania podejrzeń to poranny jogging (chociaż trzeba przyznać, że w moim wykonaniu to raczej poranne maratony) i kilka ćwiczeń rozciągających przed szkołą. Czasem wybieramy się z dziewczynami na siłownię. Uwierzcie, miny Marlyn i Jannet jak wzięłam się za podnoszenie ciężarów były boskie! Aż żałuję, że nie miałam ze sobą aparatu! Ale to wszystko to nie to samo co porządny sparring z jednym z was. Nie mogę się doczekać aż znowu będziemy wszyscy razem i spiorę wam skorupy.
Do tego czasu mogę co najwyżej przesłać wam najmocniejsze uściski i zapewnić, że bardzo was kocham.
Na zawsze Wasza
May
PS. Szkoda Leo, że dalej milczysz. Gdybym była na miejscu coś bym na to poradziła, ale tak mogę cię tylko poprosić żebyś przestał. Chłopaki, dzięki. Nawet jeśli nie wyszło. Przykro mi, że przeze mnie Mikey ma rozciętą wargę, Raph posiniaczone żebra, a Donny podbite oko. Jesteście wielcy. Dzięki, że próbowaliście.
