Hej! Oto i kolejny rozdział. Podziękujcie za niego cudownej Rebeliantce, która swoim komentarzem popchnęła mnie do działania. Jak dobrze pójdzie to napiszę dziś jeszcze kilka kawałków.
Miłej zabawy!
Kochani chłopcy,
dziękuję za Wasz ostatni list, bardzo podniósł mnie na duchu. Wysyłam Wam kilka zdjęć Nowego Orleanu, wiecie takich miejsc, których nie znajdziecie w przewodnikach. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Bardzo bym chciała sama pokazać wam tu wszystko, ale skoro nie jest to możliwe… Na razie zdjęcia muszą wystarczyć.
Wyobrażam sobie jak pochylacie się nad monitorem by się im przyjrzeć. Mikey tak śmiesznie marszczy czoło. Raphie udaje, że go to nie obchodzi. Donny oczywiście ocenia je z analitycznego punktu widzenia. I co Braciszku, jakie błędy zrobiłam podczas fotografowania? Na pewno wypomnisz mi wszystkie w następnym mailu ;). Leo, Ty też tam jesteś? Mam nadzieję, że tak. Strasznie mi przykro, że nie odpisujesz, wiesz? Tęsknię za Tobą. Za resztą z Was też oczywiście.
Jak Wam się wiedzie? Z poprzedniego maila wnioskuję, że dobrze i co ważniejsze spokojnie. Żadnych niestworzonych przygód ostatnio? Moje życie jest nudne jak nie wiem co. Nawet sobie nie wyobrażacie jak zlewają się dni kiedy jedyne co robicie to śpicie, chodzicie na zajęcia i uczycie się. Czasem z przerwami na pracę. Masakra, mówię Wam. Ile bym dała za sparing w domu… Albo za rozegranie jednej z naszych gier… Nie miałabym nawet nic przeciwko bycia piłką jak ostatnim razem… Chociaż jak o tym pomyślę to dalej boli mnie tyłek po tamtym upadku. Nie zapomniałam ci tego Raphie, żebyś sobie nie myślał.
No nic, muszę lecieć bo zaraz mam zajęcia i zalogowałam się tylko na chwilę, żeby wam odpisać. Pozdrówcie ode mnie Ojca.
Kocham Was.
May
