Nie mogę w to uwierzyć!
W życiu nie widziałam większej bandy idiotów! Czy wyście poszaleli? A może tak bardzo chcecie zginąć?! Bo kto o zdrowych zmysłach pakuje się z własnej woli w takie kłopoty?! Słowo daję o mało nie dostałam przez was zawału! Marlyn już chciała wołać lekarza tak zbladłam czytając wasz ostatni list.
Nie dość, że przyszedł cholernie spóźniony, bo dopiero po trzech moich to jeszcze łaskawie mnie w nim powiadomiliście, że nie mogliście napisać, bo tłukliście się z bandą ninja i ich szefem świrem, co jak się niedawno dowiedzieliście zabił Mistrza Yoshi. (Swoją drogą dzięki za pełne przytoczenie opowieści Ojca, nie wiem co bym bez was zrobiła.) Strasznie żałuję, że nie widziałam jak Mistrz tłucze Klan Stopy. Nie mówiąc już o jego pojedynku ze Shrederrem. Rany, czemu ja to przegapiłam! Musiało być bosko. Następnym razem róbcie zdjęcia. Albo lepiej filmy.
Ale wracając do tematu. Jesteście półmózgi. A najbardziej ten Wasz wspaniały przywódca. Nie wiem czy to czyta, ale jeśli nie to mu powtórzcie. Leonardo jesteś idiotą. Kompletnym bezmyślnym kretynem. Och, gdybym mogła cię teraz dorwać! Jak mogłeś tak się narażać?! Leźć tam całkiem sam, bez Braci. Przecież mogło Ci się coś stać, a wtedy co? Przecież ja…my nie poradzilibyśmy sobie bez Ciebie. Racja, jesteś denerwujący i uwierz, wiele bym dała by Cię teraz sprać, ale…cholera Leo! Nie daj się, dobrze? Bardzo cię proszę. I zadbaj o siebie, zgoda. Chłopaki mówią, że po bitwie nie czujesz się zbyt dobrze. Może czas trochę przystopować? Przynajmniej dopóki się nie wyleczysz?
Mam nadzieję, że jakoś się macie. Siniaki bardzo bolą? Oby nie. W załączniku przepis na tradycyjną, francuską maść, może pomoże. Dałabym wszystko by być teraz z Wami. Całus tam gdzie boli to najlepsze lekarstwo, nie? Jak byliśmy mali Ojciec stale nam to powtarzał. A na razie przesyłam pocałunki internetowe i błagam byście uważali na siebie. Zaopiekujcie się Mikey'em, dopilnujcie żeby nie ruszał się za bardzo bo to tylko pogorszy skręcenie. Raphie, wiem, że Ciebie też boli, przestań grać twardziela i weź coś znieczulającego. Czapka ci z głowy nie spadnie. A ty Donny, jako starsza siostra rozkazuję ci odpocząć. Nie obchodzi mnie co jeszcze jest do zrobienia, cokolwiek by to nie było może poczekać. Teraz wy jesteście najważniejsi.
Wszyscy się nie trzymajcie. Za bardzo Was kocham. O Strażnikach czegoś poszukam, ale nie oczekujcie zbyt wiele. Coś mi mówi, że raczej nie ogłaszają swojej obecności.
Jak rozumiem za tydzień mam nie oczekiwać maila? Założę się, że macie szlaban. No cóż. Jeśli tak (a wszyscy dobrze wiemy, że mam rację) poproście ojca by to on mi odpisał. Dawno już nie miałam okazji z nim porozmawiać. A szkoda. Musze mu osobiście pogratulować.
Ściskam (tam gdzie nie boli) i całuję (tam gdzie boli)
May
PS. Jak następnym razem będziecie planować bitwę z superninja dajcie mi znać, co? Też bym się chętnie rozruszała.
PPS. Jestem z Was dumna kochani.
