Strasznie, strasznie Was wszystkich przepraszam za tak haniebną przerwę w pisaniu tego opowiadania, której niestety nie potrafię wytłumaczyć w żaden sposób. Chyba że przyjmiecie tak głupią wymówkę jak to, że po prostu przerzuciłam się na inny fandom. Ale oto wracam i zamierzam skończyć to opowiadanie, choćby nie wiem co. A podziękowania za to należą się jednej osobie. [Fanfary]
Madzik: Hej, miło od ciebie usłyszeć. Szczerze powiedziawszy sprawiłaś, że przypomniałam sobie o tym ficku pośród mojej hobbitomani. Dlatego ten rozdział jest dla Ciebie. Miłej zabawy!
Kochane chłopaki,
Jak tam u Was? Wszystko w porządku? Żadnych nowych złoczyńców próbujących zniszczyć miasto lub zawładnąć światem, którym musielibyście skopać tyłki? Tata dobrze się czuje? Jak Twój najnowszy projekt, Don? Dobrze idzie? Ile nowych potraw opanowałeś, Mikey? Co u Casey'a, Raph? Mam nadzieję, że nie dajecie sobie za bardzo w kość? April dalej z Wami wytrzymuje? Co za święta kobieta…koniecznie musze ją poznać i to jak najszybciej!
Tu w Nowym Orleanie wszystko gra. Roboty mam od groma i ciut ciut, ani chwili spokoju, ale jakoś (ledwo ledwo) daję radę. Wszędzie dookoła przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia i te radosne twarze dookoła zaczynają mnie trochę wkurzać. Dlaczego, spytacie pewnie. Przecież zawsze lubiłam tę porę roku. Otóż…muszę Wam coś powiedzieć. Serce mi się łamie kiedy to piszę, ale musicie wiedzieć i nic co powiem nie zmieni faktu, że jest jak jest. Nie mogę przyjechać na Święta. Nawet nie wiecie jak bardzo mi przykro z tego powodu i jak strasznie chciałabym to zmienić, ale nie mogę!
Mam tyle nauki, że głowa boli, a jeśli nie pojawię się w pracy to wylecę na kopach i to bez pytania o pozwolenie. Z budżetem tez u mnie nie najlepiej i po prostu nie dam rady wyskoczyć do Nowego Jorku, ot tak sobie.
Wiem, że jesteście wszyscy zawiedzeni. W waszym ostatni liście świąteczne plany były chyba jedynym poruszonym tematem, a ja tak położyłam sprawę… Mogłam powiedzieć Wam wcześniej, ale nie miałam serca. W ten sposób choć trochę dłużej mogliście cieszyć się przygotowaniami.
Strasznie, strasznie mi przykro. Naprawdę nie mogłam doczekać się spróbowania wszystkich przysmaków, jakie przygotuje Mikey, wyczekiwania na prezenty pod choinką z Raphem (nikt mi nie wmówi, że przestałeś zachowywać się jak pięciolatek jeśli chodzi o Boże Narodzenie) czy oglądania świątecznych filmów z Donem. Kto wie, może nawet udałoby nam się znów wymknąć na nocne łyżwy, co Leo?
Nie jestem w stanie dość Was przeprosić, ale spróbuję i tak. Przepraszam chłopaki, tak bardzo, bardzo Was przepraszam. I kocham Was bardziej niż ktokolwiek na świecie.
Uściski i całusy od Waszej siostry,
May
