Donny geniuszu,
to co mi opisałeś jest po prostu niesamowite! W życiu bym nie podejrzewała, że takie rzeczy są możliwe! I to tuż pod naszymi nosami…coś takiego. Nigdy bym nie wpadła na to, że w tych samych kanałach, które od lat były Naszym domem dzieje się tyle dziwnych i tajemniczych rzeczy. Rany, jak ja bym chciała być tam z Wami gdy odkryliście ten drugi podziemny świat! Całe miasto ludzi takich jak Wy…to cudownie!
Mam nadzieję, że macie dla mnie dużo opowieści i może nawet zdjęć? Ładnie proszę? Ekstra byłoby też poznać Waszych nowych znajomych… Tak się cieszę, że poznaliście kogoś kto w pełni Was rozumie! No i zabiłabym żeby dorwać się do komputerów tamtych naukowców, tyle można by się z nich nauczyć…Już nie mówiąc o tym, że założyłabym się, że razem (ja i ty Donny, jak wspaniale byłoby znów razem pracować!) moglibyśmy cofnąć proces.
A tak z innej beczki po tych wiadomości będę musiała Wam wybaczyć tak długą ciszę. Z jednej strony trochę szkoda, chętnie bym się jeszcze powściekała… (Wiecie oczywiście, że to był tylko żart, nie potrafię długo być na Was zła!). Co nie zmienia faktu, że przez ostatnie dni straszliwie się o Was bałam. Nie znoszę tej niepewności…świadomość, że ja siedzę sobie bezpiecznie w Nowym Orleanie, a Wam może w tym samym czasie dziać się krzywda doprowadza mnie do szaleństwa!
Dlatego chcę cię o coś prosić, Don. Naucz Ojca samodzielnie odbierać maila, żebyśmy mogli się porozumieć jeśli Wy nie dacie rady do mnie napisać. Jak mogę Wam pomóc jeśli nie wiem, że coś jest nie tak? Bo bądźcie pewni, że gdybym tylko wiedziała dawno byłabym w samolocie do domu żeby Was szukać. I znalazłabym, nawet gdybym musiała przekopać w tym celu całe kanały. Nie mogę Was stracić…Żadnego z Was.
Co u mnie? Nic szczególnego, szczerze powiedziawszy. Chodzę na zajęcia (wszystkie, nic się nie martwcie, jak na razie nie opuściłam ani jednego wykładu, nie mówiąc już o ćwiczeniach i labolatoriach), potem do pracy. Jak wracam do pokoju jestem tak padnięta, że nie mam siły się ruszyć, a tu jeszcze zostają prace domowe do odrobienia, skrypty do przeczytania i masa innych rzeczy, które wymagają mojej uwagi. Żyję chyba tylko na kawie i to mocniejszej niż ta, którą pije Donny. No, ale sama się o to prosiłam, nie?
Strasznie Was kocham, tęsknię i czekam na wiadomości.
Na zawsze Wasza,
May
