Najmilszy mojemu sercu Leo,
kiedy chłopaki napisali mi co się stało mało brakowało bym nie wskoczyła w najbliższy samolot do Nowego Jorku, tylko po to by być przy Tobie, choćbym miała zasuwać na piechotę na to ranczo Casey'a.
Tylko logiczne myślenie Dona mi to wyperswadowało. Nasz genialny brat zakomunikował mi mianowicie, że mam nic nie robić, bo mogę tym samym ściągnąć Wam na głowy Klan Stopy (no i nie podał mi dokładnego adresu). Dlatego będę siedzieć spokojnie w Nowym Orleanie i uczyć się, ale nie możesz wymagać ode mnie żebym się nie martwiła.
Myślę o Tobie w każdej przytomnej minucie, a kiedy zasypiam śnię też o Tobie (jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało). Moja wyobraźnia podsuwa mi każdą spędzoną z Tobą chwilę i czasem czuję się jak tamta mała dziewczynka, którą kiedyś, tak strasznie dawno temu byłam.
Pamiętasz jak mnie znalazłeś? Na pewno tak, Ty niczego nie zapominasz, nigdy. Właśnie to zawsze tak strasznie denerwowało Rapha (no i to, że byłeś ulubieńcem Sensei). Zawsze potrafiłeś powtórzyć słowo w słowo to co nam powiedział Mistrz i robiłeś to tak pewnym wyższości tonem, że czasem i ja miałam ochotę Cię za to walnąć (szczególnie jeśli ignorowaliśmy zalecenia specjalnie, dla zabawy). Ale nie o tym chciałam mówić, ale o owej pamiętnej nocy, kiedy nasze ścieżki skrzyżowały się po raz pierwszy.
Pamiętam tamten wieczór, jakby to było wczoraj (chwilami nie mogę uwierzyć, że minęło już tyle lat!) To noc, która zalicza się do najstraszniejszych w moim krótkim życiu. Byłam mała, przerażona i strasznie głodna, a moi rodzice gdzieś zniknęli. Nie miałam pojęcia gdzie jestem, ani jak wrócić do domu. Siedziałam w tej alejce chyba godzinami i myślałam, że zaraz przyjdzie jakiś potwór i mnie zje (wiem, to głupie, ale miałam wtedy tylko kilka lat!). I wtedy pojawiłeś się ty.
Zjawiłeś się w moim życiu niczym mój prywatny książę z bajki (tylko białego rumaka Ci brakowało, ale nawet jako dziecko potrafiłam Ci to wybaczyć). Wystarczyło jedno Twoje słowo bym poczuła się pewniej, bym Ci zaufała. I wiesz, ani na moment nie przyszło mi do głowy, że powinnam się Ciebie bać, bo jesteś ogromnym, mówiącym żółwiem. Chociaż to akurat można zwalić na karb mojego wieku. Podobnie zareagowałbym gdybyś okazał się Świętym Mikołajem czy chociażby Zajączkiem Wielkanocnym, dzieci już tak mają.
W każdym razie od samego początku wiedziałam, że mogę podać Ci rękę i iść tam gdzie poprowadzisz i że przy Tobie nic mi się nie stanie. Nawet kiedy zabrałeś mnie w dół tamtego włazu i do kanałów. Ani przez chwilę się nie bałam. Może nie pamiętam moich rodziców, ale jedno wiem na pewno, wtedy kiedy niosłeś mnie na plecach czułam się jak w domu, chociaż dookoła było ciemno i śmierdziało. Szczerze powiedziawszy nawet nie zwróciłam na to większej uwagi, liczyło się tylko to, że ty byłeś ze mną. To akurat zostało mi do dziś.
Dlatego musisz się obudzić, Leo. Wiem, że to boli i że może się boisz, ale nie ma czego. Nikt z Nas nie ma ci za złe tego, że nie dałeś sobie rady z ludźmi Shreddera. Gucio nas obchodzi, że cię pokonano, chcemy po prostu z powrotem naszego Leonarda!
Kocham cię, wiesz o tym. Kocham bardziej niż wszystko na tym świecie. Obudź się, obudź się i wybacz mi, a będę najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
Na zawsze twoja,
May
PS.: A jak się nie obudzisz to po prostu przyjadę i skopię ci tyłek. Zobaczysz.
PPS.: Jeśli nie dla mnie to obudź się dla Nich. Oni Cię potrzebują, Leo. Nawet nie wiesz jak bardzo. Nie radzą sobie bez Ciebie.
Ten rozdział bazuje na moim najukochańszym rozdziale serialu. Widziałam go chyba z pięć razy (a było to w czasach kiedy nie oglądałam seriali w internecie tylko wyczekiwałam na powtórki na Jetixie. Jest stuprocentowo cudowny!
Jak już mówiłam jestem w trakcie poprawiania opowiadania przez co stanie się lepsze i łatwiejsze do zrozumienia, choć pewnie zmniejszy się ilość rozdziałów. Dlatego nie zdziwcie się jeśli nagle zamiast 25 rozdziałów wyświetli Wam się pięć czy sześć bo tyle, jak na razie ma wersja poprawiona, która zatrzymuje się w tym samym miejscu co oryginał. Zastanawiałam się też nad zmiana tytułu, coś w stylu PS. Kocham Was. Co myślicie?
Ale to dopiero po sesji, która niestety zbliża się wielkimi krokami. (Jutro piszę pierwsze zaliczenie i jestem przerażona). Życzcie mi powodzenia!
Ammaviel
