- Więc... właściwie czemu styl dowolny? - zagadnął Rin, zerkając na pacjenta. Byli właśnie w trakcie wykonywania koronografi. Zazwyczaj wprowadzając cewnik zagadywał pacjentów, żeby odwrócić ich uwagę od nieprzyjemnej procedury. Lista tematów które mogły zainteresować Nanase była drastycznie ograniczona, robił jednak co mógł.
Nanase popatrzył na niego ze zdziwieniem.
- Słucham?
- Powiedziałeś, że pływasz tylko dowolnym. Dlaczego?
Chłopak wzruszył ramionami.
- Zwyczajnie - odparł. - Tak jakoś.
- Och, po prostu się przyznaj - Rin uśmiechnął się do niego zaczepnie. Pacjent rzucił mu podejrzliwe spojrzenie. - To żaden wstyd, że nie zdołałeś opanować żadnego innego stylu. I nie denerwuj się, bo ci ciśnienie skoczy i całe badanie szlag trafi - dodał, widząc iskry buntu w oczach chłopaka.
- Potrafię pływać też innymi stylami - wysyczał Nanase głosem pełnym urażonej dumy.
- Ale nie pływasz.
- Nie.
- No dobra - Rin przeczesał włosy palcami i założył niesforne kosmyki za ucho. Kontynuował badanie. - Co jest w nim takiego szczególnego? Musi być wyjątkowy, skoro aż tak się zafiksowałeś. Musi mieć jakieś znaczenie.
- Wcale nie musi - wytknął mu Haruka.
- Ale ma, prawda?
Chłopak przymknął oczy. Milczał przez dłuższą chwilę. Na tyle długą, że Rin zaczął podejrzewać że zła podwodna królowa syren odebrała mu głos i nigdy już nie usłyszy odpowiedzi na zadane pytanie.
- To jest wolność - powiedział wreszcie pacjent, wciąż nie otwierając oczu. - Prawdziwa wolność. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale ja... kiedy wskakuję do wody i zaczynam płynąć, po prostu czuję się wolny. Nie ma żadnego oporu, to jest tak naturalne jak... jak oddychanie - uniósł powieki i popatrzył w oczy Rina. -Rozumiesz o co chodzi, prawda? - spytał, nie zauważając chyba nawet że przeszedł ze swoim lekarzem na "ty". Rin również tego nie zauważył, zapatrzony w bezkres oceanu.
- O tak - powiedział cicho. - Rozumiem.

- I jak tam? - zagadnął, zatrzymując się przy maszynie do kawy. Sousuke stał właśnie obok niej, uderzając z wściekłością w obudowę i próbując odzyskać swoje drobne. - Udało ci się ożywić swojego pacjenta?
- Wyglądam jak cudotwórca? - prychnął neurochirurg. - Cholerny złom - rzucił maszynie wrogie spojrzenie. – Jeśli przyszedłeś po kawę, to lepiej oszczędź sobie frustracji i uderzaj do bufetu - odwrócił się i ruszył z powrotem do swojego gabinetu.
Rin zastąpił mu drogę.
- Nie zmieniaj tematu - ostrzegł. - Co zamierzasz zrobić?
- Z maszyną? Zgłosić do serwisu.
- Z moim dawcą.
- Powiedziałem ci już, Rin. Dla swojego własnego dobra zostaw ten temat.
- Leczenie farmakologiczne nie działa - odparł kardiochirurg, przyszpilając go spojrzeniem. - Po czterdziestu ośmiu godzinach podawania leków on wciąż się nie stabilizuje, a to znaczy, że kwalifikuje się do przeszczepu w trybie pilnym.
- Podobnie jak kilkaset innych osób w tym kraju - uświadomił go Sousuke. Korzystając z drobnej przewagi wzrostu popatrzył na przyjaciela z góry. - Rin... nawet jeśli dzisiaj, teraz, zaraz zwołam komisję która orzeknie śmierć mózgową, a rodzice chłopaka zgodzą się na pobranie narządów to będzie jeden z pierwszych takich przypadków od lat. Pierwszeństwo mają osoby, które czekają najdłużej, więc sorry, ale szansa, że ten twój pacjent otrzyma serce kolegi z drużyny wynosi jakieś może ze dwa procent. Nie napalaj się. Odpuść.
- Nie. Mój pacjent dostanie to serce. Nawet jeśli będę musiał...
Sousuke popatrzył na niego zaalarmowany.
- Nawet jeśli będziesz musiał co? - spytał. - Co ty chcesz zrobić, Rin?
- Wszystko, co się da.
Sousuke złapał go mocno za ramiona i potrząsnął,
- Otrząśnij się, człowieku! - warknął. - Już teraz stąpasz po kruchym lodzie. Możesz zmarnować sobie karierę, iść siedzieć! Mogą ci postawić zarzuty, rozumiesz? Wszystkie lata twojej pracy pójdą na marne, wsadzą cię, w najlepszym razie zabiorą prawo wykonywania zawodu!
Rin nie odpowiedział. Jego oczy rzucały wyzwanie nie tylko Sousuke, ale też całemu światu. Nie zamierzał odpuścić.
- Rin - Sousuke odsunął się od niego powoli i wycofał ręce. - Jeśli... jeśli coś zrobisz, jeśli wpadniesz w kłopoty, nie będę mógł ci pomóc, rozumiesz? Nie będę cię krył przed starszym Mikoshibą ani przed dyrekcją. Rozumiesz to?
- Poradzę sobie - odparł szorstko Rin, odwracając się, by iść w swoją stronę - Z tobą czy bez ciebie.