2 rozdzial ', wiem wiem mowilam sobota a jest sroda( ito jeszcze tydzien do przodu) ale coz, czasu nie mialam...(jeszcze teraz na domiar zlego sie przeprowadzam)
ok. milej lektury(hehe)

Pokoj Tali byl na koncu korytarza totez Kai nie zdziwil sie, ze im blizej byl jego drzwi, tym ciemniej. Boris oszczedzal na swietle, ale to sprzyjalo raczej Kai'owi niz przeszkadzalo. Boris oszczedzal prawie na wszystkim wlacznie z ogrzewaniem, ciepla woda i nawet jedzeniem. Dobrze, ze na powietrzu nie mogl zaoszczedzic. Z jedzeniem bylo gorzej. Bywaly dni, ze za prowiant sam suchy chleb i to tez nie na swiezy. 2 posilki dziennie to wszystko Nikt nawet nie marzyl o smacznym obiedzie, czy jakichkolwiek smakolykach. Totez nie dziwne, ze czlonkowie Neoborga znalezli wyjscie z sytuacji w postaci posilkow na miescie. Nie zdarzalo im sie jednak jadac na miescie za czesto z kilku przyczyn. Raz, ze Boris rzadko wypuszczal ich do miasta, a o samodzielnym wyjsciu mowy nie bylo - Boris kontrolowal prawie kazdy ich ruch. Drugi powod to brak pieniedzy. Kazdy mial troche uzbierane ale na czeste posilki to nie starczalo. Pieniadze mogli zdobyc glownie poprzez walki pieniezne lub prace. To drugie nie za bardzo im sie usmiechalo, zwlaszcza, ze Boris krutko ich trzymal. Walki na pieniadze tez nie zdarzaly sie zbyt czesto. Tak wiec wszyscy narzekali na brak forsy i ogolna biede. Kai nie byl tu wyjatkiem, mimo iz jego dziadek byl osoba wplywowa.
Tak rozmyslajac Kai nawet nie zauwazyl jak znalazl sie pod drzwiami Tali.
Zatrzymal sie na chwile. Przez moment chcial nawet zapukac(kto wie co robi teraz Tala ) ale zaraz wyrzucil te mysl z glowy. Co on sie bedzie przejmowal Tala i jego humorami. Nacisnal klamke. Ta na szczescie nie byla zamknieta. Ostroznie otworzyl drzwi. Przez moment wydawalo mu sie, ze pokoj jest pusty. Po chwili spostrzegl jednak Tale lezacego na lozku. Wygladal jakby spal, lezac na plecach rece mial podlozone pod glowe. Kai jednak wiedzial, ze Rosjanin nie spi. Nie w zwyczaju Tali bylo klasc sie w ubraniu. Jednak wieksza jego uwage zwrocil wyraz twarzy lezacego. Wyrazala ona dezaprobate, nawet nieobecnosc, oczy na wpol otwarte bez najmniejszego mrugniecia zapatrzone byly w sufit. Mozna bylo pomyslec, ze umarl, gdyby nie ledwo dostrzegalne, miarowe oddechy.
Kai zdziwil sie widzac Tale w takim stanie. Nigdy sie tak nie zachowywal. Potrzasnal glowa wypedzajac te glupie mysli. Postapil krok do przodu i chcial cos powiedziec, lecz Tala go uprzedil.

- Nie nauczono Cie pukac?
Wciaz patryl w sufit.
- Widac nie bylo takiej potrzeby.- odgryzl sie Kai. Zamknal za soba drzwi i podszedl do lozka. Przez chwile zapatrzyl sie Tale. Ten nie okazywal najmniejszego zainteresowania tym co sie wokol niego dzieje. Po chwili jednak zamknal oczyi westchnal. Byl okropnie zmeczony i w tej chwili nie cieszyla go wizyta przyjaciela. Mniej wiecej domyslal sie powodu odwieszin srebrnowlosego. Kai wciaz stal nad nim przypatrujac mu sie uwaznie, jakby chcial znalezc powod jego apatii. W koncu jednak zreflektowal sie i zadal pytanie, ktore bylo glownym celem jego wizyty.

-Co maja znaczyc moje drzwi zamkniete na zamek?!

Tala westchnal ciezko. Kai stal nadal nad nim i dokladnie taksowal go wzrokiem. Widzac, ze rubinooki nie ustepuje, Tala podniosl sie ciezko z lozka, siadajac na jego brzegu. Kai odsunal sie troche. Tala westchnal.

-Wiec chcesz zebym Ci powiedzial dlaczego Twoj pokoj jest zamkniety?-zaczal niechetnie.
-Dokladnie.
-To Twoj pokoj skad mam wiedziec czemu jest zamkniety-Tala usmiechnal sie pod nosem.
Kai puscil te uwage mimo uszu. Teraz byl juz pewny, ze Tala nie jest w dobrym humorze. Jakos jemu tez ten nastroj sie udzielal.

-Mowilem Ci juz Hiwatari, ze nie wszyscy maja dzis nastroj do zartow...-dodal po chwili Tala.
-Dlatego jestem pewien, ze znasz odpowiedz.

Tala spojrzal Kai'owi prosto w oczy. Byly takie karmazynowe. Uspakajaly go jakos mimowolnie. Upajal sie jeszcze ta czerwienia przez moment.
-Eh, siadaj-wskazal Tala na miejsce obok niego. Kai usiadl obok towarzysza bacznie mu sie przygladajac. Rudowlosy oparl glowe na dloniach. -Zaczac od tego czemu Twoj pokoj jest zamkniety, czy od zmian jakie zaszly?-zadal Kai'owi pytanie, darujac sobie arogancki stosunek do niego.
-Zmian?- Kai popatrzyl zaskoczony na Tale.
-Podczas Twojego wieczornego pobytu poza klasztorem Boris wprowadzil nowe reguly gry.- Blekitnooki spojrzal przed siebie. Tak, "gra" to najlepsze okreslenie tego co tu sie dzieje. Kai wpatrywal sie w chlopaka w milczeniu. Tala kontynuowal:
-Wpadl wsciekly do kuchni, gdy jedlismy kolacje. Wydarl sie, ze wszyscy mamy byc w sali treningowej za 2 min. Gdy sie zjawilismy nie mowil nic przez najblizsze 10 min, tylko obserwowal nas bacznie. w koncu spytal sie, gdzie jestes. Wcale sie nie zmartwil, ze Cie nie ma. Wygladal wrecz na szczesliwego.
-Jak zawsze, gdy moze sie na kims wyzyc.
-Po chwili krotko objasnil nam nowe zasady, ktore obowiazuja od dzisiaj. A po tym kazal nam sie wynosic.
-Czyzby nasz przelozony mial przeblyski inwencji tworczej? niemozliwe.- zadrwil Kai- Jak wygladaja te nowe reguly?

Tala oparl sie rekami o lozko. Przeczesal wlosy palcami. Sprawial wrazenie jakby sie nad czyms zastanawial.

-Wyglada to mniej wiecej tak: o 21.00 mamy byc w klasztorze, bo drzwi wejsciowe sa zamykane i nie ma jak sie dostac z powrotem od srodka. Nie ma tez jak wyjsc.
Kai przelknal sline. Musial miec wiele szczescia, ze Tala przyszedl wtedy po niego. Inaczej zostalby na bruku.

- A o 22.00 mamy byc w pokojach, bo.
-Ktos sie zbliza- przerwal mu Kai.
Kroki dalo sie slyszec wyraznie pod drzwiami. Nagle ucichly.
ZGRZYT!
Ktos od zewnatrz zamknal na klucz pokoj Tali.
-...bo zamkna nas na klucz.- dokonczyl rudowlosy.

Kai spojrzal oglupialy na towarzysza. Ten usmiechnal sie ironicznie.

-A Twoj pokoj jest zamkniety, bo najprawdopodobniej nie zdarzyles dotrzec do niego przed Borisem.

Dopiero po chwili sens tych slow dotarl do Kai'a. Spojrzal na Tale.
- A to przed chwila...to znaczy...- glos uwiazl mu w gardle.
Teraz kiedy znal nowe reguly, zdal sobie sprawe, co go czeka.
Tala spojrzal lagodnie na srebrnowlosego. Wiedzial co Kai probowal z siebie wydusci, ale nie ulatwial mu tego. Bawila go bezradnosc czerwonookiego w zaistnialej sytuacji.
- N-nie...-jeknal Kai. Sposcil glowe miedzy kolana.- Czy to ma znaczyc, ze jestem skazany na Twoja obecnosc przez cala noc?- zwrocil sie do blekitnookiego juz z pewna ironia w glosie.
Zlosliwy usmieszek zagoscil na ustach Tali.

-Na to wyglada.
Kai wstal gwaltownie z lozka. Zaczal nerwowo chodzic po pokoju. Tala tylko spokojnie podazal za nim wzrokiem.

-Wiesz, noc ze mna wcale nie musi byc taka zla.- rzucil rudowlosy w pewnej chwili. Dziwny usmieszek wciaz nie znikal z jego twarzy.
Kai spojrzal na niego badawczo. Nie za bardzo podobala mu sie ta opcja, ale nie mial za duzego wyboru.
" Co mi tam. Juz nic glupszego nie moze mi sie przydarzyc. Przeboleje z nim te noc i tyle." pomyslal. Z takim nastawieniem odwrocil sie do Tali.

-Skoro nic sie nie da zrobic to chcialbym sie umyc.- zaczal.
Tala kiwnal potakujaco glowa.
Kai zdjal plaszcz i rzucil go na lozko obok siedzacego i skierowal sie w strone lazienki.

ok. to na tyle...troszke krotki rozdzial ale lapki mnie bola od tego stukania w klawiature...w weekend powinnam dac 3 czesc... a narazie prosze o recenzje(reviews).