All right! i'm come back! (no nareszcie) no i oczywiście jest ze mna szosty rozdzial mego ficka! wyjatkowo szybko dodana nowa czesc jak na mnie. Mam nadzieje , ze niczego jej nie brakuje. jest to ostatni rozdzial(tak jak zapowiedzialam). moim zamiarem byl krotki, przyjemny fick yaoi z maks il rodz.- 4. wyszlo dluzej, no ale mam nadzieje, ze nic na tym nie ucierpialo.jeszcze tylko krotkie wyjasnienie - wypowiedz Kai'a (ten jego monolog) jest odczuciem jakie moglo(wcale nie musialo tak byc) zagoscic w jego sercu, po tych wydarzeniach(z seasonu 1). w anime nie ma nic na ten temat. jest to moj wymysl, ktory zrodzil sie po obejrzeniu calej 1 seri. to tak na marginesie, zeby nikt nie myslal , ze mam jakies info na temat ' odczuc' Kai'a a prospos tych wydarzen.

a no i pozdro dla Larysy! kobieto dawaj 4 rozdzial ficku!

Pytanie Tali wywołało u Kai'a dziwne uczucia. Po pierwsze był zszokowanym takim stwierdzeniem, po drugie był w potrzasku, bo nie wiedział co odpowiedzieć czerwonowłosemu bladerowi. Nie umiał poukładać myśli, próbował pochamować emocje, chciał oderwać wzrok od błękitnych oczu kapitana, ale nie potrafił. Słowa same popłynęły, bezwiednie.

„Za nim udziele Ci odpowiedzi, musisz coś wiedzieć... „

Czerwonowłosy spojrzał zaintrygowany na Kai'a. Hiwatari wiedział, że interpretacja jego odpowiedzi będzie zależeć od wyjaśnień jakie mu przedstawi.

„Gdy Dickenson utworzył Bladebreakers,zostałem ich kapitanem. Wiedziałem o tym, za nim on ogłosił reszcie powstanie drużyny."

Tala posłał Kai'owi dziwne spojrzenie.

„Od początku wiedziałeś jaką funkcję obejmiesz?"

„Tak, Dickenson oświadczył mi to przy naszym pierwszym spotkaniu. Zostałem wybrany wcale nie dlatego, że posiadałem takowe umiejętności. Dickenson chciał tym sposobem przeciągnąć mnie na swoją stronę. Wiedział o planach Voltaira, wiedział, że jeśli zostałbym w opactwie, nie miałby szans pokrzyżować mu planów. Nawet jeśli zebrałby najlepszych bladerów z całego świata, z najlepszymi bladeami, najlepszymi umiejętnościami."- Kai zatrzymał się na chwile, zastanawiając się od czego zacząć sens jego słów.

„Ale to wcale nie Twoje umiejętności bladera stanowiły zagrożenie, prawda?"

Kai kiwnął głową.

„Jako wnuk Voltaira i jego jedyny żyjący potomek dziedzicze wszystko, co mi zostawi. Voltair widział mnie w roli jego następcy w Biovolcie. Za nim by to nastąpiło, miałem być jego prawą reką, no i bronią..."

Z karmazynowych oczu pałała odraza i niechęć.

W głowie Tali układało sie pełne wyobrażenie działań podjętych przez Dickensona i dziadka Kai'a. Żadna ze stron nie robiła niczego bezinteresownie. Każdy miał jakieś ukryte plany. Kai służył im jako pionek, mający kluczową rolę w ich działaniach. Nikt tak naprawde nie brał go pod uwagę jako osoby. Osoby z talentem do beybladeingu, która też miała swoje plany.

„Wiem, że Voltair chciał użyć Ciebie jako broni, ale jaką konkretnie miał koncepcję?"

Kai nie patrząc na niego wyjaśnił.

„Black Dranzer jest najpotężnięjszym bladem stworzonym przez Biovolta. To on miał posłużyć do przejęcia władzy nad światem... A ja miałem go kontrolować. Miałem być odpowiedzialny za pozbawienie wolności całego świata. To popchnęło mnie do odejścia z opactwa. Dickenson zaoferował mi pomoc, ale nie taką o jakiej myślałem.

Za cenę wolności musiałem znosić Tysona, Maxa, Reia, Kennego...Voltair jednak znów pojawił się w moim życiu. Obiecał mi szansę na wygranie mistrzostw świata, na zostanie najlepszym na świecie. Miałem tylko zdobyć dla niego wszystkie bestie najlepszych bladerów. Nikt nie wiedział, że mam jakikolwiek kontakt z Volatairem. Dickenson nie podejrzewał, że zdradze drużynę. Chciałem zostać tylko najlepszym bladerem na świecie. Lecz wszystko się zmieniło, gdy dostałem Black Dranzera. Nie potrafiłem się wyzbyć mocy jaką mi dawał. Nieświadomie podjąłem się funkcji, którą Voltair wybrał dla mnie już dawno temu. Wtedy, gdy pierwszy raz znalazłem się u Demolition Boys nic dla mnie to nie znaczyło. Wszelkie emocje, odczucia, nawet sumienie, przysłonił Black Dranzer." - Kai przerwał monolog. Spojrzał się badawczo na Tale.- Czy wiesz, co się wydarzyło, za nim oddałem Black Dranzera Borysowi?

Tala wyglądał na zaskoczonego. Nie miał pojęcia o czym srebrnowłosy chłopak mówi.

„O czym Ty mówisz Kai?"

„O tym co zaważyło nad moim powrotem do Bladebreakers... Wyzwałem ich na pojedynek na zamarźniętym Bajkale. Pokonałem ich pokolei. Kennego, Reia, Tysona. Nagle zjawił się Max, z ulepszonym Dracielem. Dałbym mu rade, gdyby Tyson nie odpalił Dranzera. Nie wiadomo skad miał taką wielką siłe. Black Dranzer przestał się kręcić, a lód wokół mnie pękł. Nie zauważyłem tego, bo byłem pochłonięty moja przegraną. Dopiero, gdy lodowata woda zaczęła zamarzać wokół moich nóg, dotarło do mnie, że jeśli nie przyjme pomocnej dłoni Tysona, to zakończe swój żywot na dnie jeziora. Miałęm opory ku temu, ale oni, wierni przyjaciele, chcieli mi wszystko wybaczyć, pomóc, mimo tego co im zrobiłem. W obliczu śmierci, otworzyły mi się oczy, wiedziałem, że tylko oni mogli mi pomóc. W nagłym przypływie emocji nazwałem ich przyjaciółmi, przeprosiłem, chwyciłem pomocną dłoń. Gdy wydostałem się z kry, podjąłem decyzję. Wróciłem do klasztoru. Oddając Borysowi Black Dranzera zniszczyłem generator mocy. To go rozwścieczyło. Definitywnie odszedłem wtedy z Demolition Boys. - Kai niewiedział czy mówić dalej. Teoretycznie wyjaśnił wszystko.

Tala dokładnie przeanalizował słowa Kai'a. To wiele wyjaśniało. Dalszy ciąg ułożył się łatwo. Kai przestraszył się, że znowu stanie się marionetką w rękach Biovoltu. Wybrał mniejsze zło. Jednak za sporą cenę. To nie był klimat Kai'a. Kapitan Neoborga zdawał sobie sprawę jak jego towarzysz musiał się męczyć w tej sielankowej atmosferze, bez cienia cierpienia, walki, buntu, chęci sięgnięcia szczytu. On wychował się w ciemnej 'strefie', nie dla niego głupkowaty śmiech, wygłupy, beztroska. Jedynie wolność miał zapewnioną, tą o której każdy z opactwa codziennie bezowocnie marzy.

„Rozumiem Kai... Ale odpowiedz chociaż na drugą część mojego pytania."

Ton Tali zdradzał niezwykłą determinację. Chciał wiedzieć na jakim stoi gruncie. Kai przeszył starszego bladera wzrokiem.

„Gdyby mi nie zależało, to bym tu nie wracał!"

Błękitnooki nierozważył tej opcji. Właściwie nie zastanawiał się czemu Kai znowu wrócił do opactwa. Srebrnowłosy blader starał się opanować emocje, ale w jego głosie dało wyczuć się zdenerwowanie.

„Neoborg daje mi duże możliwości w bladeingu. Czyli na pierwszą część pytania masz odpowiedź."

Tala patrzył się na niego spod przymróżonych oczu.

Kai nie chciał patrzeć w jego stronę. Odwrócił głowę.

„Po co chcesz znać odpowiedź na drugą część pytania? - starał się by jego ton był lekko pretensjonalny. Miał nadzieje, że zniechęci drugiego bladera od poznania odpowiedzi.

„ A jak myślisz! - wybuchł Tala. Kai odwrócił się zaskoczony. Tali nieudało ukryć się emocji. Z oczu biło zdenerwowanie. Lekko uniesione wargi odsłoniły dolne kiełki. Kai zwrócił uwagę na zaciśnięte pięści. Znów zwrócił wzrok na twarz Tali. Lekki rumieniec pojawił się na bladych policzkach.

"To niemożliwe." przeszło przez myśl Kai'owi. Błękitnooki odwrócił wzrok w inną stronę. Kai wciąż nie mógł pozbyć się dziwnych myśli.

"Przecież usunęli mu wszelkie pozytywne uczucia..."

Nagle w umyśle Kai'a zagościła pustka. Spojrzał na Tale z zupełnie innej perspektywy. Te przekomarzanki, te łaskotki, rozmowy o czasach dzieciństwa, pocałunki na jego szyi... nabrały zupełnie innego znaczenia dla Kai'a. Były kluczem do tego, co zrobił kilka chwil później.

Tala nawet nie zauważył kiedy usta Kai'a przylgnęły do jego własnych. Dreszcz przeszył jego ciało. Chłodne ręce Kai'a dotknęły nagiej skóry jego brzucha. Wargi feniksa delikatnie muskały jego czoło. Tala zamknął oczy. Poczuł na powiekach gorący oddech. Dłonie Kai'a wsunęły się pod jego kark, delikatnie pieszcząc nagą skórę. Srebrnowłosy przesunął ustami po skroni kapitana. Koniuszkiem języka nakreślił ukośną kreskę na policzku Tali. Złożył delikatny pocałunek w kącikach jego ust. Utkwił spojrzenie w zamkniętych powiekach czerwonowłosego bladera.

„Spójrz na mnie. - poprosił szeptem.

Błękitne oczy wpatrywały się w niego z błogim upojeniem.

„to odpowiedź na Twoje pytanie."

Tala poczuł mocny pocałunek na szyi. Kiełki Kai'a delikatnie wbiły się w jego skórę zostawiając czerwony ślad. Objął Kai'a ramieniem, przyciskając mocniej do siebie. Feniks położył się na klatce Tali. Dłonie czerwonowłosego błądziły na oślep po plecach Kai'a. Kai pieścił pocałunkami jego szyję, powoli kierując sie w stronę tułowia. Tala zatopił palce w srebrno-granatowych włosach. Bawiąc się ciemnymi kosmykami, łaskotał feniksa w szyję. Na chwilę przerwał zabawę. Ujął twarz Kai'a w dłonie i długo wpatrywał się w karmazynowe oczy. W końcu stwierdził cicho.

„Nie mogę napatrzeć się na te Twoje rubinowe oczy. są takie piękne..."

Kai uśmiechnął się lekko. Przysunął buzię bliżej Tali. Czerwonowłosy przesunął palcem po jego wargach, po czym zatopił się w nich z taką pasją, że Kai musiał podeprzeć się ręką by nie stracić równowagi. Kai nigdy by się nie spodziewał po Tali takiej namiętności w pocałunkach, gdyby nie poczuł ich na własnej skórze. Kapitan zawsze wydawał mu sie zimny i zdyscyplinowany, bez uczuć. Idealny blader. Idealny... Dla Kai'a z każdą minutą stawał się coraz bardziej idealny, perfekcyjny. Nie widział w nim żadnych wad. Coraz bliższy, coraz bardziej pożądany. Fala gorąca zalewała go z każdym dotykiem Tali. Jego skóra. Taka miękka. Aksamitna. Chłodna. Jego usta. Takie namiętne, gorące. On sam... Kai'owi zakręciło się w głowie. Spojrzał otępiale na Tale. Błękitnooki ułożył delikatnie jego głowę na poduszkach. Kai wciąż był lekko oszołomiony.

„Dobrze się czujesz?- spytał cicho. Po chwili ciszy Kai odpowiedział.

„Myślę, że tak. Tylko troche zakręciło mi się w głowie.

Tala uśmiechnął się czule. Spojrzał na zegarek. Dochodziła 2 rano.

„Jest późno. Potrzebujesz snu. - pogłaskał go po policzku. Położył się ostrożnie obok niego.

„Dobranoc Kai."

Delikatny uśmiech pojawił się na ustach Kai'a. Zamknął oczy, chwytając Tale za rękę.

THE END

tada... nyo jak? wim ze dziwny moment na zakonczenie, ale mialo to byc zamkniete w jednej nocy(itd...) dobra sie nie rozpisuje, bo pewno nastroj psuje, tym co przeczytali ten rozdzial... a i don't worry... nie znikam wraz z zakonczeniem tego ficka. beda kolejne - w swoim czasie...

freyaa