Autorem fanfika jest Jeff Daly. Przekład autorstwa Grisznaka/ Fanfic by Jeff Daly. Translation by Grisznak. Oryginał znajduje sią na original version at prawa zastrzeżone/All rights reserved
Wezwane niespodziewanym sygnałem, Inner Senshi przybyły na miejsce, by znaleźć tam Outer Senshi wpatrujące się wściekle w dwóch młodych chłopaków.
„Jesteśmy" – krzyknęła Sailor Moon – „Gdzie jest Youma?"
„Nie ma żadnego youmy" – odparła Sailor Neptun – „To tylko idiota z ADHD"
"Ty, Beavis" – Butthead powiedział do kumpla, który właśnie wrócił do normalności "Patrz, jeszcze więcej foczek!"
„No, ha ha...widać im majtki!"
„Ty no, gały wychodzą na wierzch"
Usagi, która w angielskim była dnem totalnym, na szczęście dla niej, nie zrozumiała tych kretyńskich komentarzy. Reszcie, zwłaszcza Outer Senshi i Sailor Merkury, twarze poczerwieniały z wściekłości i zażenowania.
"Nie jesteśmy żadnymi "foczkami" – wrzasnęła Sailor Uranos – „To są Sailor Moon, Sailor Mars, ja jestem Sailor Uranus a ona..."
„Sailor kto?" spytał Butthead, unosząc brwi.
„Sailor Uranus, ty głupi..." – jej słowa zostały zagłuszone przez spazmatyczny śmiech dwójki chłopaków.
„Huh, huh, ona powiedziała „anus"!"
„He he, anus, he he!!"
Nie mogąc tego dłużej wytrzymać, Haruka ruszyła w kierunku dwójki. Makoto zatrzymała ją w ostatniej chwili.
„Ojej, wściekła się" - Butthead wskazał na wyraźnie zirytowaną Senshi Wiatru.
„No jasne, he he. Jest wściekła, bo ma najmniejsze zderzaki, he he"
W tym momencie, jakiś przedmiot przeleciał i trafił Buttheada w głowę. Obracając się, chłopcy dostrzegli mężczyznę we fraku i płaszczu, z laseczką w dłoni i maską kryjącą jego oblicze. Spojrzał na nich surowo i odezwał się.
"Być zaproszonym w czyjąś gościnę to zaszczyt i przywilej, ale wy dwaj nie potrafiliście tego docenić, i za to...za to...z czego wy się śmiejecie?"
"Uh… Huh huh huh."
„Zamknijcie się, jeszcze nie skończyłem".
"He he, hej, patrz Butthead, Zorro."
"Jaki tam Zorro, pajacu. Patrz na jego laskę. Huh huh, ten koleś to alfons".
„Co takiego? – spytał zaszokowany Mamoru.
"He he, no jasne, he he. Czepia się, bo startujemy do jego dziwek".
"No spoko, huh huh. Lepiej, żeby potrafiły na siebie zarobić"
"Huh, jeśli można stary, może zabierz tą z małymi cyckami?"
„Tak, i pokaż, co się dzieje, gdy zupa jest za słona. Niech się nauczy moresu"
"Nie jestem alfonsem, wy baka yaro! Jestem Taksido Kamen!" – Mamoru wrzeszczał wściekle – „A to nie są moje „dziwki", to Sailor Senshi!"
"Że co? He he..." – spytał Beavis.
"Sailor Senshi!" – powtórzył Mamoru.
"No przecież mówię, że foczki" - powiedział Butthead.
Potrzeba było połączonych sił Sailor Jupiter, Pluton, Mars i Wenus by powstrzymać Taksido i Harukę przed rozerwaniem na strzępy gołymi rękami dwójki gajinów. Ostatecznie pomógł dopiero „Love Me Chain" Minako. Sailor Moon, korzystając z okazji wyszła na przód.
"W porządku, najlepiej będzie, jeśli się uspokoimy, zanim komuś coś się stanie. Wy cztery – to mówiąc zwróciła się do Outer Senshi – najlepiej zróbcie sobie przerwę"
Outer Senshi zgodnie przytaknęły. To, przez co przeszły z tymi Amerykanami, zaczynało je wpędzać w obłęd. Setsuna podeszła do dwójki urwisów.
"Zostawiamy was teraz" – zaczęła – „Ale jeśli dowiemy się, że sprawialiście komukolwiek kłopoty, wrócimy. Zostańcie tu i nie ruszajcie niczego" – kończąc, zniżyła głos – „Rozumiecie?"
„Yhm..."
"Nie pytałam o "yhm" tylko o to czy mnie rozumiecie"
"Yhm..."
"Dobrze już" – powiedziała. Następnie, na oczach zaskoczonych Beavisa i Buttheada cała
czwórka znikła w powietrzu. Butthead zwrócił się do Beavisa.
„Stary, ale bagno"
„No. Nie mają ani ninja ani samurajów, nie ma nachos a my nie zaliczyliśmy żadnej laski"
Niespodziewanie, w odmętach pustawej łepetyny Buttheada zakiełkował pomysł.
„Te ziom, może jeśli zrobimy coś dobrego, to te cizie nas polubią?"
"No, he he, wtedy będą nasze"
„Jasne, huh huh, ta zła cizia, która lubi strugać jeszcze przyjdzie na kolanach do starego dobrego Buttheada. Huh Huh".
„He he, i do mnie też. Będzie odjazd"
"Nie licz na to, dupku, ja zobaczyłem ją pierwszy. Ty możesz sobie wziąć tą, co wygląda jak Crystal Gale. Huh Huh"
I tak, motywowani nadzieją na zjednanie sobie względów kobiet, nasi dwaj bohaterowie wpadli do domu, szukając czegoś, czym mogli by zaimponować dziewczynom na które mieli ochotę.
W tym samym czasie
„Ami" – powiedziała Haruka, czując się nieco winna swych wcześniejszych, mocnych słów „Proszę, Michiru i ja przepraszamy. Wiemy, to nie była twoja wina".
Ami nie odpowiedziała. Gdy tylko znalazły się w tym miejscu, Haruka i Michiru wyładowały na niej całą swoją wściekłość, winiąc ją za pomysł przyjęcia pod dach kogoś z wymiany. Teraz klęczała przed nimi, z głową niemal przyciśniętą to podłogi, kuląc się ze strachu.
„Gomen" – powtarzała pełnym smutku głosem „Gomen"
Michiru i Haruka uklękły koło niej, przytulając ją.
„Już dobrze" – szepnęła Michiru, nie zwracając uwagi na resztę, zwłaszcza zaś na Makoto, która stała nad nimi, patrząc na wszystko z wyraźnie niezadowoloną miną.
"No chodź, wstawaj" – powiedziała Haruka – „Pójdziemy i kupimy ci lody, kochanie".
Na twarzy Ami pojawił się uśmiech „Ale Usagi też kupicie?"
„Hej" – krzyknęła Usagi, kiedy cała trójka klęczących przytuliła się czule. Michiru wstała.
„W porządku" – powiedziała – „Pójdziemy na lody, a następnie na lotnisko i kupimy dla nich bilety w jedną stronę, do Ameryki"
„Zgoda" – dodała Haruka, czując przechodzący ją dreszcz „I pozbędziemy się Beavis i B-B-Butheada na dobre."
Ponownie w domu
Nasi dwaj ulubieńcy dwoili się i troili, aby znaleźć coś, co mogliby zrobić. W końcu udało im się dokończyć malowany przez Michiru krajobraz, naprawić skrzypce używając strun od fortepianu i posprzątać porozbijane lampy w pokoju Hotaru. Następnie weszli do łazienki, spostrzegając, że butelka z szamponem jest praktycznie pusta. Doszli do wniosku, że trzeba ją napełnić, aby panie nie musiały kupować nowej.
"Hej Butthead, a może to?" - spytał Beavis, podając Buttheadowi znalezioną w szafce mała butelkę.
„No...ten...dobra, dawaj, huh huh" – powiedział, wlewając zawartość do butelki od szamponu. Zadowoleni z siebie, pospiesznie opuścili dom, czekając na powrót jego właścicielek.
Godzinę później
Dziewiątka Senshi wróciła do domu, z uspokojeniem widząc dwójkę debili wciąż przed domem. Setsuna udała się do łazienki, gdyż podczas jedzenia lodów Hotaru wylała ich zwartość na jej włosy, które teraz strasznie się lepiły. Sięgające kolan włosy były jej skarbem. Podobnie jak reszta, była zestresowana, ale doszła do wniosku, że prysznic pozwoli jej odpocząć i zapomnieć o traumatycznych przeżyciach ostatnich godzin.
W tym samym czasie Usagi i Mamoru, razem z resztą Sailorek postanowili odbyć mała pogawędkę z Amerykanami. Zanim jednak udało im się zamienić choćby słowo, z wnętrza domu dobiegły ich trzy pełne wściekłości okrzyki.
Pierwsza w drzwiach znalazła się Haruka, zdecydowana zamordować dwóch idiotów, którzy wybebeszyli jej pianino. Kolejną, u której pojawiły się mordercze instynkty była Michiru, trzymając swój obraz, na którym ktoś namazał dziewczynę z wielkim biustem, do której strzelały nadlatujące samoloty. Jako trzecia pojawiła się Hotaru, szukająca zemsty na tych, którzy zniszczyli jej lampy.
Inner Senshi szykowały się do obrony dwójki idiotów przed niemal pewną śmiercią, kiedy rozległ się czwarty krzyk. Krzyk tak donośny, że wszyscy zatrzymali się. Drzwi od domu wystrzeliły w powietrze, zaś w pozostałej po nich wnęce stanęła bardzo mokra i jeszcze bardziej wściekła Setsuna. Na twarzach Senshi pojawiły się szok i przerażenie na widok ich przyjaciółki okrytej jedynie ręcznikiem.
"Który z tych pojebów dodał kremu do depilacji do mojego szamponu?" – jej pełen gniewu ryk rozdarł powietrze.
"Kremu? Huh huh, wyglądasz jak Kojak" – powiedział Butthead, patrząc na łysą Strażniczkę Czasu. Obaj zaczęli rechotać.
„He he, złotko, i kto cię teraz zechce, he he" – śmiech Beavisa i Buttheada został przerwany przez Setsunę, której dłonie zacisnęły się na ich karkach. Reszta Senshi zaczęła się powoli wycofywać.
„Hej, puszczaj mnie, łysielcu!" – jęczał Beavis, miotając się w jej uchwycie.
„No, puść!" – krzyczał Butthead „Bo się tobą zajmę i popamiętasz!".
„Hotaru" – powiedziała z pozornym spokojem Setsuna - „Zakryj uszy i zamknij oczy".
Hotaru uczyniła to natychmiast. Jednakże, nawet z uszami zakrytymi dłońmi słyszała każde uderzenie i wszystkie, najgorsze z możliwych japońskich przekleństw, jakie padały z ust wściekłej Setsuny.
Dwa dni później
"Ech, co za syf" – jęknął Butthead, kiedy na wózku inwalidzkim był wieziony do samolotu lecącego do stanów.
„No, he he" – zgodził się Butthead, siedzący na drugim wózku, mrużąc poczerniałe oczy „Nie zaliczyliśmy żadnej suczki i skończyliśmy pobici przez łysą sukę"
„Lipa, huh huh. I nie widzieliśmy żadnego samuraja".
W tym samym czasie
Haruka odczepiła koło od swojego bolidu i wyszła, idąc w kierunku pryszniców. Kiedy tam podążała, usłyszała rozmowę mechaników.
„Naprawdę? Gościliście studenta z wymiany?"
„Pewnie. I mówię ci, było super. Tyle się nauczyliśmy, do tego nowe doświadczenia i...
Łup!
Jeden z mechaników patrzył jak jego kolega osuwa się na ziemię, znokautowany pojedynczym ciosem ich najlepszego kierowcy, Haruki Tenoh.
„Ciekawe, o co biega?" – pomyślał...
