Rozdział 264: Sisza

Uwagi: Alternatywa - Nastolatki

Greg uwielbiał przychodzić do tego miejsca. Muzyka była świetna, atmosfera relaksująca, a jedzenie było dobre. Jeszcze lepsze były tutejsze fajki wodne. Nie pamiętał, który z jego przyjaciół jako pierwszy przywiózł go do Hookah Lounge, ale od tamtej pory często przychodził tutaj. To było w odległości krótkiego spaceru od szkoły i było idealnym miejscem na odpoczynek, po co zwykle przychodził tuż przed lub po wielkim egzaminie.

Czasami miejsce było kompletnie zatłoczone. Innym razem był to mniejszy tłum. Dzisiejszy wieczór należał do tych spokojniejszych, za co był niezmiernie wdzięczny, ponieważ to była noc, kiedy w końcu przekonał swojego chłopaka, by przyszedł razem z nim. Mycroft zawsze wydawał się mieć obiekcje do lokalu i patrzył na to sceptycznie. Młodszy chłopiec od czasu do czasu palił papierosy (choć nie tak często jak Greg), to nigdy nie miał ochoty odwiedzić tego miejsca.

Kiedy usadowili się na jednej z dużych, niezwykle wygodnych kanap, Greg wziął menu leżące na stole przed nimi. Luźno objął ramieniem młodszego chłopaka i przesunął się bliżej, podając mu kartę. Greg próbował wszystkich smaków i lubił większość z nich, więc chciał, aby to Myroft podjął ostateczną decyzję. Przyglądał się, jak jego chłopak rozmyślał na menu przez kilka minut, zanim zdecydował się na smak jabłkowy, który zamówili wraz z kilkoma wodami.

— Przyznam, że to miejsce nie jest takie, jak się spodziewałem — skomentował Mycroft, wygodniej opierając się o ciało Grega, gdy czekali. — Jest całkiem miłe.

— Oczywiście, że tak — zaśmiał się Greg, uśmiechając się. — Nie często odwiedzam obrzydliwe miejsca.

— Cóż, był ten jeden pub, Gregory… — zauważył Mycroft, unosząc brew. Greg roześmiał się głośniej.

— No… tak, ale od tego czasu wytknięto mi ten błąd — powiedział radośnie.

Mycroft roześmiał się na to. Cudowny dźwięk. Greg nigdy nie przestanie się zachwycać, jaki był piękni. Obaj podnieśli wzrok, gdy szisza została przyniesiona i postawiona na stół. Kobieta, która ją dostarczyła, Sarah, poddała im wąż i postawiła wodę, oferując im trochę przyjacielskiej rozmowy, zanim zostawiła ich samych.

Greg pierwszy pociągnął kilka razy z sziszy, zanim przekazał wąż Microftowi. Młodszy nastolatek wziął go i spojrzał na niego, przeskanowując wzrokiem całe urządzenie, a potem zerknął na Grega, który skinął głową uśmiechając się do niego. Mycroft z powrotem przeniósł wzrok na węża, który trzymał w dłoni, po czym podniósł go do ust i zaciągnął się mocno. Zmarszczył nieco brwi, wypuszczając dym, a potem zaczął kaszleć.

— Hej, Myc — zagadnął Greg, zabierając wąż i sięgając po jedną z wód. — Nie zaciągaj się tak bardzo, kochanie. Jest to mocne.

— Tak, najwyraźniej — skomentował beztrosko Mycroft, ponownie kaszląc, po czym przyjął wodę z wdzięcznym skinieniem głowy. Greg wziął jeszcze kilka pociągnięć, obserwując, jak jego chłopak pije i odchrząkuje, zanim w końcu pochylił się, by odstawić ją na stole.

— Chcesz spróbować jeszcze raz? — zapytał, poruszając lekko wężem.

— Tak sądzę — przytaknął Mycroft, sięgając, by go odebrać.

Tym razem był bardziej ostrożny, dzięki czemu ta próba poszła lepiej i nie sprawiła, że ponownie dostał ataku kaszlu. Porozmawiali trochę. Greg dyskutował z Mycroftem na temat pomysłów dotyczących jego ostatniej pracy domowej na angielski, gdy dzieli się fajką wodną (chociaż Greg palił więcej niż Mycroft).

— Hej, mam pomysł — stwierdził po chwili.

Mycroft spojrzał na niego, unosząc z ciekawością brwi.

— Och?

— Mmmm. Chodź, podejdź trochę bliżej — powiedział, przesuwając się na kanapie i obracając się tak, że siedział nieco bardziej przodem do Mycrofta. Chwycił fajkę wodna drugą ręką i owinął wolną teraz ręką talię młodszego nastolatka, gdy ten się zbliżył, przyciągając go lekko na swoją jedną nogę.

— Gregory? — zapytał Mycroft, zdziwiony na ich bardziej intymną pozycję.

Rozejrzał się, ale w całym lokalu były może jeszcze tylko cztery osoby i żaden z nich nie zwracał na nich uwagi.

— Podzielmy się tym. — Greg uśmiechnął się do niego. Odchylając głowę do tyłu, podniósł wąż do ust. — Zaciągnę się, a potem pochylił się i mnie pocałujesz.

Greg miał ochotę roześmiać się ze sceptycznego spojrzenia swojego chłopaka, ale zamiast tego tylko się uśmiechnął. Wiedział, że Mycroftowi się to spodoba, więc zaciągnął się mocno, a następnie odłożył wąż, obejmując dłonią policzek Mycrofta, gdy pochylił się i zacisnął ich usta. Greg rozchylił swoje wargi, a Mycroft instynktownie poszedł w jego ślady, pozwalając starszemu nastolatkowi wdychać do jego ust dym o smaku jabłka. Dłoń Mycrofta przesunęła się, by osiąść na jego karku, gdy dzielenie się dymem zmienił się w powolny i zmysłowy pocałunek.

Po chwili Mycroft cofnął i odwrócił głowę na bok, wydmuchując resztki dymu. Greg obserwował go. Miał rozszerzone źrenice i zaczął się uśmiechać, gdy znów patrzyli na siebie. Policzki Mycrofta były zabarwione na jasny odcień różu, a jego źrenice były nieco rozszerzone.

— Następna kolejka? — zapytał Mycroft, a Greg skinął głową.

— Chcesz to zrobić jeszcze raz w ten sposób? — zapytał w odpowiedzi, gdy smukłe palce Mycrofta pogładziły jego szyję.

— Tak.