Życzenie: głodna C.C. terroryzująca Lulu. ; - ) I drobiazg dodatkowy, który jakoś tak powstał w międzyczasie, na końcu.
Dla Sienne.
Zaopatrzenie
C.C. usiadła przed Zero. Konkretniej: przed nosem Zero, zasłaniając mu ekran taktyczny i klawiaturę.
Największy umysł swej epoki spróbował zignorować ten akt dywersji, sabotażu, zdrady, braku szacunku oraz umniejszania jego znaczenia w oczach podwładnych – ci kretyni i tak sobie bez niego nie poradzą. Ignorował całe cztery sekundy.
Potem oberwał pluszakiem.
— Twoja dama jest głodna — oznajmiła wściekle C.C. — Jej rycerz też! — Wskazała na maskotkę.
Za plecami Geniusza Wolności (jak ostatnio w wywiadzie określił Zera Diethard) ktoś z obsługi ledwie stłumił chichot. Mężczyzna nie był pewien, kto – hełm trochę zniekształcał głosy – zdecydował więc, że w najbliższej akcji „poświęci" wszystkich, którzy dzisiaj pełnili dyżur.
— Niech ktoś zamówi pizzę — westchnął.
— Pizza jest zamówiona! — wykrzyknęła dziewczyna. — Ale będzie jechać wieki, bo mamy bazę w jakimś obskurnym miejscu kilometry od cywilizacji!
Trudno, żeby była w centrum Tokio, niemal odwarknął. W porę zdał sobie jednak sprawę, że wiedźma się droczy. Przecież sama doskonale o tym wiedziała. Drocząca się, znudzona nieśmiertelna istota o wzorze zachowania nastolatki oznaczała kłopoty, przy których bledło zdobycie nowych źródeł finansowania.
— Pójdę się prostytuować na ulicę za kromkę chleba! — melodramatyzowała C.C.
Teraz już chyba z trzy osoby chichotały. Cierpliwość Zera była na wyczerpaniu. Pal sześć śmiechy – najbliższa akcja była za parę dni, ci ludzie już byli martwi – gorzej, że teraz nigdy już nie uwolni się od plotek, że sypia ze swoją tajemniczą pomocnicą.
Przyszłego władcę świata, jak większość dysfunkcyjnych nastolatków, seks brzydził, przerażał i napawał pogardą jako czynność zwierzęca, emocjonalna, zabierająca ludziom czas i powodująca, iż głupieją. To, że ktokolwiek mógł sądzić, iż się jej oddaje, uważał za głęboko uwłaczające. Już kilka czystek urządził z tego powodu, ku niezadowoleniu Diethard, uparcie przywiązanego do obalonej lata temu – jak wypominał mu przełożony – zasady sex sells.
— To idź. Bylebyś przestała zasłaniać mi monitor — warknął na pannicę.
— Mówiąc „prostytuować" miałam na myśli „sprzedawać tajne informacje naszym wrogom". Chciałam być poetycka i moralnie bezwzględna. A, i patetyczna. Udało mi się, ekspercie?
— Spytaj Dietharda. Precz.
— Diethard nie wygłasza megalomańskich przemów — zauważyła wiedźma. — I nie, nie pójdę, póki taktycznie nie zorganizujesz mi jakiegoś pożywienia. Bo strategia zaopatrzeniowa najwyraźniej cię zawiodła.
Z miliarda rzeczy, których rozpuszczone książątka próbujące przejąć władzę nad światem pod pozorem wyzwalania go (wbrew pozorom bardzo szeroka kategoria) nie znoszą, kpienie z ich założeń ideologicznych jest tą najgorszą. Zero, gardzący taktyką, spróbował nerwowo udowodnić, że jego strategia jak zawsze jest bezbłędna i uwzględniła wszystkie możliwe ruchy przeciwnika... w tym zmasowane składanie zamówień w Pizza Hut, uniemożliwiające sieci dalsze dostawy.
Oczywiście, że tak. W końcu nie był sam w tym pokoju ani w bazie. Byli tu jeszcze technicy, po bazie włóczyły się setki chwilowo niepotrzebnych pionków. To właśnie zapasowe zaopatrzenie.
— Czy na sali jest kanapka? — spytał.
Obsługa popatrzyła po sobie, w końcu jeden mężczyzna wstał, z miną wielce nieszczęśliwą, poszperał w swojej teczce i wyjął papierowe zawiniątko.
— Z szyneczką... ale to moja ostatnia — wyjęczał błagalnie.
— Poświęcenia są paliwem naszej sprawy, fundamentem przyszłej wolności i dobrobytu. Sprawiedliwość nie zawsze oznacza równość — odpowiedział machinalnie Zero.
C.C. zeskoczyła wreszcie z klawiatury, odsłaniając monitor. Na szczęście nadal wygrywali toczącą się właśnie drobną bitwę – kolejny dowód na wyższość strategii. Władca świata in spe – oraz in making – cały pokraśniał...
— To niewiele — szepnęła złowieszczo dziewczyna.
...i zagasł. Tym razem wszakże rozwiązanie nasunęło mu się niemal same.
— Kallen opiekowała się matką, pamiętam, mój wywiad donosi też, że świetnie sobie radzi przy przygotowywaniu imprez szkolnych... Poproście ją tutaj i powiedzcie, że mam dla niej misję o najwyższym priorytecie. Niech weźmie fartuch, żeby się nie pobrudzić. Gdzie w bazie mamy kuchnię?
Zachodnie obyczaje
— To oburzające — oznajmił Zero, wysłuchawszy raportu Dietharda. — Absolutnie niedopuszczalne.
Kallen wzruszyła ramionami:
— Raczej nieistotne... To tylko halloweenowe kostiumy, różnica w sprzedaży na korzyść Suzaku to marne parę tysięcy...
— Tylko? — krzyknął dramatycznie przywódca. — Kallen, musimy ich zmiażdżyć na każdym froncie, to podstawa strategii...
— Poza tym — bąknął Diethard — opłaty za wykorzystanie wizerunku to niemały procent naszych przychodów.
— ...Zresztą, kto normalny wolałby strój Rycerza Okrągłego Stołu od mojej charakterystycznej, budzącej grozę maski? Britannia pierze obywatelom mózgi. Czas z tym skończyć! Musimy ocalić świat od terroru tej estetycznej dewiacji! Od wpływu tych okrutnych, pozbawionych gustu tyranów popytu! Jutro zaczniemy ataki na ich linie dystrybucji!
