Rozdział 8 "Niezręczne pisanie listu"
Co mogłoby uczynić me życie lepszym? Zastanawiam się, serio.
Właśnie znajdowałem się w najlepszym magicznym sklepie na świecie i całowałem najlepszą na świecie dziewczynę.
I wtedy ktoś odchrząknął.
Wraz z Hermioną odskoczyliśmy od siebie po to, by zobaczyć wyraźnie zawstydzonego Harry'ego.
- Powinniśmy iść - powiedział troskliwym głosem. - Mamy parę rzeczy do zrobienia, nim wrócimy do Hogwartu.
W odpowiedzi uśmiechnąłem się i skinąłem głową.
- Wyślę Ci sowę, gdy wrócimy do szkoły, dobrze? - Usłyszałem głos Hermiony.
- Będę czekał - odparłem chwilę później, składając na jej czole lekki pocałunek. W tym czasie Harry zwrócił się w kierunku drzwi, powoli ruszając. Zaraz za nim poszła Gryfonka.
- Jest urocza.
Niemal natychmiast porzuciłem błogie otępienie, w którym przez chwilę trwałem.
- Co? - zapytałem głupio.
- Ta dziewczyna - powtórzyła Caitlin. - Jest urocza. Jesteście parą?
- Cóż, chcemy. Tymczasem powinniśmy pójść na randkę. Nie jesteśmy jeszcze parą.
Caitlin uśmiechnęła się.
- Wiesz, sposób, w jaki uśmiechała się, wychodząc, nakazał mi poinforwać cię, żebyś lepiej o ewentualnym związku pomyślał.
- Myślałem, że pracujesz na zapleczu - powiedziałem.
- Och, owszem. A raczej pracowałam, dopóki nie usłyszałam dzwonka - odparła poważnym głosem. - W czasie, gdy ty obściskiwałeś tę panienkę, przy kasie stała ogromna kolejka klientów, których nie zauważyłeś.
Zarumieniłem się.
- Nie mów Celii Zonko, proszę... Naprawdę chcę tej pracy - błagałem. Dziewczyna uśmiechnęła się.
- Uspokój się, Fred - powiedziała. - Żartowałam. Po prostu ogranicz swoje romantyczne uniesienia do minimum, proszę.
Parsknąłem śmiechem.
- Dzięki. - Z mej twarzy nie znikał uśmiech.
xxxxxxx
Ciągle byłem na swoim hermiono-całuśnym haju, tak więc praktycznie pominąłem moment, w którym wszedłem do domu tanecznym krokiem bardzo przypominającym walca.
- Witaj, Fred - powiedziała mama pogodnym głosem. - Jak było w pracy?
- Absolutnie fantastycznie! - odparłem szczęśliwie.
- Czyżbym coś przegapiła? - zapytała, wyraźnie zdziwiona. - Dlaczego jesteś dziś taki radosny? Ostatnimi czasy nie opuszczał cię zły nastrój.
Nie byłem przekonany, czy chcę jej powiedzieć o Hermionie. Nie wiem do końca, dlaczego, ale doskonale wiedziałem, że zrobiłaby wokół tego ogromne zamieszanie. Nie chciałem po prostu stawiać czoła jej ciągłym pytaniom na temat mojego związku z Gryfonką.
- Po prostu... - zamilkłem na chwilę, szukając poprawnych słów. - Wreszcie przyzwyczaiłem się do pracy i zacząłem żyć badziej dla siebie.
Wiedziałem, że zabrzmiało to głupio, ale mama połknęła haczyk.
- Och, Fred, kochanie! To cudownie! - zapłakała, natychmiast mnie przytulając.
Po kolejnym łamiącym żebra uścisku poszedłem do swojego pokoju, chcąc znaleźć George'a, który akurat siedział przy biurku.
- Zgadnij co! - zagadnąłem.
Ten jedynie popatrzył na mnie jednym z tych swoich spojrzeń pod tytułem: "Nie mam ochoty zgadywać".
- Pocałowałem Hermionę! - Niemal to wykrzyczałem. O cholera. Miałem nadzieję, że mama tego nie usłyszała.
George był pod wrażeniem. A przynajmniej wyglądał, jakby był.
- Gratuluję! - powiedział z uśmiechem. - Cieszę się razem z tobą. Jestem pewien, że mama była cała we łzach, gdy jej powiedziałeś.
W odpowiedzi, zacząłem szurać nogami po podłodze.
- Nie powiedziałeś jej? - zapytał zszokowany.
- Nie mogłem! - odparłem, broniąc się. - Znasz mamę. Wszystko wzięłaby na poważnie i zapewne zaczęłaby szukać miejsca na ślub.
- A nie chcesz tego?
- Cóż... - Nie lubiłem takich rozmów. Czułem się co najmniej niekomfortowo. - Wyobrażam sobie Hermionę w tym wszystkim, ale dwa pocałunki, z czego jeden wzajemny, zero randek... Nie jesteśmy nawet parą.
George skinął niczym jeden z tych denerwujących psychiatrów. Byłem pewien, że zaraz zapyta: "I jak się z tym czujesz?", ale tego nie zrobił.
- Jesteś w piekle pełnym opresji, mój drogi bracie. - To wszystko, co powiedział, nim wyszedł z pokoju. Chwilę później usłyszałem nagłe stukanie w szybę i zauważyłem Hedwigę - sowę Harry'ego - trzymającą list. Natychmiast podbiegłem do okna i szeroko je otworzyłem. Ptak upuścił kopertę naprzeciw mnie i usadowił się na łóżku, najwyraźniej czekając. Szybko otworzyłem list i z ulgą zauważyłem, że jest od Hermiony.
Drogi Fredzie,
Obiecałam, że napiszę, ale teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem całkiem pewna, co powiedzieć.
Dotychczas Hogwart był wspaniały. Miałam najwyższe oceny, a profesor McGonagall pozwoliła mi zrobić kilka zadań dla siódmej klasy, gdyż te z szóstej nie były już dla mnie wyzwaniem.
Eliksiry są czymś, z czym nadal trudno sobie poradzić. Mimo że docinki profesora Snape'a względem Gryfonów nieco ustały, ciągle faworyzuje Ślizgonów, gdy mamy z nimi lekcje.
Numerologia zdecydowanie jest moim ulubionym przedmiotem. Jest po prostu fascynująca.
To, co napisałam, było nudne, wiem. Nigdy nie pisałam do kogoś, kto nie jest moją rodziną lub przyjacielem. I wcale nie chcę przez to powiedzieć, że nie nim nie jesteś, bo - rzecz jasna - jesteś. Po prostu myślę o tobie więcej niż o zwykłym przyjacielu i jesteśmy kimś więcej niż tylko przyjaciółmi.
Ron jest zdecydowanie skomplikowany. Jedynym wyjaśnieniem jego zachowania, jakie wpada mi do głowy, jest fakt, że Ron to Ron, a Ron najwyraźniej czerpie przyjemność z bycia sfrustrowanym.
Och, Ginny chce coś napisać.
Cześć, Fred!
Tutaj Twoja ulubiona młodsza siostra, Ginny. Gratulacje dla Ciebie i Hermiony. Nie mogę doczekać się ślubu! Będę druhną!
Wiem, byłam okropna dla Ciebie, gdy wyjeżdżałam do szkoły, ale zachowywałeś się jak kretyn. Wybacz.
Och, Harry chce coś napisać! Pa! Pozdrów Mamę, Tatę i George'a. No i Percy'ego, Charliego oraz Billa, gdy tylko się z nimi zobaczysz.
Cześć, tu Harry. Jak tam? Wiem, że się widzieliśmy, ale wszyscy do Ciebie piszą i nie chcę się czuć wyeliminowany. Wybraliśmy nowych pałkarzy i szukających. Nowa drużyna ma się następująco:
Szukający/Kapitan: Harry Potter, czyli ja.
Obrońca: Seamus Finnigan
Szukający 1: Ron Weasley
Szukający 2: Dean Thomas
Szukający 3: Amanda Lewis (z drugiego roku)
Pałkarz 1: Donald Martin (z czwartego roku)
Pałkarz 2: Clara Vincent (też z czwartego roku)
Jak na razie drużyna wygląda obiecująco, ale pałkarze muszą poćwiczyć. Nadal jesteś chętny na trenowanie ich w weekendy? Pytałem McGonagall, a ona porozmawiała z Dumbledore'em i oboje zgodzili się, abyś przychodził raz w tygodniu.
Niestety, Slytherin również ma dobrą drużynę. Malfoy jest nowym kapitanem. W dobry sposób skompletował drużynę. Hufflepuff i Ravenclaw poszli ich śladem. Wygląda na to, że ten sezon będzie interesujący.
Pierwszy mecz mamy w drugą sobotę listopada. Przyjdź nas zobaczyć. Będziesz mógł spotkać się z Hermioną. Och, skoro już o tym mówimy, Hermiona chce odzyskać swój list, w którym nieco namieszałem. Mam nadzieję, że w Norze wszystko w porządku!
Hej. Tu znowu Hermiona. Nie jesteś przypadkiem zbyt popularny? Cóż, romawiałam z Ronem, ale jest na nas zły. Nie martw sie, zapewnia, że nie z mojego powodu. Harry potwierdził ten fakt. Ron fantazjuje o jakiejś piątoklasistce z Hufflepuffu... przyjaciółce Ginny, wyobraź sobie! Jest w okropnym nastroju, ponieważ Ginny nie potrafiła przestać go męczyć w tej sprawie (Harry też nie).
Tak więc jest w kiepskim nastroju na okrągło, co rodzi kolejne problemy. Ron myśli, że skoro mam Ciebie, a Harry jest z Ginny, to w takim razie on nie ma nikogo. Och, trudno to wytłumaczyć. Harry wspomniał, że będziesz w Hogwarcie, więc postaram się wszystko Ci wyjaśnić twarzą w twarz... Albo może Ron się postara?
Do szybkiego zobaczenia!
Ucałowania od Hermiony
Uśmiechnąłem się, kończąc list. Nie przejmowałem się tym, jak formalnie ów list brzmiał. Ważne, że między mną a Hermioną wszystko było w porządku.
Szybko zdałem sobie sprawę z faktu, iż Hedwiga nadal tu jest, czekając na odpowiedź, więc od razu się za takową zabrałem.
Droga Hermiono,
Masz rację. Czuję się niezręcznie i też zupełnie nie wiem, co mówić.
Jestem szcześliwy, słysząc, że w szkole wszystko w porządku i że zdobywasz punkty na transmutacji. Ja, kiedy byłem w szóstej klasie, robiłem zadania z z zaklęć naprawczych.
Powiedz Ginny, że wszystko jej wybaczam. Wiem, że zachowywałem się jak dureń.
Przekaż Harry'emu, że będę w czwartek. Mam wtedy wolne. Nie mogę się doczekać trenowania nowych pałkarzy i przekazywania im swoich sekretów. Pomyśl, ile tajemnic skrywa odbijanie tłuczka pałką... Sam nigdy się tego nie dowiedziałem.
Co do Rona... Trzaśnij go ode mnie w łeb. Ma zacisnąć zęby i pocałować tę cholerną dziewczynę. Ja tak zrobiłem i jakie są efekty? Jestem z najpiękniejszą czarownicą na całym świecie.
Do zobaczenia w czwartek!
Pozdrowienia, całusy, albo coś innego, czym można zakończyć list!
Fred
Zwinąłem pergamin, włożyłem go do koperty i podałem Hedwidze, która natychmiast odleciała.
Właśnie rozmarzyłem się nad Hermioną. Chciałem z nią być. Teraz.
- Fred! - usłyszałem George'a wydzierającego się spod schodów.
- Co? - odkrzyknąłem. Byłem taki szczęśliwy, rozmyślając o Hermionie... I wtedy George musiał okazać się dupkiem i rozpieprzyć wszystkie moje wspaniałe myśli.
- Chodź na dół! - wydarł się. - Znalazłem coś!
Kompletnie zdumiony, zszedłem na dół i ujrzałem brata przeglądającego "Proroka Wieczornego".
- No? - zapytałem.
- Zobacz, co znalazłem! - powiedział podekscytowany, podsuwając mi gazetę pod nos.
- Samoczyszcząca damska bielizna? - zapytałem, czytając notatkę na środku kartki. - Bez obrazy, ale chyba tego nie potrzebuję... Nie sądzę, by ktokolwiek potrzebował. To trochę sprośne.
- Co? Nie! - zaperzył się George. - Niżej.
Spojrzałem w dół. Mój wzrok zatrzymał się na ogłoszeniach "Na sprzedaż", a konkretnie na jednym zakreślonym kółkiem (zapewne przez George'a).
Przestronne dwupokojowe mieszkanie z łazienką. Salon z aneksem kuchennym. Doskonały widok na rynek w Hogsmeade. Ulokowane na prawo od Miodowego Królestwa. Piętnaście galeonów miesięcznie. Wyznaczone miejsce do aportacji, podłączone do sieci Fiuu. Proszę kontaktować się sową lub przyjść oglądnąć mieszkanie na...
Notatka zawierała dane kontaktowe.
- I co w związku z tym? - zapytałem.
- Naprawdę jesteś tępy, Fred - mruknął rozdrażniony George. - To dla nas! Któregoś dnia musimy się wyprowadzić. A teraz oboje mamy pracę, moglibyśmy sobie pozwolić na wydanie piętnastu galeonów miesięcznie... prawdopodobnie.
Jeszcze raz przeczytałem notkę. To naprawdę wyglądało świetnie jak na piętnaście galeonów miesięcznie. Widziałem wcześniej mieszkania koło Miodowego Królestwa i wcale nie były takie złe jak na pierwszy raz "na swoim".
- Myślę, że powinniśmy to sprawdzić - powiedziałem w końcu. - Myślę też, że na razie nie powinniśmy mówić mamie. Pamiętasz, jaka była, gdy w lipcu Percy znalazł mieszkanie z Oliverem i Angeliną. Praktycznie wpadła w histerię... I to na cały tydzień, a to tylko jedno z nas. Pomyśl, jak nagle dwójka z jej "skarbów" postanowi odejść.
George zastanowił się.
- Hej! Niemal wywaliła nas z domu, gdy tak długo nie mogliśmy znaleźć pracy - przypomniał. Cóż, miał rację. - To jest po prostu następny krok.
- Niech będzie - zgodziłem się. - Najpierw, chodźmy obejrzeć mieszkanie i wtedy podejmiemy decyzję. Zgoda?
Bliźniak skinął głową.
Heh... Związek z Hermioną zaczynał wyglądać koszmarnie.
Ja - niezależny absolwent Hogwartu z własną pracą i prawdopodobieństwem własnego mieszkania.
Ona - dwa lata do opuszczenia Hogwartu, bez pracy, mieszkająca ze swoimi rodzicami.
Nagle zacząłem wyglądać dużo starzej od niej.
Automatycznie zgoniłem się za swój sceptycyzm i pomyślałem, że wiek przecież nie ma żadnego znaczenia w związku.
Prawda?
