Szepczący w ciemności.

Rok 317 Po przerwie. Miasto Saltmarsh – Stolica Planety Saltmarsh

Arkan-tar stanął przed lustrem uśmiechając się z zadowoleniem. Jego powierzchnia była gładka, pozbawiona odbicia. Lustro Głodnego Księżyca, jak je nazywano. Pradawny artefakt sprzed wieków, zbudowany przez starożytną, wymarłą już rasę. Czyli standard w jego pracy. Uprawiał tak zwaną archeologię stosowaną, przez osoby nieobeznane z tematem nazywaną rabowaniem grobów i kradzieżą zabytków. Dotknął lustra i wyszeptał po cichu w Aklo.

- Poprzez nicość razem

Lustro rozbłysło i ukazał mu się widok na salę konferencyjną pancernika „Glory of the Fallen", który był okrętem flagowym „Floty Badawczo-Eksploracyjnej". Pomieszczenie było pięknie urządzone, ale bez przytłaczającego przepychu. Wydawało się prawie przytulne. Po drugiej stronie znajdowało się podobne lustro. W sali konferencyjnej przebywało kilka osób. Pierwszą i najważniejszą z nich był Lord Admirał Antares. Wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna ubrany był w elegancki wyjściowy mundur. Jedno oko miał jasnobłękitne, jakby świecące zimnym blaskiem. Drugie było cybernetyczne z zewnętrzną soczewką. Twarz miał przystojną, lecz nieco niesymetryczną. Była to pamiątka po postrzale, który prawie pozbawił go życia. Był gładko ogolony, a ciemnorude włosy miał przycięte krótko.

-Witaj Arkanie i Lady Calo – zwrócił się do dwudziestoparoletniej dziewczyny stojącej w drugim lustrze. Miała długie jasne włosy i oczy barwy głębokiego błękitu. Była ubrana w biała suknię z głębokim rozcięciem, aby nie przeszkadzała w bieganiu. Przy boku nosiła szpadę z ozdobną rękojeścią. Na palcu miała pierścień z czerwonym klejnotem poprzecinanym zielonymi metalowym żyłkami. Na szyi wisiał jej niewielki medalik z zamknięciem, w którym najpewniej ukryty był obrazek kogoś bliskiego. Lady Cala Grayskull ukłoniła się dwornie.

- Także witam wszyskich zebranych. – powiedziała pięknym melodyjnym głosem.

- Mama nadzieję, że wasza podróż upłynęła spokojnie – zapytał Lord Admirał formalnym tonem.

- Początki były dobre, ale na orbicie Saltmarh zostaliśmy zaatakowani przez piratów. Tylko ja i Panna Daisy przeżyłyśmy, lecz musiałyśmy awaryjnie lądować, a nasz statek nie nadaje się do użytku. Potrzebujemy nowego… - rzekła arystokratka łagodnym głosem. Antares skinął głową..

- Później omówimy ten problem. Najpierw jednak musimy przedstawić pozostałych członków dowództwa i omówić sprawy, dla których się tu zebraliśmy rzekł i pokazał mężczyznę na prawo od siebie. Był wysoki, miał krótkie włosy oraz nieco androgyniczne rysy twarzy. Nosił zadbany mundur, a jego oblicze było aż do przesady poważne.

- To komandor Reese, moja prawa ręka – rzekł admirał.

- A ja jestem jego lewą, lepszą, ręką. Albo bardziej oficjalnie, oficer informacyjno-wywiadowczy. Mówcie mi Pani Ka – wtrąciła się dosyć niska kobieta z ozdobioną szmaragdami maską na prawej połowie twarzy. Była blada, miała rozszerzone źrenice i uśmiechała groźnie połową ust. Antares chrząknął i wskazał na kolejną kobietę. Była ubrana w szkarłatny płaszcz z kapturem. Widać było tylko dolną bladą połowę twarzy. Oblicze było piękne, ale kobieta roztaczała wokół siebie aurę strachu. Okręciła kosmyk płomiennorudych włosów wokół palca.

-To jest Lady Sorrowflame. Nasz oficer naukowo-techniczny – rzekł Lord Admirał, a kobieta ukłoniła się i rzekła.

- Zaiste, miło było was poznać .

Ostatnia osoba przedstawiła się sama.

- W imieniu Zakonu Zaćmienia przybyłam, aby wypełnić misję zleconą mi przez samego liktora. Jestem Pani Ostrzy Asindesa Di Vir – rzekła wysoka kobieta o złotych włosach odziana w zbroję rycerzy piekieł z herbem zakonu na piersi. Herb przedstawiał słońce w trakcie zaćmienia. Była piękną i dobrze zbudowaną kobietą po czterdziestce. Na policzku miała bliznę po kwasie. Przy pasie nosiła archeotechniczny miecz w nieco zbyt małej pochwie,

Pani Ka zachichotała po słowach Asindesy, ale Lord Admirał dał jej znak, aby zamilkła.

- Skoro się już przedstawiliśmy, przypominam o przyczynie, dla której się tutaj zebraliśmy.- Zaczął poważnym tonem Antares - Pięć lat temu doszło do straszliwego wydarzenia. Wiele planet, od Veskarium po Światy Paktu, padło ofiarami ataku. Z samego środka Spustoszonej Strefy wyemitowany został sygnał, który wydawał się być początkiem aktywacji broni o niewyobrażalnej potędze, który nie tylko była w stanie unicestwić całe planety wraz z trylionami ich mieszkańców, ale być może wymazać je z rzeczywistości. Kilka miesięcy później cała sytuacja się powtórzyła. Jak wszyscy się domyślamy, wywołało to ogromne poruszenie wśród rządzących, choć opinia publiczna nie dowiedziała się o niczym. Odkryto, że w miejscu skąd nadszedł sygnał pojawiła się wcześniej nieznana planeta. Pierwotnie postanowiono wysłać tam wspólną, veskowo paktową flotyllę, aby spacyfikowała lub permanentnie zniszczyła owe miejsce. Jednakże wystąpiły dosyć oczywiste trudności. Przede wszystkim, owa planeta znajduje się w tak zwanej Spustoszonej Strefie, obszarze galaktyki dotychczas niezbadanym, skąd nie dochodzą żadne sygnały. Większość ekspedycji wysłanych w tamto miejsce nie powróciła, a te nieliczne, którym się to udało, przyniosły niepokojące wieści. Legendy o białych demonach i tego typu opowieści. Analizując strukturę Spustoszonej Strefy uczeni wysnuli przypuszczenia, że jest to obszar działania Roju. Nie mam zamiaru polemizować z tą tezą, lecz faktem jest, że obszar pozbawiony jest nadajników dryftowych, przez co jakakolwiek jego eksploracja za pomocą wielkiej floty wojennej wydaje się niezwykle trudna. Przez kilka lat decydenci zastanawiali się co zrobić z tym nowym i zupełnie nieznanym zagrożeniem, aż dwie osoby pozwoli znaleźć rozwiązanie większości problemów. Pierwszą z nich była obecna tu Lady Cala Grayskull z Carurystalu – wskazał na młodą damę, która ukłoniła się uprzejmie – Jest ona w posiadaniu starożytnych map przedstawiających tamten obszar. Pochodzą one podobno z czasów założycielki rodu Mary, która miała jakoby pochodzić z tamtego miejsca nazywającego się według niej Etheria.

- Powinnam uznać wszystkie owe „Jakoby" i „Podobno" za obraźliwe. O ile nie ma pewności, że linia Mary nie została podczas tych wszystkich tysiącleci przerwana, to jednak pochodzenie Mary, jak i sama natura Etheri nie ulegają wątpliwości.

Admirał podniósł dłoń w na znak zgody.

- Jestem najemnikiem i wojskowym. Nie mnie wnikać w kwestie historyczne i legendarne. Tu właśnie dochodzimy do mojego udziału w całej tej misji. Przez ostatnie trzydzieści lat, odkąd zostałem wygnany z rodzimej planety, walczyłem w różnych konfliktach, głównie z Rojem, ale także w lokalnych konfliktach. Dysponuje własną flotą, nawykłą do samodzielnego działania z dala od lini zaopatrzenia, poza strukturą dowodzenia. Gdy, dzięki swoim rozlicznym kontaktom wśród przedstawicieli władzy, dowiedziałem się o tym przedsięwzięciu, postanowiłem się do niego przyłączyć. Rząd zapłacił mi z góry, niezależnie od wyników. Tak więc zrozumiały jest powód obecności mojej i moich sojuszników oraz Lady Caly. Teraz więc kolej na wyjaśnienie powodu obecności Arkan-tara. – popatrzył znacząco na Verthaniego. Arkan ukłonił się nisko i rzekł

- Wysłano nas tutaj, abyśmy jako pierwsi udali się w głąb Spustoszonej Strefy. Naszym pierwszym celem jest upewnienie się,, czy nie jest to obszar działalności roju. Poza tym, naszym zadaniem będzie wyznaczenie trasy, którą ma się przemieszczać flota. Mamy też zebrać wszelkie dane na temat potencjalnych zagrożeń, jakie mogą tam na nas czekać. W końcu jeśli uda nam się dotrzeć na ową Etherię mamy w możliwie dyskretny sposób dowiedzieć się, co zagroziło reszcie wszechświata i, jeśli będzie to konieczne, zneutralizować ową broń. Nigdzie nie wspomniano o tym, że powinniśmy przeżyć, ale to się chyba rozumie samo przez się… Lub nie… - uśmiechnął się ponuro - Jak rozumiem, skoro Lady Grayskull utraciła swój statek, naszym zadaniem jest również zdobycie odpowiedniego środka transportu. Domyślam się, że dostaniemy odpowiednie środki na zdobycie statku? – zapytał Arkan rzeczowym tonem.

Lord Admirał skinął głową.

- Prawdę mówiąc, z góry uznałem, że pojazd Lady Grayskull może nie spełniać wymagań stawianych przez misję o tej randze, więc przekazałem w depozyt hotelu, w którym przebywacie credstick zawierają pół miliona kredytów z możliwością kredytu do dwóch milionów. – Antares ukłonić się przepraszająco Lady Caly.

Pani Ka zachichotała.

- Nie myślcie sobie, że uda wam się ukraść go czy coś w tym rodzaju. Nasze macki są zaiste długie, a pazury ostre… - ponownie zachichotała.

- Musicie zakupić lub wynająć statek, który przetrwa tak trudną podróż. W takim miejscu, jak Saltmarsh może to być trudne, ale można też liczyć, że niewielu spoza tej planety dowie się o tej misji. Są we wszechświecie siły, które mają zamiar przeszkodzić w tej misji… lub nas wyprzedzić. Dyskrecja jest więc kwestią najwyższej wagi. Macie papiery na to, że wykonujecie zadanie dla uniwersytetu Kemanis – Lord Admiirał popatrzył znacząco na Arkana - Niektórzy nawet dla niego pracowali. Udawajcie poszukiwaczy starożytnej wiedzy i archeologów.

- Czyli hieny cmentarne działające na legalu – wtrąciła Pani Ka uśmiechając się sarkastycznie.

- W porcie będą na was czekać Doktor Qin wraz ze swoją stażystką. Będą wam potrzebne w wypadku, gdybyście potrzebowali wsparcia technicznego. Doktor była obecna w ośrodku nasłuchowym trakcie ataku i wie sporo, znaczy się odrobinę więcej niż nic. Potem odnajdziecie Lady Calę i jej opiekunkę Panią Daisy. Następny kontakt przez lustra jutro, gdy wszyscy się zbierzecie.

Arkan skinął głową i dotknąwszy lustra rzekł w Aklo

- Nicość pochłonie wszystko.