Akashi oderwał się na chwilę od kontemplacji oka, które zaledwie wczoraj straciło swój szkarłatny kolor, przybierając złoto-miodową barwę i spojrzał podejrzliwie na olbrzyma rozwalonego na jego prywatnym fotelu. Nie podobało mu się to, że władował się do jego domu, co więcej, do jego pokoju, bez zaproszenia i teraz najzwyczajniej w świecie odbierał mu jego przestrzeń osobistą. Nie miał nic przeciwko jego obecności w szkole, był nawet przydatny i posłuszny pomimo nieustannego narzekania. A Akashi bardzo lubił przydatnych i posłusznych ludzi. Nawet jeśli byli do bólu irytujący i flegmatyczni.

-Można wiedzieć co ty tutaj robisz? - chłopak stanął w rozkroku przed swoim wielkoludem.

-Podążam za Aka-chinem – powiedział jakby nigdy nic, nie odrywając wzroku od trzymanej przez siebie paczki chipsów. - Przegrałem. Aka-chin wygrał.


Nie przywykł do ciągłej obecności ludzi. Lubił samotność, nigdy nie uważał by ktoś miał mu do zaoferowania coś więcej poza posłuszeństwem. Z zaskoczeniem i pewną dozą strachu uświadamiał sobie, że te fioletowe włosy przesłaniają mu cały świat, czasami, aż nazbyt dosłownie.

Zaakceptował, przyzwyczaił się, a później pokochał duże dłonie delikatnie błądzące po jego ciele. Słodkie usta, skradające pocałunki i ukrywające gorący szept. Zapach, który po pewnym czasie już zadomowił się w jego pokoju na stałe. Góry słodyczy upchnięte po szafkach.

To wszystko tworzyło jego nowy etap, balansowania na granicy dwóch sprzecznych ze sobą osobowości.

W końcu się poddał, odrzucił zimną maskę i pozwolił sobie na zatracenie w uczuciu. Wciąż niepewnie, chwiejnie, płochliwie.


Więc:

Dlaczego odszedłeś?

Dlaczego twoje duże, nieporadne ciało już mnie nie ogrzewa?

Dlaczego moje oczy, już nie są w stanie śledzić twoich ruchów?

Dlaczego w mojej torbie stale spoczywa paczka żelek, która nie ma szans zaistnieć w twoim małym świecie?

Dlaczego moje noce są bezsenne, przecież wiesz, że nie potrafię sam zasypiać, gdzie więc jesteś?

Dlaczego wywróciłeś mój świat do góry nogami?

Dlaczego zawsze ślepo podążasz za moimi rozkazami?

Dlaczego nie potrafisz domyślić się tego co naprawdę chce powiedzieć?

Dlaczego mimo samych zwycięstw ciąży mi smak porażki?

Dlaczego to co najważniejsze jest poza moim zasięgiem?

Hm, dlaczego?