Minęły 3 tygodnie od przesłuchania. Dziś jest dzień, w którym mieli się do mnie zgłosić. No właśnie, mieli. Większość nocy nie przespałam, dlatego gdy wstałam i spojrzałam w lustro pierwszą rzeczą, którą ujrzałam były wielkie wory pod oczami. Ten dzień będzie do niczego. Jeszcze to okropne czekanie na telefon, jeśli zadzwoni.
Wyszło na to, że od godziny 5 rano sterczałam przy telefonie. Czekałam i czekałam. Minuty przypominały godziny, a godziny dni. Czas płynął tak wolno. Uświadomiłam sobie, że przecież żaden zdrowy na umyśle człowiek nie wstałby tak wcześnie, więc moje czekanie było bez sensowne.
O godzinie 6:30 byłam już całkowicie zestresowana, a to przecież dopiero początek dnia. Postanowiłam wziąć relaksujący prysznic, bo tylko on powodował, że w takich chwilach na kilkanaście minut zapominałam otaczającym mnie świecie i o tym wszystkim, co mnie czeka, jeśli się dostanę. Marzenia ściętej głowy, pomyślałam. Nie myliłam się tym razem, prysznic jak zwykle zadziałał na mnie kojąco. Kiedy spod niego wyszłam okazało się, że już było kilka minut po 7. Nieźle pod nim przesiedziałam. Boże, ile jeszcze będę musiała czekać.
Ubrałam się w moje ulubione, nieśmiertelne jeansy i luźną, bawełnianą bluzkę. Pomyślałam, że napije się kawy, może ona sprawi, że się obudzę a czas będzie szybciej leciał. Jednak tym razem się myliłam i czarny napój niczego nie zmienił, ale postanowiłam, że przydałoby się coś zjeść, bo mój żołądek już się dopominał o jakieś śniadanie.
Zrobiłam sobie musli z mlekiem, ale tylko trochę podłubałam, bo nie byłam wstanie, aby cokolwiek w tej chwili przełknąć. Zrezygnowana usiadłam na kanapie przed telewizorem, może tam znajdę coś ciekawego, co na moment odsunie moje myśli o castingu na boczny tor.
Jednak oczywiście znowu musiałam się mylić i o godzinie 8 po prostu go wyłączyłam.
Co ja teraz ze sobą zrobię? Przecież w ogóle nie wiadomo, czy do mnie zadzwonią.
Taka dziewczyna jak ja nie ma, co śnić o tym, że dostanie się do zespołu prowadzonego przez Cullenów. Esme i Carlisle niczym król Midas, do czego przyłożyli rękę to od razu stawało się złotem, albo nawet dość często platyną. Zdziwiło mnie trochę to, że postanowili założyć sześcioosobowy zespół, bo specjalizowali się głównie w karierach ludzi, którzy śpiewali solo, albo ewentualnie duet, ale mam nadzieję, że ten zespół zdobędzie sławę większą od ich poprzednich projektów.
Po krótkich przemyśleniach postanowiłam sięgnąć po jedną z książek mojej ulubionej pisarki Jane Austen, ale nie mogłam skupić się na czytanym tekście, ponieważ gdy już się zaczytałam moje myśli wracały do castingu. Po pół godzinie bezsensownej próby czytania z głębokim westchnieniem zrezygnowałam.
Godzina 9 i nadal nie wiem, co ze sobą począć. Jest dopiero początek dnia, a wszystkie pomysły już wyczerpałam. Pogrążyłam się w swoich myślach. Jednak to chyba trwało zbyt długo, bo ze swoistego letargu obudził mnie dzwoniący telefon. Pędem ruszyłam, aby go odebrać, co przypłaciłam potknięciem, ale nieustraszona dotarłam do niego.
-Halo? –Powiedziałam elokwentnie trochę zestresowana.
-Czy mam przyjemność z Isabellą Swan? –Zapytał skrzeczący kobiecy głos.
-Tak, przy telefonie. –Odpowiedziałam.
-Chciałabym poinformować panią, że została wybrana do zespołu SILLY SIX*, razem z pozostałą piątką również wybraną przez casting. Spotkanie, na którym zostanie pani poinformowana o warunkach kontraktu odbędzie się jutro w południe, w hotelu, gdzie odbył się casting. To wszystko. Gratuluję. –Powiedziała i rozłączyła się, a ja stałam ze słuchawką w ręku niczym słup soli. Nie mogłam uwierzyć w to, co przed momentem usłyszałam.
Nie wiem, ile tak stałam, ale gdy to wszystko do mnie dotarło zaczęłam skakać i piszczeć ze szczęścia. Nie mogłam w to uwierzyć. Oto ja Bella Swan należę do zespołu, tak jak od zawszę marzyłam.
Postanowiłam szybko zadzwonić do Renee i podzielić się z nią tą radosną nowiną.
-Halo? –Zapytała.
-Mamo, to ja Bella. Muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego. –Zaczęłam poważnie.
-Bello, nie mogę w to uwierzyć tak bardzo się cieszę, ale obawiam się trochę jak dasz radę, masz dopiero 20 lat. Jak ty sobie z tym wszystkim poradzisz? Przed tobą całe życie, a ty przecież nie będziesz mogła należycie z niego skorzystać z małym dzieckiem na karku. Ja w tak młodym wieku miałabym zostać babcią? –Zaczęła trajkotać. Z dzieckiem? Nagle to jedno słowo do mnie dotarło. Cała Renee. Zaśmiałam się, źle mnie zrozumiała. –Bello, nie wydaje mi się, aby to, że jesteś w ciąży było czymś zabawnym. –Powiedziała trochę oburzona.
-Ale mamo, daj mi dojść do słowa. Nie jestem w ciąży, źle mnie zrozumiałaś. –Powiedziałam ze śmiechem.
-W takim razie powiedz, co się dzieje, bo martwię się o ciebie. –Powiedziała trochę zaniepokojona.
-żezostałamprzyjętadozespołu! –Powiedziałam wszystko na jednym wdechu. Odpowiedział mi pisk Renee. Wyobrażałam sobie, jak teraz skacze ze szczęścia jak ja przed chwilą.
-O Mój Boże! Będę miała sławną córkę! –Krzyczała uradowana. –Nawet nie masz pojęcia jak bardzo jestem z ciebie dumna Bells. –Mogłam się domyśleć, że łzy szczęścia stały w jej oczach. –Będę musiała wystawić na e-bayu** twoje rzeczy, gdy staniesz się już bardzo sławna zbijemy na tym fortunę. –Zaśmiała się. Tak, to do niej bardzo podobne. Zawsze mówiła mi, że tak zrobi. Więc odkąd pamiętam zbierała moje różne rysunki i robiła mnóstwo zdjęć. Nawet kolekcjonowała moje stare teksty piosenek. Zaśmiałam się razem z nią.
-Jutro mam spotkanie, gdzie zapoznam się z pozostałymi członkami zespołu i zostanę poinformowana o tym, co mnie czeka. Zadzwonię do ciebie jak tylko dowiem się czegoś więcej.
-Dobrze skarbie, gratuluję tobie. –Powiedziała.
-Dziękuję mamo, będę musiała jeszcze zawiadomić Charliego, bo pewnie teraz jest w pracy?
-Tak córeczko, dobrze to pa i poinformuj mnie jutro o tym, czego się dowiedziałaś.
-Dobrze mamo, tak zrobię, pa. –Powiedziałam i rozłączyłam się.
Wieczorem, gdy byłam pewna, że tata jest już w domu zadzwoniłam do niego, aby również go poinformować. Zareagował podobnie jak Renee, której śmiech słyszałam po drugiej stronie słuchawki, gdy Charlie dopytywał się mnie, czy aby na pewno nie jestem w ciąży. Gdy wszystko mu wytłumaczyłam i powiedziałam, że zostałam przyjęta do zespołu był bardzo dumny, ale oczywiście dodał, że ta praca będzie bardzo odpowiedzialna i że to nie będzie zabawa, bo będę idolem wielu nastolatków. Dobrze o tym wiedziałam. Nawet nie chciałam traktować tego jak zabawę. To było przecież moje największe marzenie. Marzenie, które się ziściło.
Po zakończonej rozmowie spojrzałam na zegarek. Była prawie 21. Gdzie ten czas tak szybko uciekł? Jakoś, gdy rano tego potrzebowałam on na złość niemiłosiernie wolno płynął. Postanowiłam zjeść coś większego, bo mój żołądek zaczął się dopominać o jakiekolwiek jedzenie. Przecież praktycznie nic dzisiaj nie jadłam. Zjadłam obiadokolację, wzięłam szybki prysznic i zmęczona położyłam się spać. Gdy się kładłam zegarek wskazywał 22:30.
Przed zaśnięciem jeszcze rozmyślałam, kto jeszcze trafił do tego zespołu? Pomyślałam, że fajnie by było gdyby to była Alice i Emmett, bo gdyby nie oni nie udałoby mi się wygrać castingu, a po za tym nie ukrywam, że zdążyłam ich wtedy polubić.
Nie wiedzieć, czemu gdy zasypiałam to przed oczami miałam postać miedzianowłosego chłopaka.
*od aut. Moje tłumaczenie to niedorzeczna szóstka. Przyznam, że nie wiedziałam, jak mam ten zespół nazwać. Nawet kombinowałam z pierwszymi literami ich imion, ale jedyna nazwa, która z nich mogłaby pasować to BREEJA -Nie bardzo pasuje, nieprawdaż?;) Ale jeśli chcielibyście, aby nazwa została zmieniona to piszcie;)
** E- bay to odpowiednik naszego Allegro
