3.

-„ Zaraz, zaraz…"- wtrąciłem.- „ Coś mi tu nie pasuje… Skoro się zakochałaś, to po co ci moja pomoc, Trudy? Nie taniej byłoby poprosić Guido?"- spytałem, zupełnie nie rozumiejąc, o co jej chodzi.

-„ Och Howie!"- jęknęła przygnębiona.- „Gdyby to było takie proste! Nie mogę go poprosić, bo trzy dni temu zniknął, a z nim, moje pieniądze!"- wyznała nareszcie, brzegiem chusteczki osuszając łzę.

-„ Okradł cię?"- spytałem i poklepałem ją współczująco po dłoni, spoczywającej na moim biurku.

Pociągnęła nosem (głośno) i pokiwała twierdząco głową.

-„ Mówił, że mnie kocha!"- mówiła cała we łzach.–„ Zapewniał, że się ze mną ożeni, a nawet dał mi pierścionek! Byłam taka szczęśliwa, że wreszcie znalazłam tego jedynego, że kiedy poprosił mnie o pożyczkę, bez wahania opróżniłam konto i dałam mu pieniądze…"

-„ Czy powiedział ci, na co potrzebował tą pożyczkę?"- zadałem kolejne ważne pytanie, by uzyskać możliwie najwięcej informacji o tym niegodziwcu.

-„ Mówił, że na nasz dom.."- chlipnęła i znów wydmuchała nos ( tak na marginesie, bardzo ładny, zresztą…). –„ Nie miałam powodu, by mu nie ufać, szczególnie, że przedstawił mi swoją mamusię. Fakt, wyglądała trochę młodo, ale mówił, że to przez włoskie kremy…"- dodała.

-„ Więc dałaś mu gotówkę…"- mruknąłem. –„ Co się dalej stało?"- zapytałem. Strasznie nie lubię przesłuchiwać, ale jak inaczej można się czegoś dowiedzieć?

-„ No więc, przywiozłam moje oszczędności do domu, dałam mu je, a potem pojechałam do pracy…"- odparła.

-„ A czym się zajmujesz, jeśli można wiedzieć?"- spytałem zaintrygowany.

-„ Jestem dyplomowaną masażystką!"- odpowiedziała dumnie. –„ Uprawiam masaż klasyczny, tajski, shiatsu i relaksacyjny. Wszystko w przystępnej cenie!"

-„ To bardzo ciekawe zajęcie!"- stwierdziłem, zastanawiając się, czy dostałbym zniżkę na jej usługi. Może zafundowałbym zabieg mamusi, na urodziny?... –„ Wróćmy jednak do istoty sprawy…"- dodałem szybko. Na masaże przyjdzie jeszcze czas…

-„ Zgoda! Więc pojechałam do pracy, a kiedy wróciłam wieczorem, Guida i jego mamy już nie było, a co gorsza, moich pieniędzy też. Wtedy zrozumiałam, że mnie oszukał!"- powiedziała Trudy. –„ Płakałam przez dwa dni, nie wiedząc, co począć. Jako, że byłam praktycznie bez grosza, postanowiłam, że chociaż sprzedam pierścionek, który dał mi i poszłam do jubilera…"- ciągnęła dalej. –„ Jakiegoż upokorzenia doznałam, kiedy w sklepie powiedzieli mi, że to tombak! Dał mi podróbę, uwierzysz?"- zawołała załamana. –„ A mówił, że to włoskie złoto!"

-„ I nie zwróciłaś uwagi na próbę?"- spytałem zdziwiony jej naiwnością.

-„ Byłam tak zakochana, że nie sądziłam… Kiedy zrozumiałam, że znów dałam się nabrać, o mało nie wpadłam w depresję, ale wtedy zobaczyłam twoje ogłoszenie, Howie i wiedziałam, że to znak! Znajdź Guido, proszę, bym mogła mu osobiście wypruć bebechy i odzyskać moje oszczędności!"- powiedziała zdecydowanie. –„ Na razie, mogę zapłacić ci 100 dolarów, które pożyczył mi tatuś. Resztę dostaniesz, gdy znajdziemy tego drania i postawimy przed sądem, zgoda? Nie muszę dodawać, że masaże będziesz miał u mnie gratis!"- dodała, by mnie zachęcić.

Jak mogłem odmówić? Kobieta w potrzebie, ukrywający się gdzieś oszust i gratisowe masaże w tle, były wszystkim, czego mi teraz było trzeba. Nareszcie jakaś akcja!

-„ Zgoda!"- odparłem, potrząsając jej szczupłą dłonią i potwierdzając zawarcie umowy.

Howie Fines, Prywatny Detektyw, wkracza do akcji! Tylko… od czego by tu zacząć? Przydałby się chociaż rysopis…

-„ Trudy?"- zacząłem.

-„ Tak?"- odparła zadowolona, że znalazł się ktoś, kto zechciał jej pomóc w kłopocie.

-„ Jak on wyglądał, ten Guido?..."- zapytałem.

Dość nieoczekiwanie, panna Whistle sięgnęła do torebki i po chwili, trzymałem w dłoni fotkę jej byłego chłopaka.

-„ To już coś…"- pomyślałem. –„ Od tego można zacząć…"

TBC