przypadkowy epilog nr 1

— MATSUMOTOOOOO!

— Lulajże Jezuniu moja pereeeeeeeełkoooooo...

— ŚCIĄGNIJ MNIE NATYCHMIAST Z TEGO DRZEWA!!!

— Ulubioooone meeeee pieścidełkooooo...

— MATSUMOTO! Milcz! Zrób coś! Matsumoto!

— Zamknijże znuuuużoooone płaaaaczem usteeeeeczki...

— Zamknijże własne! MATSUMOTO! Ściągnij mnie stąd! Twój Kapitan do ciebie mówi!

— AAAAAAAAAA!

— Rangiku—san? Co tu jeszcze robisz? Chodźmy stąd!

— MATSUMOTO!

— Aaaaa! Słyszałeś to, Hanatarou—kun?!

— O mamo o mamo nic nie słyszałem nic nie piłem nic nie słyszałem o mamo o niech nas Unohana—taichou ma w swojej opiece nic zupełnie nie słyszałem!

— Uff. Pewnie mam delirkę. Chodźmy się napić, Hanatarou—kun.

— ... A, właściwie...

— Matsumotoooooo! Ratuuuuuuj!

— I nic nie słyszałem.

— Nic nie słyszałam. Nic a nic.